Artykuły

W pogoni za rekordem szybkości

 

 

 W ostatnich tygodniach na pysznym naturalnym torze  wyścigowym, którym są odkryte przez odpływ morza stwardniałe pokłady piasku morskiego na plaży Dayton na Florydzie, znakomity automobilowy rekordzista świata Malcolm Campbell, uzyskał następujące szybkości na swej maszynie „Niebieski Ptak”.

    Na dystansie 1 mili angielskiej Campbell uzyskał średnią szybkość 408 km 639 metrów na godzinę, na dystansie 1 kilometra 405 km 406 m na godzinę, na dystansie 5 km – 349 km 909 m, a na przestrzeni 10 km – „tylko” 384 km 401 m.

(…) Data urodzin nowoczesnej hydry, ochrzczonej imieniem szybkość, wyrażającej się raz w ambicji osiągnięcia najlepszego czasu innym znowu razem w ambicji pokonania jak największych odcinków przestrzeni za jednym niejako zamachem, jest względnie niedawna i da się łatwo ustalić ściśle. Wytężony wyścig o zdobycie maksymalnej szybkości rozwija się szczególnie uporczywiej od lat dziewięciu. W roku 1923 Anglik Campbell osiąga 235 km 557 m na godzinę jadąc na samochodzie specjalnej konstrukcji. W roku następnym ten automobilista podnosi swój wynik do 241 km 953 m. W roku 1926 – Parry Thomas już ma na liczniku 275 139 m na godzinę. W roku następnym właścicielem „najlepszego czasu” staje się znowu Campbell z wynikiem 280 320 m.

      W roku 1927 następuje w rekordach automobilowych rewolucja. Po raz pierwszy zostaje przekroczona „święta” granica – 300 km na godzinę. Kierowca angielski mjr. Segrave osiąga przeszło 327 km na godzinę. W roku później najbardziej uparty spośród fanatyków szybkości, wspomniany już Campbell osiąga lepiej, przeszło 329 km na godzinę. Walka nie ustaje. Zaledwie minęło parę miesięcy, kiedy Ray Keech odbiera Campbellowi rekord świata, legitymując się szybkością ponad 333 km na godzinę. W roku 1929 mjr. Segrave osiąga przeszło 372 km i znów nieustraszony Campbell w dwa lata potem bierze rekord dla siebie jako autor szybkości ponad 395 km na godzinę. A w roku 1932 – nowa rewolucja: Campbell przekracza po raz pierwszy 400km na godzinę, mając wynik fenomenalny i wręcz nieprawdopodobny – 408 634 m na godzinę.

Sir Malcolm Campbell zasłużył sobie na popularne w Anglii miano – łamacza rekordów szybkości.

(…) Żywioł wody również podlega próbom szybkości. Łódź motorowa w roku 1927 dawała maksymalną szybkość 104 km na godzinę. W roku ubiegłym znakomity kierowca angielski, Kaye Don, ustanowił rekord szybkości na wodzie wynikiem przeszło 177 km na godzinę.

    Na lądzie do zawodów o rekord szybkości stają jeszcze motocykliści. Przed kilkunastoma laty szybkość 30 km na godzinę, realizowana przez motocyklistę, wydawała się zdumiewająca i niebezpieczna. Dziś pewien Anglik J. S. Wright, ustanowił rekord szybkości motocyklowej wynikiem przeszło 242 km na godzinę.

    Wiek dwudziesty ze swa ambicją rekordów szybkości wydaje się wypowiadać walkę przestrzeni, walczy z czasem, czyniąc życie człowieka szybszem, bogatszem i obfitszem w wydażenia i przeżycia.

„Start” nr7, kwiecień 1932 r.

Jak major Campbell zdobył światowy rekord szybkości

Sławny automobilista opowiada o swoim nowym tryumfie.

    Dayton Beach w lutym.

     Impreza mjr Campbella dokonana została w zatoce Daytona na Florydzie. W zatoce tej mjr Segreve ustanowiła w marcu 1929 roku światowy rekord automobilowy, osiągając szybkość 372 km na godzinę. Rekord zmarłego automobilisty angielskiego bije mjr Campbell o 21 mil.

     Dlaczego próba mjr Campbella odbyła się właśnie w zatoce Daytona. Zatoka ta ma te właściwość, że w czasie odpływu morze odsłania szeroki pas plaży, cudownie równej. Stąd też przy wyścigach, gdzie osiąga się olbrzymie szybkości i gdzie najmniejsza nierówność trasy może spowodować katastrofę, zatoka Daytona okazała się wprost idealną. Dodajmy, że swojego czasu robiono próby na piaskach południowoafrykańskich, jednakże ich lotność okazała się gorsza, aniżeli wilgotna plaża zatoki Daytona.

