Artykuły

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 9)

.

.

Niedawno spotkałem mojego starego dobrego kumpla Ulissesa, poszliśmy razem do knajpki. Siedząc przy piwku, opowiedział mi swoją przygodę, jaka go niedawno spotkała. Poprosił mnie, abym ją spisał i upublicznił.

Tak też zrobiłem, jako że jest to opowieść dość długa, postanowiłem podzielić ją na części i co piątek publikować nowy odcinek.

Przyjemnej lektury

Grzegorz Wojciechowski

.

 

.

                                                          ZEUS HERA I JA,

                                       CZYLI NOWE PRZYGODY ULISSESA.

                                       W SZPONACH SPRAWIEDLIWOŚCI

 

.

 

                                                        Księga X 

.

                                                      Przesłuchanie

.

     Mijały długie tygodnie, a w naszej sprawie dalej nic się nie działo. Jurencjusz dotrzymał słowa i dwa razy w tygodniu dostawaliśmy świeżą prasę. Dzięki niej mogliśmy dowiadywać się co dzieje się po drugiej stronie murów. Czas jednak wlókł się nam niezmiernie a brak wolności dokuczał nam bardzo mocno.

Annencja Muchencja dalej przesiadywała w naszej celi i przynosiła Zeusowi porcje naleśników. Zeus jednak nie wykazywał już takiej zachłanności w ich spożywaniu.

– Wiesz – powiedział do mnie – mam dość tych naleśników zjadłbym coś mięsnego, jakieś placki po huńsku, albo coś podobnego. Głupio mi mówić o tym Muchencji, bo nie chcę jej sprawić przykrości, mam do ciebie prośbę, jedz te naleśniki za mnie, co?

– No  wiesz Zeusie, chcesz żebym się spasł, i popsuł sobie zęby od tych słodkości

– Ale proszę cię, chociaż trochę mi pomóż.

– Coś ci pomogę, ale nie licz  zbytnio na mnie.

Pewnego dnia rano drzwi naszej celi otworzyły się i weszli do niej funkcjonariusze Służby Lochów. Najstarszy stopniem odezwał się do nas:

– Zeus i Ulisses pójdziecie do Prokuratury na przesłuchanie.

Zawiedli nas nieszczęsnych do dużego ponurego gmachu leżącego w pobliżu fosy miejskiej, posadzili na ławie przed drzwiami jednej z komnat. Czekaliśmy dość długo zakuci w kajdany zanim z komnaty nie dał się usłyszeć głos:

– Dawać nam tutaj tego Ulissesa.

Wprowadzono mnie do wnętrza komnaty, siedziało tam dwóch smutnych osobników, o niezbyt przyjemnej powierzchowności. Spojrzeli na mnie podejrzliwie  i niezbyt sympatycznie jeden z nich rzekł:

– Posadzić, go tutaj!. Patrz Robertusie – rzekł do swojego kolegi. Będziemy się musieli znowu męczyć przez tą zafajdaną demokrację. Pamiętasz jak pracowaliśmy w Wydziale Wymuszania Zeznań. To była robota, brało się takiego – tu spojrzał na mnie z pogardą – do piwniczki i przesłuchiwało się. Och piękne to były czasy, takie przesłuchanie miało w sobie taką subtelną nutkę romantyzmu.

– Oj tak pamiętam, Ziobrosie, wówczas wszystko było bardziej proste – przyznał drugi – zobacz, on tu siedzi bezczelnie i wcale się nie boi, ale jak sobie uświadomi, że posiedzi jeszcze z dziesięć lat, to pewnie nie będzie już taki zadowolony z życia.

– Dlaczego dziesięć? To za mało za te przestępstwa, które popełnił, niezły gagatek z niego.

– A wygląda jak stary półdupek, nie – rzekł Robertus.

– No,  noo – przytaknął koledze Ziobros.

– Jak się nazywasz – spytał mnie Robertus.

– Nazywam się Ulisses.

– Imiona rodziców?

– Laertes, matka Antiklea.

– Gdzie mieszkasz ?

– Wyspa Itaka.

– Kiedy i gdzie urodzony?

– W trzydziestym roku przed rozpoczęciem Wojny Trojańskiej na wyspie Itace.

– Zawód?

– Emeryt, obecnie doradca Boga Zeusa.

