Polska Rzeczpospolita Ludowa

Dekomunizacja – szaleństwo czy metoda. IV Komunizm w praktyce

.

Dr Józef Frączek

.

Stalinowski totalitaryzm stosował terror, próbował tworzyć nowego człowieka. Październik 1956 ostatecznie z tym zerwał. To, że Polska Ludowa jest dziś przedstawiana poprzez obrazy Polski stalinowskiej, to efekt narzucenia zafałszowanej historii, zakłamanych haseł i błędnych ocen. Samo to, że ustrój Polski Ludowej aż do roku 1989 nazywa się totalitaryzmem, powoduje, że utrwala się wizja opresyjnego państwa. To państwo było niedemokratyczne ale nie było państwem totalitarnym, porównywanie PRL po październiku 1956 r. z III Rzeszą czy ze stalinowskim Związkiem Radzieckim jest nieporozumieniem. Po 1956 roku mieliśmy polską drogę do socjalizmu. Gomułka był uosobieniem wielkich nadziei. Podczas słynnego przemówienia 24 października 1956 r. po wyborze na I sekretarza KC PZPR wzbudził wielki entuzjazm i nadzieję na nową socjalistyczną Polskę. Nadzieje z osobą Gomułki wiązał także prymas Stefan Wyszyński. To się nie spodobało Moskwie.

Nikita Chruszczow przyleciał do Warszawy 19 października 1956 r. żeby odkręcić sprawę. Gomułka i nowe kierownictwo partyjne nie wycofali się. Cofnął się Chruszczow. Zadecydowały o tym dwa czynniki, pierwszy postawa Chin. Bez Chińczyków, którzy zdecydowanie dali do zrozumienia, że nie godzą się na interwencję, nie byłoby polskiego Października. Chruszczow nie przyjąłby na wiarę, że Gomułka nie pójdzie za daleko w zmianie systemu. Po drugie, to był czas wielkiej wewnętrznej mobilizacji. Obejmowała ona nie tylko społeczeństwo, ale i tych, którzy należeli do partii, do systemu władzy. Znane są nazwiska dowódców czołowych struktur siłowych (wojsk lotniczych czy marynarki wojennej oraz wojsk wewnętrznych), którzy w październiku 56 wykazali się ogromną odwagą cywilną. Chruszczow musiał więc zdawać sobie sprawę, że opór będzie, także ze strony tych, których rękami chciałby realizować zaplanowaną pacyfikację. Można mieć wiele różnych zastrzeżeń do naszych przywódców partyjnych, ale oni wszyscy zdawali sobie sprawę, że stoją w obliczu historii i od ich decyzji zależy bardzo wiele. Bo w określonych momentach rozgrywa się przyszłość Polski – jak np. rok 1956, lata 1980-1981 i 1989 rok. Wszyscy wielką wagę przywiązywali do sprawy granic. Dla Gomułki to była wręcz obsesja. Gomułce udało się doprowadzić do podpisania w grudniu 1970 r. układu z RFN, w którym ta uznała istniejącą zachodnią granicę Polski. Polska nie miałaby szans na istniejące do dzisiaj granice zachodnie i północne, gdyby nie to, że znaleźliśmy się w 1945 r. w strefie wpływów Związku Radzieckiego. Stalin chciał mieć jak najdalej wysuniętą na zachód strefę swoich wpływów, a Polska była tą ostatnią rubieżą wpływów. Owszem. Stalin robił to tylko w interesie własnym. Ale jest po prostu faktem, że Polska odniosła z tego korzyść np. przyłączenie Wrocławia, Gdańska i Szczecina, który nigdy do Polski nie należał. A utrata Kresów Wschodnich na rzecz ZSRR nie umniejsza wymowy tego faktu – przecież granica wschodnia zostałaby zmieniona na korzyść Związku Radzieckiego, nawet gdyby Polska nie pozyskała nowych ziem na zachodzie. Po prostu ZSRR był po wojnie zbyt potężny, by ktokolwiek był w stanie go zmusić do rezygnacji z aneksji Wileńszczyzny, zachodniej Białorusi i zachodniej Ukrainy.

