Aktualności

Międzynarodowe Spotkanie Lewicy w Czeskich Karkonoszach

Mala Upa

.

 

Zbigniew Wiktor

Wrocław – Pl                                                             Wrocław, wrzesień 2021 r.

 

 

 Międzynarodowe Spotkanie Lewicy  w Czeskich Karkonoszach

 

28 sierpnia 2021 r. na Przełęczy Okraj po jej czeskiej stronie (Horni Mala’ Upa’) odbyło się ważne Spotkanie szeroko rozumianej Lewicy po szalejącej do niedawna pandemii  covid 19. Przybyli liczni przedstawiciele  partii komunistycznych, socjalistycznych, członkowie różnych stowarzyszeń lewicowych, marksistowskich, ekologicznych, postępowych, demokratycznych i walczących o pokój organizacji, w którym wzięło udział ok. 100  uczestników. Wydarzenie miało miejsce na świeżym i rześkimi powietrzu, czemu sprzyjała  słoneczna pogoda i odbywało się na zapleczu budynku dawnej czeskiej strażnicy granicznej i celnicy, na ścianie której do dziś zachowała się Tablica upamiętniająca czeskich pograniczników, którzy  jesienią 1938 r. stawili zbrojny opór oddziałom niemieckim, zajmującym czeskie Sudety. Dziś granica jest otwarta a w strażnicy mieści się unikatowa artystyczna galeria. Po cowidowej – 19 przerwie ruch turystyczny nabrał nowego tempa, widać było licznych turystów przekraczających granicę i udających się  na karkonoskie szlaki turystyczne.

 

Spotkanie Lewicy miało kilka faz: cześć oficjalna, wystąpienia licznych dyskutantów, przerywniki muzyczne i artystyczne, wspólne oświadczenie, kontynuacja dyskusji w miejscowych gospodach przy kawie i piwie a w końcowej fazie część uczestników pomaszerowała z rozwiniętymi czerwonymi sztandarami Szlakiem Przyjaźni Czesko-Polskiej na Śnieżkę. Na marginesie dodajmy, że Spotkania Proletariatczyków  w Sudetach mają długą tradycję. Pierwsze odbyło się 5 września  1922 r. , w którym wzięło udział 250 młodych komunistów z Komunistycznej Partii Czechosłowacji i Komunistycznej Partii Niemiec. Później odbywały się one regularnie aż do dojścia w 1933 r. Hitlera do władzy. Odrodziły się one po 2. wojnie światowej, kiedy powstały kraje demokracji ludowej a w Sudetach nowa granica między socjalistyczną Czechosłowacją i Polską Ludową nie dzieliła lecz łączyła dwa bratnie narody,  szczególnie masowe były one w latach 70tych ub. w. , kiedy granice między Polską a Czechosłowacją i Niemiecką Republiką Demokratyczną były otwarte. Więcej na ten temat w dalszej części artykułu.

 

Organizatorem Spotkania był Komitet Powiatowy Komunistycznej Partii Czech i Moraw w Trutnovie i Okręgowy (Krajsky’) Komitet w Hradec Kralove’ przy udziale Związku Czeskiego Pogranicza – organizacji o długoletnich patriotycznych i postępowy tradycjach, sięgających jeszcze czasów I. Republiki. Ze strony polskiej udział wzięła delegacja Komunistycznej Partii Polski na czele z tow. Waldemarem Kozicą – Przewodniczącym  Komitetu Okręgowego KPP we Wrocławiu, a także prof. Zbigniew Wiktor, którym towarzyszyła grupa sympatyków Lewicy z polskich rejonów Karkonoszy. Niemcy były reprezentowane przez liczne delegacje Komunistycznej Partii Niemiec, Niemieckiej Partii Komunistycznej głównie z Berlina, , Drezna, Lipska, Frankfurtu oraz stowarzyszeń antyfaszystowskich np. Antifa, Prześladowanych przez faszyzm,  socjalistycznych organizacji młodzieżowych i innych.