– Czym się zajmowałeś?

– Byłem królem Itaki.

– Stan cywilny?

– Kawaler z odzysku.

– Dzieci ma?

– Ma.

– Ile?

– Dokładnie nie wiem jestem przecież mężczyzną.

Robertus spojrzał na mnie, a następnie rzekł.

– Dalej przyznajesz się do tego, że nazywasz się Ulisses?

– Oczywiście,  nazywam się tak jak powiedziałem, dlaczego miałbym nazywać się inaczej?

– No tak, rzekł Ziobros. Powiedz mi w takim razie w jaki sposób ze swoim przyjacielem Homerem fałszowałeś historię? Co chcieliście przez to osiągnąć. ? Nie zaprzeczaj tylko bo wiemy, że robiliście to dla twojej sławy i zaszczytów, aby osiągnąć korzyści materialne. Kto z was pierwszy wpadł na ten pomysł ty czy Homer? No słuchamy.

Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć na te bzdurne pytania. Powiedziałem więc zgodnie z prawdą.

– Nigdy  nie znałem osobiście poety Homera, nie mogłem więc wspólnie z nim fałszować historii.

– O ! – rzekł Robertus – popatrz Ziobrosie – przyznał się powiedział, że nie zna Homera, więc nie fałszował z nim wspólnie historii. Przyznał się, w takim razie, że sam ją fałszował.

– Tak należy to rozumieć. Dlaczego kryjesz Homera? – spytał mnie Ziobros.

– Nikogo nie kryję, ponieważ nie ma takiej potrzeby, abym mógł kogoś kryć.

– Widzisz Robertusie – rzekł Ziobros -To logiczne co mówi nie ma potrzeby krycia Homera, ponieważ ten nie żyje, więc po co go kryć.

– Ile dałeś pieniędzy Homerowi?

– Nic nie dałem, przecież go nie znałem.

– Dałeś – rzekł Robertus – Pewnie dałeś mu ze dwa talenty srebra.

– Ależ to absurd.

– Jakie miałeś dochody z grabieży Troi.

– Dostałem kilka talentów srebra.

– Gdzie je masz?

– Dawno już wydałem.

– Na co?

– Trochę zainwestowałem w swój majątek na Itace, a resztę, jak przystało na wojskowego przepuściłem na różnego rodzaju uciechy.

– Gdzie masz rachunki pokaż?

– Nie  mam ich już, nie mam obowiązku ich trzymać przez tyle lat, nawet nie pamiętam co z nimi zrobiłem, to było przecież tak dawno.

– Kręcisz, dałeś srebro Homerowi, aby fałszował historię.

– Na wszystkich Bogów Olimpijskich co wy wygadujecie.

– Ile dostałeś pieniędzy od króla Priama i za co ?

– Nie dostałem żadnych pieniędzy.

– A skąd było srebro, które dostałeś i jak twierdzisz jego część zainwestowałeś podobno na Itace, a część przepuściłeś na żołnierskie hulanki.

– No jak to skąd ze skarbca króla Priama.

– No widzisz przyznałeś się, że dostałeś pieniądze ze skarbca trojańskiego.

– No ale, to nie tak… przecież …

– Jak nazywały się kobiety lekkich obyczajów, na które rzekomo wydałeś otrzymane od Priama srebro.

– Nie pamiętam.

– A! Nie zaprzeczyłeś, że otrzymałeś od Priama srebro, to znaczy, że się przyznałeś, że otrzymałeś od niego trojańskie srebrniki. Później zaś dałeś je Homerowi.

– Co wy wygadujecie – rzekłem prawie zupełnie załamany.

Nie byłem w stanie z tymi ludźmi nawiązać żadnego kontaktu, całkowicie opacznie interpretowali moje wypowiedzi i wyciągali z nich absurdalne wnioski. To jest jakiś koszmar pomyślałem.

Tymczasem Robertus atakował mnie dalej

– Gdzie hodowałeś grzybki halucynogenne.

– Nie hodowałem żadnych grzybków halucynogennych.

– To skąd je miałeś, jeśli przyznałeś się, że je jadłeś?

-Tak mi się wydawało, że je zjadłem bowiem sytuacja, w której się znaleźliśmy z Zeusem była wręcz z nierealnego świata.

