Artykuły

Z dziejów lotów balonem w Polsce. Balony Kwiatkowskiego i Wojciechowskiego

.

    Panowie Kwiatkowski i Wojciechowski to dwaj czeladnicy stolarscy, opowiadają, iż nad pomysłem swoim pracowali 5 lat. Trzy lata przeszły nad obmyślaniem planu, dwa zaś na próbach, których ostatecznym wynikiem jest model wystawiony na pokaz.

Pomysł to całkiem nie nowy.

W modelu tym widzimy dwa balony połączone podwójnym wiązaniem drewnianym. Na niższem wiązaniu stanowiącym rodzaj pomostu umieszczone są cztery skrzydła, których ruch naprzód i w tył, ma nadawać balonowi ruch w jednym kierunku. Skrzydła te mają być poruszone siłą dwóch ludzi. Górny pomost spoczywa na rusztowaniu opartem na dolnych końcach balonów. Na tym pomoście nad obu balonami są miejsca przeznaczone dla dwóch ludzi, trzymających w ręku lekkie, o wielkiej powierzchni, wiosła podwójne.

Na górnym pomoście znajduje się nadto żagiel, który rozmaicie można nastawiać, stosownie do kierunku i siły wiatru.

Czynności przyrządu przyrządu wynalazcy tłumaczą w sposób następujący.

Balony napełniane gazem wznoszą całą machinę w górę, ludzie stojący na dolnym pomoście będą ją siłą swych rak posuwali, w jednym kierunku, wiatr będzie temu dopomagał za pomocą stosownie nastawionego żagla górnego. Jeśli zaś zajdzie potrzeba zmiany kierunku, to ludzie stojący na górnym pomoście machnąwszy pewną liczbę razy wiosłami, zwrócą w bok, w przód przyrząd, tak samo jak ster zwraca na bok koniec łodzi.

Każdy, kto wie jak znaczny opór stawia balonom powietrze, spostrzeże, iż taki sposób kierowania balonami należy do dziedziny mrzonek.

Nawet w spokojnym powietrzu siła dwóch ludzi, nie posuwałaby ogromnego przyrządu, – a ogromnym być musi, aby mógł udźwignąć rusztowanie, kilku ludzi  i balast.

Cóż dopiero podczas wiatru ?

Uczeni obliczyli, ze siła potrzebna do kierowania balonem rośnie w stosunku potęg dziewiątych z prędkości, co znaczy, że jeśli dla pokonania pewnego zwiększonego oporu powietrza wskutek wiatru, chcemy prędkość biegu balonu powiększyć np. 3 razy, to potrzeba na to użyć siły 19 683 razy większej niż powietrze. Siły takiej zwiększona praca dwóch ludzi nie dostarczy. Nawet machiny w tym celu użyć nie można, bo musiałaby być bardzo ciężka, co znowu pociągnęłoby za sobą większy rozmiar balonów, a zatem i zwiększenie oporu powietrza.

Wynalazcy jednak utrzymują, iż siła dwóch albo czterech ludzi wystarczy. Na jakiej zasadzie tak twierdzą? Czy obliczyli siłą oporu i siłę ludzi mających go pokonać! Nie, bynajmniej, twierdza tylko, iż są przekonani, że dwaj ludzie dadzą sobie z tym radę. Opierają się zatem na własnej intuicji, która wtedy, gdy jest sprzeczna z fizyką, w naszym zimnym wieku żadnej nie ma wartości.

Oprócz intuicji maja wynalazcy jedno doświadczenie ( ? ) Powiadają, że wznieśli się balonem mającym cztery łokcie wysokości, a 8 łokci obwodu o kilkadziesiąt stóp ponad ziemię, i ze jeden z nich sterował w tej wysokości wiosłem. Do napełnienia tego malutkiego baloniku użyli nie gazu oświetlającego, ponieważ próba odbywała się w lesie, lecz dymu pewnej palnej materii, który się składał głównie, jakeśmy wnieśli z podanych nam szczegółów z kwasu węglowego, siarkowego i węglowodorów ciężkich, a więc gazów nie tylko nie lżejszych, lecz cięższych od powietrza.

Próba ta jest więc strasznie problematyczną.

Proporcja części składowych projektowanego balonu, i wiele innych szczegółów dowodzą, że wynalazcy nie mają najmniejszego pojęcia o najprostszych zasadach fizyki. Zdawało im się na przykład, że jeśli górny pomost oprą na dolnych końcach balonu, to tym sposobem tak zniżą środek ciężkości, że w żadnym razie, przy jakimkolwiek obładowaniu pomostu, nie będzie mogło nastąpić zwichnięcie równowagi, i balon nie wywróci się. Opierają ten wniosek na swym doświadczeniu w lesie, nie uwzględniając zresztą tego, że jeden z nich „trzymał balon na sznurze, aby się nie wzniósł ponad drzewa.

„Gazeta Narodowa”, nr 155 z 10 lipca 1875 r.

.

Zambeccari – Nieustraszony żeglarz napowietrzny

Pierwszy lot balonem z Francji do Pekinu

Z dziejów lotów balonem w Polsce. Podróż balonem pana Miłosza

Dzieci Ikara. Opowieść o tym jak człowiek zrealizował swoje wielkie marzenie

Więcej o dziejach lotów balonowych

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]