 

Część oficjalną Spotkania prowadził tow. Jaroslav Ondraczek, zasłużony działacz KPCziM a wcześniej Komunistycznej Partii Czechosłowacji, długoletni członek KC i lokalnych władz partii, z zawodu górnik, wyróżniony m.in. Honorowym Dyplomem Bohatera Pracy Socjalistycznej, wspominający swą współpracę z polskimi partnerami, m,in. Bracią górniczą  z kopalń Wałbrzycha i Nowej Rudy. Kontynuatorem  jego działalności politycznej i ideowej postawy  jest jego syn Zdenek Ondraczek, absolwent wydziału prawa Uniwersytetu w Pradze, dr nauk prawnych i docent Uniwersytetu, członek KC KPCziM, także poseł na Sejm Czeskiej Republiki, który wystąpił z głównym przemówieniem ze strony czeskiej, Izbę Poselską Czeskiego Parlamentu reprezentowała też posłanka  Kvetina Matuszkovska’, która mówiła  o sytuacji kobiet i młodzieży, odniosła się także  do wyborów parlamentarnych, mających się odbyć w końcu września b.r.

.

     Sytuacja w Czeskiej Republice

.

Poseł Z. Ondraczek określił sytuacje polityczną w Czechach jako „krytyczną”. Obecny burżuazyjno-centrowy  rząd Czeskiej Republiki  pod kierunkiem premiera Babisza  (popierany nieoficjalnie  przez frakcję komunistyczną w Sejmie)) kontynuuje burżuazyjną politykę, okraszoną mało przekonującą  lewicową frazeologią. Na to dało się nabrać obecne centralne kierownictwo KPCziM na czele z Przewodniczącym tow. Wojciechem Filipem, który dzięki temu pełni funkcję wicemarszałka Sejmu. Polityka kierownictwa nie jest popierana przez bazę partyjną i faktycznie w KPCzi M nastąpił rozłam. Radykałowie żądali zwołania nadzwyczajnego zjazdu partii, przeprowadzenie krytyki kierownictwa, wyraźnego określenia nie tylko obecnej polityki, także programu partii na dziś i w szerszej perspektywie. Kierownictwo  uważa, że w obliczu zbliżających się wyborów nie ma miejsca  na podziały w partii. Trzeba zebrać wszystkie siły do walki o dobry wynik wyborczy, więcej, wobec ujawnionych słabości , KPCziM grozi, że nie przekroczy  5% klauzuli zaporowej i nie wprowadzi do Parlamentu ani jednego posła. Byłaby to największa klęska komunistów czeskich od czasów przedwojennych.

 

Sytuacja społeczno-gospodarcza  czeskiego świata pracy jest zła i pogarsza się. Główną przyczyną  jest likwidacja licznych zakładów pracy z okresu socjalizmu, prywatyzacja wielkiego majątku narodowego, w rzeczywistości jego grabież  za symboliczne korony, w szczególności prze wielkie międzynarodowe korporacje, co przyczyniło się kiedyś do dużego bezrobocia. Dziś nie jest ono tak dotkliwe ze względu na liczne wyjazdy za granicę szczególnie ludzi młodych i dobrze wykształconych i zasilenie dużej armii rencistów i emerytów przez starsze pokolenie. Najlepsze zakłady przejęta zostały prze niemieckie koncerny, szczególnie w Pradze, na Podsudeciu i na Morawach (Brno). Kapitał i niemiecka polityka wyrosły na dominujące podmioty nie tylko gospodarcze. Mamy do czynienia  ze wzrostem wpływów niemieckich we wszystkich sferach życia społecznego, np. przywraca się  pomniki dawnej  chwały i dominacji niemieckiej, austriackiej, a nawet odbudowuje się pomniki z  haniebnych  faszystowskich czasów Protektoratu Czech i Moraw.

Szczególnie aktywne są środowiska ziomków sudeckich  z Bawarii, które nawet otworzyły  oficjalne przedstawicielstwo w Pradze, nazywane powszechnie „ambasadą”, a jeden z ministrów jest Niemcem sudeckim. Pod tym względem  nastąpił jakby  powrót do stosunków  jak przed 2. wojną światową, a nawet jak za panowania Habsburgów (w niektórych restauracjach wywiesza się portrety  „dobrotliwego” cesarza Franciszka Józefa). Czechy wyraźnie tracą na suwerenności i to nie tylko za sprawą wejścia do Unii Europejskiej, coraz słabsze są siły, które jej bronią. Jest to niebezpieczne a nawet groźne dla naszej historycznej,  kulturowej tożsamości, niezależności i niepodległości narodowej. Te niekorzystne procesy uległy wzmocnieniu w ostatnich latach za sprawą lansowania przez Unię Europejską modelu „federacji europejskiej” a więc nowego super państwa europejskiego, które (jak się okazuje) jest głównym orężem  umacniania i przywracania niemczyzny nie tylko w Czeskiej Republice.