Celowo staram się wykazać, że w przełomowych dziejach narodu i państwa bardzo ważny jest realizm polityczny, świadomość, że aby Polska istniała potrzebne są kompromisy i racjonalne myślenie. Dlatego Manteuffel, Gieysztor, Grabski. Kwiatkowski to wybitne osoby, które miały świadomość, że innej Polski nie będzie. Stąd zdecydowanie należy się przeciwstawiać różnym irracjonalnym poglądom i pseudohistorykom i IPN, którzy nauczają naszą młodzież zafałszowanej historii o Polsce Ludowej. Na przykład budowa kultu „wyklętych” jest jaskrawym przejawem umacniania niezdrowych aspektów polskiej mentalności, który gdyby osiągnął swoje cele, przyniósłby Polsce kolejną katastrofę biologiczną i gospodarczą w postaci III wojny światowej. Czy o to chodzi naszej prawicy i kato-narodowcom spod znaku PiS?

Polska prawica buduje państwowy kult „wyklętych” kreuje więc nieistniejącą rzeczywistość. Premier RP Mateusz Morawiecki z kretesem kłamie i świadomie fałszuje historię twierdząc, że to było ostatnie zbrojne polskie powstanie niepodległościowe z bronią w ręku. Chociaż ponieśli najwyższe ofiary, nie zostali zwyciężeni, bo dali świadectwo niezłomności. Bezmyślne gloryfikowanie „wyklętych”, nie odróżnianie tych, których los pchnął do podziemia, od zwykłych bandytów – to wszystko obraża tysiące ofiar przeważnie niewinnych cywilów i dzieci. Obraża też miliony Polaków, którzy do lasu nie poszli, tylko wzięli się do odbudowy kraju.

Prof. Tadeusz Manteuffel, żołnierz AK pytany po wojnie, co robić, powiedział wyraźnie: nie idziemy do konspiracji, budujemy uniwersytety. To był pogląd dominujący, chodziło o Polskę, jej odbudowę i zagospodarowanie ziem odzyskanych. Uznawały go miliony Polaków. Także rodzice i dziadkowie dzisiejszych działaczy PiS-u. Uznał go m.in. były żołnierz AK i uczestnik Powstania Warszawskiego Rajmund Kaczyński, ojciec Lecha i Jarosława. I nie poszedł do lasu, tylko na politechnikę, uczyć studentów. Jak więc to ocenić panie M. Morawiecki? Dobrze zrobił, czy stchórzył? Jest to pytanie tak oczywiste, że aż wstyd zadawać rządzącym elitom naszego kraju. A jednak trzeba pytać i nie można być obojętnym na tego rodzaju wypowiedzi, niezależnie od kogo pochodzą. Tego nas nauczył Marian Turski przemawiając w Oświęcimiu.

Na przykład przełomowy 1989 rok, wbrew temu o czym myśleliśmy /szeroko pojęta lewica i jej zwolennicy/ nie przyniósł jedności narodowej, choć Polska wkraczała na drogę wolności i demokracji. Bowiem od pierwszych chwil zabrzmiało hasło dekomunizacji, czyli unicestwienia wszystkiego, co związane było z „niesławną” PRL. Było to hasło perfidne, gdyż jego głosiciele wiedzieli, że poza okresem 1945-1956 (stalinizm), nigdy komunizmu w Polsce nie było. Używanie określenia „komunizm” było po prostu obelgą i miało porównać PRL z łagrami, Katyniem, Stalinem, faszyzmem. Po części to się udało, bo dzisiaj często używa się w miejsce PRL pojecia „komunistyczna Polska”, „czasy komunizmu”, „jak za komuny” itp. W imię antykomunizmu zabrano się do zmieniania nazw ulic, burzenia pomników przerabiania i fałszowania historii. Ludzie wykształceni i uczciwie pracujący w PRL poczuli się plugawieni i marginalizowani. Lewicowy rząd nie tylko nie zdobył się na obronę dorobku PRL, ale nawet nie miał odwagi przeciwstawić się choćby najjaskrawszym kłamstwom. Tolerował rosnącą agresję Kościoła, przymykał oko na bezkarność nacjonalistycznych i narodowych ekscesów. Lewicowe ideały zostały zapomniane i podeptane, nic też dziwnego, że w ostatniej konfrontacji wyborczej przyszła totalna klęska. I tak w drugie 1000-lecie po odrodzeniu Polski, Rzeczpospolita praktycznie wchodzi bez zorganizowanej lewicy z przetrąconym kręgosłupem.