– Jaka sytuacja?

– No, to wszystko co nam się przytrafiło

– Czy jadłeś wcześniej pierogi z grzybami?

– Tak.

– Gdzie kupiłeś grzyby?

– Ja nie kupiłem żadnych grzybów.

– Mówisz prawdę nie kupiłeś ich ponieważ je hodowałeś, więc nie potrzebowałeś kupować.

– Komu sprzedawałeś grzyby i ile ?

– Nikomu nie sprzedawałem żadnych grzybów.

– Kłamiesz, skoro je hodowałeś to musiałeś je również sprzedawać, sam byś ich wszystkich nie pożarł, to logiczne.

– Powiesz komu sprzedałeś, czy nie powiesz?

– Jak mogę powiedzieć komu je sprzedałem, skoro ich nie sprzedałem….

– Skoro ich nie sprzedałeś jak mówisz, to znaczy, że je hodowałeś i gdzieś ukryłeś. Gdzie je schowałeś przestępco ty jeden?

– Nie mam żadnych grzybków.

– Rozumiem, chcesz chronić wspólników więc nie możesz powiedzieć.

Przesłuchanie toczyło się jeszcze kilka godzin. Nie rozumiałem już tego o co mnie pytają i jaki jest sens zadawanych mi pytań. Byłem całkowicie zrezygnowany. Myślałem, że będę mógł wszystko wytłumaczyć logicznie, że ktoś mnie będzie chciał wysłuchać, przedstawię mu swoje argumenty. Ale prokuratorom bynajmniej nie chodziło o to żeby coś wyjaśniać, im chodziło o to, aby mnie oskarżyć, a nie poznać prawdę. Czarny scenariusz jaki uświadomił nam Kaliszius Maksimus stawał się coraz bardziej realny.

Cała nadzieja w Zeusie, lub Polonach pomyślałem, gdyby oni dokonali rewolty, to więzienia zapełnią się ponad normę, czy Cesarstwo stać będzie na utrzymanie tak wielkiej ilości więźniów?

Przestałem już odpowiadać na pytania, zresztą oni wcale nie zamierzali słuchać moich odpowiedzi, sami zadawali pytania i sami na nie odpowiadali.

Na dany przez Ziobrosa znak zakuto mnie znowu w kajdany i eskortujący mnie PISuarianie wyprowadzili mnie z komnaty prokuratorskiej na korytarz.

– Teraz ten Zeus – krzyknął Robertus.

Zeus wszedł do środka. Nie słuchałem tego co z nim wyrabiają, w głowie miałem całkowity mętlik, siedziałem przygarbiony i myślałem z trwogą o swoim losie.

Po kilku godzinach drzwi od komnaty otworzyły się ponownie i pojawił się w nich Zeus, był zupełnie zmaglowany i całkowicie ogłupiały.

– Jak ja właściwie się nazywam? – spytał mnie.

Spojrzałem na niego z troską i odpowiedziałem.

– A jak ci powiedzieli, że jak się nazywasz?

– Już sam nie wiem.

Zakutych w kajdany zaprowadzono nas do celi.

„Teraz – pomyślałem – pozostała nam jedynie nadzieja w Polonach.”

.

ZEUS, HERA i JA, CZYLI NOWE PRZYGODY ULISSESA cz. 1

Zeus Hera i ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 2

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 3

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz.4

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa, cz.5

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 6

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 7

Zeus, Hera i Ja – czyli nowe przygody Ulissesa cz. 8

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 10)

Zeus Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 11)

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz.12)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 13)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 14 – ostatnia)

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Złoto w Jeżowie Sudeckim

. Grzegorz Wojciechowski .       Już około roku 1305 było wiadomo, że w rejonie Jeżowa Sudeckiego  i pobliskiej Płoszczyny występuje złoto.      W roku 1479 pojawia się w źródłach historycznych wzmianka, iż w tych rejonach wydobywa się złoto i srebro, czynne były w tym czasie co najmniej dwie kopalnie noszące nazwy Św. Elżbiety i Zmartwychwstanie. […]

Dziś Dzień Matki

. Dziś Dzień Matki . Wszystkim MAMOM, w dniu ich święta, życzymy dużo szczęścia i pociechy z dzieci.   . Redakcja Magazynu Dolny Śląsk .