 

Kondycja ideowo-polityczna Komunistycznej Partii Czech i Moraw uległa w ostatnich latach wyraźnemu osłabieniu. Partia, która od wielu lat była trzecią siłą w parlamencie, uległa wyraźnemu osłabieniu, traci oparcie elektoratu, szczególnie wśród młodego pokolenia i jak wykazują ostatnie prognozy może nie wejść do parlamentu. Jest to bez wątpienia dzwonek alarmowy nie tylko dla kierownictwa, także dla organizacji terenowych i bazy członkowskiej. Główną przyczyną jest starzenie się partii, a przede wszystkim upadek tradycyjnych gałęzi przemysłowych, będących przed przewrotem 1989 r. głównym środowiskiem czeskiej klasy robotniczej. Mały jest dopływ młodzieży, jeśli przychodzą do partii, to są to radykalnie myślący studenci. Jednocześnie wzrosła rola agitacyjno-polityczna partii pseudo radykalnych typu ANO premiera Babisza, występującego z krytyką wielkiej korupcji i „złodziejskiej prywatyzacji” dotychczasowych  burżuazyjnych  elit, przy czym sam jest wielkim miliarderem, mówiący o sobie, że wszystkiego dorobił się własną „ciężką pracą”. Wielu młodych ludzi daje się na to nabrać (także części środowiska komunistycznego) i zasila ich szeregi lub popiera w wyborach, w rzeczywistości nowych czeskich kapitalistów.

 

Podobne problemy występują w  Okręgu Pardubickim, o czym mówiła posłanka Kvetina Matuszkovska’. Przekazała pozdrowienia dla Międzynarodowej Konferencji  w Karkonoszach i wyraziła nadzieję, że obecne problemy ideowo-polityczne  KPCziM zostaną wkrótce przezwyciężone. Wyraziła opinię, że nadchodzące  wrześniowe wybory do Parlamentu będą miały przełomowe znaczenie dla dalszych losów KPCziM.

.

   100 lat  współpracy transgranicznej  w Sudetach

.

Jednocześnie  posłanka przypomniała wielką historię czeskiego i niemieckiego, a później także polskiego ruchu robotniczego nie tylko w Karkonoszach, ale po obu stronach granicy w Sudetach.

Kiedyś Czechy jak i Śląsk należały do Korony Czeskiej, później Śląsk został podbity przez Prusaków i do 1945 r. należał do Niemiec. Granica w Sudetach nigdy nie była szczelna, były różne formy współpracy między mieszkańcami i powstającymi zakładami przemysłowymi, tym bardziej, że po obu stronach Karkonoszy dominowała ludność niemieckojęzyczna. Sytuacja radykalnie zmieniła się po 2. wojnie światowej w 1945 r., kiedy na mocy postanowień Układu Poczdamskiego ludność niemiecka została wysiedlona i na ich miejsce przybyli Czesi a po północnej stronie Sudetów ludność polska.

 

Nowy etap zorganizowanej współpracy między czeskimi i niemieckimi robotnikami nastąpił po 1. wojnie światowej, kiedy powstały i rozwijały się partie komunistyczne. 3 września  1922 r.  młodzi czescy i niemieccy komuniści w liczbie ok. 250  osób spotkali się w pobliżu obecnego miejsca i wyrazili wolę  walki z wyzyskiem kapitalistycznym i poparcie dla  rewolucyjnej Rosji. W czerwcu 1923 r. na podobne spotkanie w okolicach Skalneho Mesta (po czeskiej stronie Gór Stołowych) przybyło  600-700 uczestników. Wydarzenie było tak głośne i nośne ideowo i politycznie, że we wrześniu tego roku organizacje KPD i klasowe związki zawodowe z ówczesnego Waldenburga (Wałbrzycha), Landeshutte (Kamiennej Góry), a nawet liczne delegacje robotnicze z dalekiego Breslau (Wrocławia) spotkali się w okolicach Lubawki po obu stronach granicy. Jak pisał świadek tamtych wydarzeń, powiewały liczne  czerwone sztandary partyjne KPD i SPD, KPCz, zielone i czarne związków zawodowych górników, w przemówieniach i hasłach dawano wyraz  solidarności robotniczej, walki z wyzyskiem i bezrobociem, a także  poparcia dla młodego radzieckiego państwa. Mimo sprzeciwu pograniczników demonstranci spontanicznie przeszli przez granicę i wspólnie odśpiewali Międzynarodówkę.