Mamy w tej chwili w Polsce skrzydło prawicowo-liberalne i klerykalno-nacjonalistyczne, wspierane co stanowi prawdziwe kuriozum i pośmiewisko w skali światowej, przez „związki zawodowe”. Lewica jest konieczna i potrzebna w tym prawicowo-katolickim towarzystwie, nie tylko po to, żeby oczyścić ojczyste podwórko z kłamstw i wszechogarniającego bezprawia. Ale konieczna jest by walczyć o swój elementarny i po 100 latach wciąż aktualny program: równość społeczną, oddzielenie kościoła od państwa, wolność obywatelską, prawdziwą pomoc ludziom będącym w potrzebie, pomoc nieszczęśliwym z innych krajów.

Wejście so Sejmu zintegrowanej lewicy (SLD, Wiosna, Razem) daje nadzieje, że nadszedł czas wyzwań, które nowa lewica musi podjąć. Chodzi przecież o przyszłość Polski, naszych dzieci i wnucząt. Silna lewica to nie naiwne mrzonki, to zbiorowy obowiązek. Ale póki co pod osłoną innych afer w Polsce tylnymi drzwiami przepychane są właściwie zmiany w prawie, które umożliwiają pełną kryminalizację komunizmu. Komunizmu, a nawet „jego ideologii”, co prawicowej władzy i podporządkowanemu jej sądownictwu otwiera furtkę do kryminalizowania i ścigania praktycznie całej lewicy. Nie tylko jej sympatyków ale wszystkich tych, którzy posiadają egzemplarz „Kapitału” Karola Marksa lub założą na siebie koszulkę z Che Guevarą, Różą Luksemburg czy czerwoną gwiazdą.

Poprawione zapisy, które właśnie wchodzą do polskiego prawa, do list systemów i praktyk totalitarnych dodają komunizm. Najgroźniejszy wydaje się być zapis, który karać ma za samo propagowanie ideologii komunistycznej. Mogą to być malarze, pisarze, filmowcy, plastycy, naukowcy, wolnomyśliciele itp. w prześladowaniach komunizmu nie chodzi bowiem o żadną teoretyczną czy historyczną precyzję. Poprawiony kodeks karny zrównuje ze sobą bowiem każdy rodzaj komunizmu i jego teorii. Idee i działania Lwa Trockiego, Róży Luksemburg, Józefa Stalina, Włodzimierza Lenina czy Karola Marksa wrzucone są do jednego worka. Do tego zapisy ułożone są w taki sposób by prokuratorom i sędziom pozostawić pełną dowolność, co jest, a co nie jest komunizmem, jego ideologią czy totalitaryzmem. Tyle, że to, co będzie komunizmem i jego ideologią będzie odtąd zależało wyłącznie od podporządkowanych ministrowi Ziobro prokuratorów. A dla większości polskiej prawicy wszystko co związane jest z Polską Ludową to komunizm. Współczesna Polska coraz bardziej przypomina faszystowskie Włochy za czasów Mussoliniego, kiedy to policyjne prześladowania komunistów były na porządku dziennym.

Nowy kodeks karny odcina dziś Polskę od politycznej swobody, która w całej Unii Europejskiej stanowi oczywistą oczywistość. Komuniści stale zasiadają bowiem w Europarlamencie, a partie komunistyczne obecne są w każdym kraju Unii Europejskiej i w ogóle praktycznie wszędzie na świecie.

W naszym przypadku cel rządu PiS-u jest prosty: kryminalizacja marksizmu i okolic oraz zastraszanie środowisk politycznych, a także naukowych. To stopniowe spychanie całej lewicy poza obszar legalnej działalności politycznej. Obrona nacjonalizmu i konserwatywnego kapitalizmu wymaga ciągłego poszukiwania wroga. Najsłabszym ogniwem w tej strukturze, a zarazem kozłem ofiarnym stał się komunizm i marksizm. To te idee oskarża się o wszelkie możliwe „plagi” tego świata m.in. z gender i LGBT włącznie. Nowelizowany kodeks karny wychodzi naprzeciw właśnie tego rodzaju oczekiwaniom i takiej ideologii. Ofiarami są m.in. sędziowie: Igor Tuleya, Paweł Juszczyszyn, Waldemar Żurek, Krystian Markiewicz, Aniela Czubieniak i RPO Adam Bodnar.