    Gdy zapytano potem o zwycięskim wyczynie mjr Campbella, czy jest zadowolony z ustanowionego nowego rekordu, odpowiedział, iz spodziewał się wyciągnąć znacznie więcej. „Nie mniej jednak – oświadczył ta chwila jest najpiękniejszą chwilą mojego życia. Raz jeszcze Anglia udowodniła, że jej maszyny są bezkonkurencyjne. Byłem przekonany od początku, że mój kochany „Błękitny Ptak” nie zawiedzie w odpowiedniej chwili, i że złamiemy rekord Segrave’a. Gdy znalazłem się na starcie, czułem się nerwowo wyśmienicie. Całą poprzednią noc spałem jak suseł, a rano poszedłem oglądać sobie wystawę psów. O godzinie 11-tej zadecydowałem, że pogoda jest wyśmienita. Gdy znalazłem się na starcie, stwierdziłem jednak, że widzialność nie jest jednak zbyt dobra, gdyż w powietrzu wisiała lekka mgła. Powierzchnia plaży była wilgotna, jednakże nie tak idealnie równa jak zwykle, gdyż w kilku miejscach były wyrwy i dziury”.

   „Dziesiątki tysięcy ludzi stały nad zatoką, a na masztach powiewały flagi. Gdy wystartowałam, wiedziałem już, że wszystko pójdzie jak najlepiej. Głos motoru był równy i sprawny. W kilku chwilach osiągnąłem szybkość 250 km na godzinę. Piasek wylatywał wysoko spod kół mojego wozu. Linia na piasku, która oznaczała początek odmierzonej mili, na której miałem stanowić rekord światowy, zaczęła zbliżać się w oczach. Nacisnąłem akcelerator, a ręce oparłem mocniej na kierownicy. Maszyna zawyła jak opętana. Piasek leciał całemi falami na moje okulary, wiatr zdawał się zrywać mi głowę. Widziałem jak zegar szybkości pokazuje 360, później 380, 390, 398 km. Dalej nie próbowałem już powiększać szybkości. Przeleciałem przez milę jak burza, a przed oczyma zamajaczyło mi tylko błękitne morze i czarna masa tłumu, ryczącego na moją cześć.”

    „Teraz nastąpiła druga część wyścigu. Trzeba było powoli przejść z fantastycznej szybkości do zupełnie spokojnego „kroku”. Gdy wóz mój stanął na plaży wydawało mi się, że wracam z drugiego świata. Wyskoczyłem z wozu i stwierdziłem, że opony trzymają się znakomicie, a motor śpiewa najśliczniej pod słońcem. Zawróciłem i znów poczułem jak mój „Błękitny Ptak” orze powietrze jak błyskawica. W kilku miejscach podrzuciło mnie tak silnie, iż byłem pewny, że to koniec. Widzialność była jeszcze gorsza, a wiatr dął mi prosto w twarz. Mimo to, gdy zbliżałem się do linii odgraniczającej milę, na której padł mój rekord, skoczyłem znowu na 380 km. Jestem przekonany, że gdyby warunki były lepsze, wyciągnąłbym 410, a może i więcej. Gdy wydobyto mnie z mojego auta, tłumy szalały.. Setki fotografów łapało mnie na soczewkę, reporterzy ściskali rękę, wycie tłumu przypominało tajfun na morzu….

„Tej chwili nie zapomnę nigdy.”

„Ilustrowany Kurjer Codzienny” nr 42 z 11 lutego 1931 r.

.

Dzika i zboczona gra angielskich wyrostków

Inne z sekcji 

XX Edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego „NOWE HORYZONTY”

. Jan Chudy . Dzięki decyzji wybitnego animatora i menagera Romana Gutka od 2006 roku Wrocławianie i Dolnoślązacy zyskali szansę obcowania z najlepszym światowym kinem . Przy czym nie tylko w ramach i w czasie największego festiwalu filmowego w Polsce – MFF Nowe Horyzonty czy innych przez niego firmowanych festiwali i przeglądów , akademii edukacyjnych […]

Jana Zacharskiego najświeższe fraszki i wiersze- „NACZELNIK”

. NACZELNIK .   Hasło mi mówi, że wyłącznie lepsi Z lubością piją popularną pepsi. Ma pan Kaczyński otwarty rachunek, On szczególnie zasłużył na powyższy trunek, On swoich ludzi ochrzani, opieprzy, Bo on jest lepszy, a nawet najlepszy, On rządzi krajem, on krajem trzęsie, Odebrał dwa Noble-Tokarczuk, Wałęsie, On o wszystko zadba, spokojna głowa, A […]