 

Spotkanie we wrześniu 1925 r. odbywało się pod hasłem umocnienia międzynarodowej solidarności klasy robotniczej. W maju 1927 r. Spotkanie miało miejsce po czeskiej stronie granicy w pobliskim Kralovcu, przybyło  na nie ponad 6.000 uczestników. Głównym mówcą był Przewodniczący Komunistycznej Partii Niemiec Ernst Thaelmann. Podobne wydarzenie miało miejsce w następnym roku, także w Kralovcu, przemawiali Ernst Thaelmann a ze strony KPCz Klement Gottwald. Na cześć tych wydarzeń czescy i niemieccy towarzysze wmurowali  Pamiątkową Tablicę w ścianę dawnej gospody, dziś poczty w Kralovcu. Sytuacja niekorzystnie zmieniła się po dojściu do władzy w styczniu 1933 r. NSDAP i Hitlera, delegalizacji KPD i SPD oraz uwięzieniu Thaelmanna i innych przywódców niemieckiego ruchu robotniczego. W marcu 1933 r. odbyło się  ostatnie Spotkanie, na które przybyli  pozostali na wolności niemieccy komuniści i związkowcy. Do 1938 r.  przez „zieloną granicę”  przechodzili liczni prześladowani postępowi działacze niemieccy, znajdujący schronienie  w wolnej do 1938 r. Czechosłowacji. Sytuacja zmieniła się radykalnie na niekorzyść po Monachium  we wrześniu 1938 r ., aneksji Sudetów i likwidacji „okrojonych”   w marcu 1939 r. przez III Rzeszę Czech i utworzeniu Protektoratu Czech i Moraw, co trwało do maja 1945 r.

 

Wraz z upadkiem III. Rzeszy, wyzwoleniem Czechosłowacji i powstaniem ludowo-demokratycznej Czechosłowacji, która w późniejszych latach przystąpiła do budowy socjalizmu, nastąpiło odrodzenie  transgranicznej współpracy, czemu sprzyjała wspólna polityka polityczno-ustrojowa w Czechosłowacji, Polsce Ludowej i Niemieckiej Republice Demokratycznej. Odrodzenie  tradycji spotkań proletariatczyków w Sudetach nastąpiło szczególnie w latach 70tych ub.w. , jako okazja do spotkań młodzieży  czeskiej,  polskiej i enerdowskiej. W Karkonoszach na granicy wydzielono biegnący wzdłuż grzbietów górskich Szlak przyjaźni polsko-czechosłowackiej, przechodzący z jednej na drugą stronę granicy  Stały się one bardzo popularne wśród turystów, czemu sprzyjały także otwarte granice między Polską, Czechosłowacją i Niemiecką Republiką Demokratyczną. (Nawiasem mówiąc były one wykorzystywane także przez antysocjalistycznych dysydentów z Polski i Czechosłowacji dla przygotowywania i organizowania kontrrewolucyjnej działalności  m.in. przez Vaclava Havla, Kuronia, Michnika, Lityńskiego, Piniora).  Jednocześnie  nawiązywano bezpośrednie kontakty między szkołami, zakładami pracy, organizacjami społecznymi, także kontakty osobiste. Potwierdzały one starą prawdę, że granice nie muszą dzielić, mogą łączyć. 24 września 1972 r, po czeskiej stronie Przełęczy Okraj wzniesiono monumentalny pomnik, upamiętniający tradycję  spotkań i współpracy proletariatu Czech, Niemiec a obecnie także Polski. Od tego czasu  co roku i pod koniec lata odbywały się  masowe spotkania młodzieży  czeskiej, polskiej, niemieckiej, przybywały także wycieczki z innych krajów.