Walka trwa na wielu płaszczyznach, w sądownictwie jeszcze ostatniego słowa nie powiedziała Unia Europejska, a w kraju – adwokaci, sędziowie, radcy prawni, pracownicy administracyjni oraz solidarne z pokrzywdzonymi społeczeństwo.

Godna uwagi jest praktyczna walka komunistów z całego świata w obronie honoru i szacunku polskich komunistów z czasopisma „Brzask” z Dąbrowy Górniczej. Sprawa dotyczy skandalicznych represji, jakimi zostali dotknięci działacze KPP, będący redaktorami „Brzasku”. W 2016 r. trzech redaktorów zostało skazanych w trybie nakazowym na prace społecznie użyteczne za propagowanie ustroju totalitarnego. To poseł PiS Bartosz Kownacki doniósł do prokuratury na działaczy KPP. Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej w styczniu 2019 r., po trzech latach dochodzenia, stwierdził rzecz oczywistą. Którą już w tym opracowaniu przedstawiliśmy, że komunizm nie ma nic wspólnego z totalitaryzmem. A zatem troje redaktorów „Brzasku” nie propagowało zakazanych poglądów na łamach tego czasopisma. Wyrok uniewinniający to zwycięstwo wolności słowa, twierdzi lider KPP Krzysztof Szwej z „Brzasku”, a działalność komunistyczna nie jest równoznaczna z propagowaniem totalitaryzmu. Wyrok nie jest prawomocny, politycy dobrej zmiany na pewno wniosą odwołanie. Kilka przykładów poparcia KPP przez działaczy i organizacje komunistyczne innych państw na poprzedniej stronie.

Zmiany wprowadzone do art 256 kk były przedmiotem żywiołowych protestów ze strony zagranicznych partii komunistycznych. Oto wspólne stanowisko francuskich organizacji komunistycznych:    „Nasze organizacje komunistyczne zwracają się do władz RP z wyrazem protestu przeciwko mnożącym się w Polsce działaniom antykomunistycznym, przejawiającym się w niszczeniu pomników ku czci radzieckich żołnierzy – wyzwolicieli, a w końcu zmierzającym do zakazania działalności KPP. Zrównanie komunizmu z faszyzmem ahistoryczną potwornością. Jak pokazują to fakty komunizm był pierwszym celem faszyzmu i jego głównym przeciwnikiem. Któż może negować wkład ZSSR państwa komunistycznego w wyzwoleniu Polski i ofiarą 600 tys. żołnierzy Armii Czerwonej poległych na terenach Polski. Apelujemy do sił postępu, tak w Polsce, jak i w Europie. Aby zwalczały antykomunistyczne prawa, które – jak to pokazuje historia – otwierają drogę do faszystowskiego barbarzyństwa”.

–       Przeciw dekomunizacji. Francuski dziennikarz i aktywista stowarzyszenia Les Amis d’Edward Gierek (Przyjaciele Edwarda Gierka) Jacques Kmieciak w rozmowie z Trybuną opowiada o swojej książce pt. „Działania Francji przeciwko dekomunizacyjnej polityce polskiego rządu”. Chodzi o powstrzymanie rewizjonistycznych praktyk polskiego rządu. Wymazanie z pamięci Edwarda Gierka, który ma swoją ulicę w m. Donaisis. Aby nie dopuścić do przemianowania ronda Edwarda Gierka w Sosnowcu, bo Gierek cieszy się tu dużą popularnością.

–       Jeden z francuskich filozofów Georges Gastaud pisze, że  „Antykomunizm to oficjalna przykrywka dla neonazizmu. W Polsce rasistowsko-klerykalna klika Kaczyńskiego prześladuje KPP, metodycznie niszczy pomniki Polski Ludowej i toleruje haniebne pochody sympatyków Hitlera na ulicach Warszawy”.

–       Francuska gmina Sain-Jeande-Braye zawiesiła współpracę z polska gminą Tuchów, która podjęła w 2019 r. haniebną uchwałę o strefie wolnej od LGBT. Francuskie media zwracają uwagę, że Tuchów jest jedną z 88 polskich gmin, które podjęły dyskryminacyjne akty prawne.

–       W grudniu 2018 r. do Polski przyjechał Konstantinas Papadakis, eurodeputowany z Komunistycznej Partii Grecji. Według greckiego eurodeputowanego polski rząd na całym świecie jest postrzegany jako opresyjny, zmierza wszelkimi sposobami do delegalizacji działalności komunistycznej w Polsce. Poruszył również sprawę demontażu w Dziwnowie tablicy upamiętniającej bojowników Demokratycznej Armii Grecji, którzy po wojnie domowej w kraju trafili do Polski. Papadakis skrytykował też politykę Unii Europejskiej, która nie tylko pozwala na prześladowania komunistów, ale wręcz do nich zachęca, zrównując w wielu dokumentach komunizm z faszyzmem.  

Protesty przeciwko represjom wobec KPP zorganizowano także w Rosji, Włoszech, Hiszpanii i innych państwach demokratycznych, gdzie uczestnicy wystąpili z hasłami „Ręce precz od KPP”, „Antykomunizm = faszyzm”, „Nie dla osądzenia  polskich komunistów”.

Ponadto nie jest tajemnicą, że rządzącym właśnie teraz na etapie kampanii prezydenckiej, ziemia usuwa się spod nóg: nagłe i nie zawsze spójne decyzje, zwiększona agresja, nadpobudliwość to symptomy, które według Kaczyńskiego natychmiast potrzebują sukcesów. W tej sytuacji cały obóz PiS zdecydował się odegrać stary mit polityczny „komunizmu”, który rzekomo zagraża Polsce w XXI wieku. Również obchody różnych rocznic związanych z kultem „żołnierzy wyklętych” i Brygady Świętokrzyskiej NSZ napotykają opór i udział lewicy w tych uroczystościach, a „dekomunizacja” ulic nie udała się rządzącym, jakby chcieli.

Jeden z żołnierzy „wyklętych” tak ocenia sytuację wojskowo-polityczną swojego oddziału tuż po zakończeniu II wojny światowej „Zostaliśmy sprzedani przez Zachód. Jeżeli nie dojdzie do konfliktu ze Wschodem, nie mamy żadnych szans. Walec komunistyczny nas rozgniecie. A ponieważ nikt nie wie, co będzie, trzeba się bić” – pisał Michał Bierzyński ps. „Sęp”, żołnierz Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W tych kilku zdaniach opisał motywację i dramatyczne położenie ok. 20-30 tys. ludzi, którzy po oficjalnym zakończeniu wojny nie mieli zamiaru składać broni.

W tejże relacji red. Wojciecha Rodaka w „Gazecie Wrocławskiej” z dn. 28.02.2020 r. wynika, że „Nie da się dokładnie ustalić liczby działaczy komunistycznych, których zlikwidowali wyklęci. Według szacunków badaczy cytowanych w wydawnictwach IPN w walkach „o utrwalenie władzy ludowej” poległo blisko 12 tys. członków polskich formacji mundurowych (UB, KBW, MO, ORMO), 1 tyś. żołnierzy Armii Czerwonej i funkcjonariuszy NKWD oraz 10 tys. cywilów. Ludzie z podziemia niepodległościowego tzw. wyklęci złożyli za ideały i patriotyzm wielką daninę krwi – zginęło ich 9 tys. a 78 tys. trafiło do więzień”.

Zadziwiająca jest treść rozkazu nr 159 Dowódcy Brygady płk Antoniego Szackiego do żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej tzw. żołnierzy z ryngrafami „Żołnierze! Ofensywa bolszewicka zmusiła nas do przesunięcia się na zachód Polski. W dniu 15 bm. (stycznia) czołgi bolszewickie zaatakowały nas od wschodu. Dla ratowania brygady porozumiałem się z dowództwem fortyfikacji niemieckich, aby zezwoliło nam przejść przez ich linie na zachód. Tym samym weszliśmy w stan niewojowania z Niemcami na czas nieokreślony … Przypadł nam w udziale zaszczyt wkroczenia jako pierwszym oddziałom polskim na prastare nasze ziemie. To, co było marzeniem naszym choć jeszcze dalekie od realizacji zaczyna się spełniać”. Relacja następna dotycząca Brygady Świętokrzyskiej: dr Tomasz Greniuch, Naczelnik Delegatury IPN w Opolu, w: „Gazeta Wrocławska” z 28.02.2020 r. Wcześniej był szefem Obozu Narodowo-Radykalnego na Opolszczyźnie. Zasłynął m.in. z poglądu, że „hajlowanie” wciąż jest uznawane za rzymski salut, który ma korzenie narodowe.

Proszę zwrócić uwagę na stwierdzenia „porozumieliśmy się z Niemcami” oraz „jako pierwsi wkroczyliśmy na prastare nasze ziemie”. To jest właściwie nowa narracja propagandowa i polityczna oparta na kłamstwie i zafałszowaniu faktów historycznych. To przecież żołnierze Wojska Polskiego przełamali Wał Pomorski, zdobyli Kołobrzeg, forsowali Odrę, wyzwalali prastare ziemie piastowskie, a 1 Dywizja Kościuszkowska w uznaniu za walki pod Lenino zdobywała Berlin.

Oto fragment cytowanej już książki Zygmunta Wojciechowskiego „Stosunek Polski i Czechosłowacji do Związku Radzieckiego wynika z tego prostego rozumowania, że na wypadek zwycięstwa niemieckiego dla obu tych zachodnich narodów słowiańskich nie było ratunki i że bez udziału Związku Radzieckiego w wojnie przeciw Niemcom nie było mowy o klęsce Niemiec i o wyzwoleniu Polski i Czechosłowacji. Zdajemy sobie sprawę z tego, jak zmieniła się sytuacja od czasu współdziałania Niemiec hohenzollerowskich z Rosją carską. Jesteśmy dziś świadomi powrotu Polski na stary nadodrzański szlak piastowski, jesteśmy w możności wycięcia raka prusko-hitlerowskiego, który Polskę wiódł do zupełnej zagłady. W miejsce niemieckiego „Drand nach Osten” przychodzi epoka ponownego słowiańskiego marszu na Zachód. Kto tego zjawiska nie rozumie, nie przyjmuje nowej epoki, nie dostrzeże miejsca dla Polski w otaczającej ją rzeczywistości. U progu drugiego tysiąclecia Polska ponownie zaciąga straż nad Odrą”. [ 8.Zygmunt Wojciechowski, Polska – Niemcy. Dziesięć wieków zmagania, s. 262 ]

Ale kto w to uwierzy. Metodycznie od przedszkola, poprzez szkołę średnią, aż do wyższej cała młodzież podlega nauczaniu zakłamanej historii, zakłamanej polityki i zakłamanej świadomości. Do tego dochodzi cały splot indoktrynacji światopoglądowej, kulturalnej i medialnej z wszechwładnie panującym klerem. Ludzie, którzy doszli do władzy dzięki zwycięstwu Solidarności, a teraz rządząc przypominają aktywistów skrajnych ruchów np. anarchistów, fantastów a nawet faszystów. Fantazją polskich ludzi trzymających władzę jest antykomunizm dlatego, że ścierają się z czymś, czego nie ma. Słowo komunizm straciło swoją treść ale jest groźne, bo jest traktowane jak przestępstwo, za które grozi kara. A przecież komunizm w sensie właściwym odnosi się do systemu gospodarczego, oznacza zniesienie wolnego rynku oraz zniesienie państwa jako systemu administracyjnego. Dlatego zakłamaniem i szachrajstwem jest wprowadzenie słowa „komunizm” w sensie politycznym do terminologii prawno-konstytucyjnej. Takie zakłamanie skutkuje prześladowaniem ludzi oraz odebraniem im środków do życia. I to jest uznawane przez znaczną część społeczeństwa za normalne. A to nie jest normalne.

Znane jest powiedzenie J. Piłsudskiego o Polakach: „Naród wspaniały, tylko ludzie ku…”. Jerzy Giedroyć po 1989 r. gdy jeszcze było daleko do obecnej paranoi, pytany – czy dalej jest niespokojny o przyszłość Polski, odparł: „Patrzę na przyszłość Polski z niesłychanym pesymizmem. Bardzo się boję. Czy Polska utrzyma swoją niepodległość. To jest społeczeństwo zdziczałe. Dzisiaj jedyną szansą jest młode pokolenie, na swój sposób interesujące, ale zajmujące się wyłącznie własnymi sprawami”. I jeszcze jedna charakterystyczna wypowiedź [ KLUB, Trybuna 4/5.03.2020 r.] „Odbyła się jedna z najbardziej obrzydliwych celebr prawolskich, doroczna celebra ku czci bandyckich oddziałów z lat powojennych. Ich ekstatycznej ideologizacji kretyńskiemu kultowi tępych bandziorów, tych „Rojów” i „Burych”, morderców, gwałcicieli, podpalaczy, przy kompletnym pomijaniu w sferze publicznej dziesiątków prawdziwie ciekawych i wartościowych postaci historii, to jest coś okropnego, to jest objaw totalnego zbydlęcenia”.

Jednak zgodnie z sondażami spora część społeczeństwa nadal dobrze ocenia okres Polski Ludowej. Co więcej – osób uważających decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego za słuszną wciąż jest więcej niż tych, którzy sadza inaczej. Na razie nowa lewica (SLD, Wiosna, Razem) szuka klucza, żeby dotrzeć do tych ludzi. Obawiają się również o posądzenie ich o jakiekolwiek związki z komunizmem. Dlatego komunizm, który w naszych warunkach sprowadza się do oceny Polski Ludowej, ma być zakazany. PiS jak na to wygląda jest przekonany o nieodwracalności dokonanych zmian ustrojowych. Jednak to nie jest nieodwracalne, to wszystko jest historyczne: rodzi się, rozwija i znika. Epopeja PiS też przejdzie do historii. [ „Trybuna” 30-31.03.2020 r. Proces KPP: nie ma winy jest kara.]

Sąd Rejonowy w Dąbrowie Górniczej ogłosił wyrok w sprawie redaktorów pisma „Brzask”, wydawanego przez Komunistyczną Partię Polski (KPP) i partyjnej strony internetowej oskarżonych o „propagowanie totalitarnego ustroju państwa”. Sąd zadecydował o warunkowym umorzeniu postępowania, zobowiązując jednocześnie trójkę oskarżonych do wpłacenia po 1000 zł od osoby na „Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym” i pokrycie części kosztów sądowych. Jak stwierdził przewodniczący KPP Krzysztof Szwej, w ten sposób oskarżeni redaktorzy nie zostali skazani, ale ukarani finansowo. Wyrok jest nieprawomocny i ogłoszony przez telefon. Prokuratura nie była w stanie sprecyzować, które konkretne artykuły świadczyły o „propagowaniu totalitaryzmu”. Powołany przez sąd biegły również nie umiał wskazać w analizowanych materiałach twardych dowodów. Stwierdził jedynie, że oskarżonych dyskredytuje odwołanie się do marksizmu – leninizmu.

Uważam, że cały ten wyrok jest wielką improwizacją i dyskredytacją sądownictwa. Bo jak to interpretować: nie ma winy ale jest kara.

Dekomunizacja szaleństwo czy metoda. I. Komuna – bicz na wszelkie zło.

Dekomunizacja – szaleństwo czy metoda. II. Teoria i praktyka

Dekomunizacja – szaleństwo czy metoda. III. Konstytucyjna pułapka

Dekomunizacja – szaleństwo czy metoda. V. Precz z komuną.

O tak zwanej „polityce historycznej”

Inne z sekcji 

O narodowych komunistach

. Jacek Kuroń . Bardzo wielu ludziom zdawało się, że ocalić naród można tylko za cenę podporządkowania się. Środowiska intelektualne opanowane były strachem przed eksplozją, przed buntowniczością Polaków, przed radykalizmem młodzieży. Z tego zrodziło się przeświadczenie, że trzeba zmienić narodowy charakter Polaków, że trzeba pracować, a nie wciąż robić jakieś powstania. W środowiskach intelektualnych snuł […]

Na Tempelhoff, proszę

. Grzegorz Wojciechowski . Po II wojnie światowej Polska znalazła się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny, nie wszyscy to jednak byli w stanie zaakceptować, ale pewna część społeczeństwa dążyła do zmiany swojego życiowego położenia. Wiedząc, że nie mogą zmienić w Polsce ustroju, dążyli do zmiany kraju, gdzie mogliby mieszkać i żyć tak jak chcieli. Nie […]