 

Po obaleniu jesienią 1989 r.  socjalistycznej Czechosłowacji tradycja spotkań proletariatczyków sudeckich była kontynuowana,  choć już w nie tak masowej skali, patronowała im nowo powstała Komunistyczna Partia Czech i Moraw. Radykalnie zmieniał się ustrój polityczny i stosunki własnościowe. Nowym władcom nie w smak były pomniki solidarności proletariackiej. W 1994 r. pomnik został zburzony, ale ponieważ  przy jego rozwalinach nadal gromadzili się manifestanci, zostały one usunięte, teren uprzątnięto i sprzedano osobie prywatnej, Na miejscu pomnika powstał wyciąg narciarski. Mimo to nadal co roku odbywają się Spotkania Proletariatu w Karkonoszach na sąsiednich placach, parkingach, w górskich gospodach i świetlicach. Czescy  towarzysze  zapowiedzieli kontynuację tej postępowej tradycji, której potwierdzeniem będzie w 2022 r. jubileuszowe spotkanie z okazji 100lecia pierwszego Spotkania Karkonoskich Proletariatczyków.

.

     Sytuacja ludzi pracy w Polsce

.

Ze strony polskiej wystąpił  prof. Zbigniew Wiktor, który w imieniu delegacji KPP wyraził zadowolenie z powodu możliwości spotkania się z towarzyszami z Czech i Niemiec. Jest okazja wymienić doświadczenia, ocenić sytuację w krajach sąsiednich, być może nawiązać nowe formy współpracy. W Polsce i innych krajach mamy do czynienia z narastającym wyzyskiem klasy robotniczej i innych ludzi pracy. Nasze kraje, ale także Europa i świat stoją w obliczu potęgującej się  ofensywy sił reakcyjnych, kapitalistycznych i imperialistycznych. Po upadku d. Związku Radzieckiego i KDLów w Europie w wielu krajach odrodził się faszyzm (strojący się w pokojowe piórka), zagrażający  nie tylko interesom świata pracy, także demokracji i interesom  licznych warstw pośrednich. Unia Europejska coraz bardziej zmienia się  w super państwo, w którym do dominującej pozycji rości sobie pretensje wielka niemiecka burżuazja, sprawująca ponownie  kontrolę nie tylko nad niemieckimi, także nad licznymi międzynarodowymi korporacjami. Po wyjściu  z Unii Wielkiej Brytanii wyraźnie wzrosła międzynarodowo-polityczna rola  zjednoczonych Niemiec, (co potwierdzono oficjalnie na posiedzeniu „wielkich tego świata” w Monachium w 2012 r. ), co prawda muszą się one jeszcze liczyć z Francją, ale niemieckie koncerny i polityka coraz bardziej osaczają „francuskiego koguta”. Pozostałe państwa unijne znajdują się w różnych formach  zależności głównie  gospodarczej i finansowej od nowej Rzeszy Niemieckiej. Przypomnijmy, że Centralny Bank Europejski z siedzibą nie w Brukseli lecz w Frankfurcie nad Menem powstał na bazie dawnego Bundesbanku i było to jednym z warunków rezygnacji  Niemiec z marki i przystąpienia  do strefy Euro i Unii Europejskiej. Kiedyś mówiono o RFN, że gospodarczo była ona olbrzymem, a politycznie karłem (w znaczeniu międzynarodowym),  dziś Niemcy są także wielkie politycznie, a olbrzymem stają się za sprawą zdobywania hegemonii w Unii Europejskiej.

 

W polityce europejskiej wiodące koła niemieckiej burżuazji powróciły do  od wieków ścisłych związków z Rosją, przypomnijmy alianse Fryderyka II- króla pruskiego, architekta rozbiorów  Polski z carycą Katarzyną II, politykę Bismarcka z 2. poł. XIX w. jako podstawowej zasady ich panowania w tym rejonie Europy. Pod koniec XIX w. wzrosły apetyty kajzerowskiej II Rzeszy, nie chodziło już tylko o utrzymanie  wspólnej granicy między Niemcami a Rosją na Bugu czy Niemnie, ale o panowanie nad całym wielkim regionem „Mitteleuropy” której granice na Wschodzie  miały sięgać  daleko w głąb  terytorium Rosji. Do planów tych sięgał później Hitler zakreślając granice przyszłej III Rzeszy od Morza Kaspijskiego, wzdłuż Wołgi i  Dźwiny północnej do Morza Białego.

.

  Niemiecki wielki kapitał rwie się do panowania w Europie

.

Obecnie w nowej epoce historycznej, w warunkach odradzającej się IV Rzeszy Niemieckiej ponownie odrodziły się siły, dążące do realizacji odwiecznych celów Drang nach Osten, tym razem przy wykorzystaniu Unii Europejskiej. Nie chodzi tylko o kwestionowanie podstawowych ustaleń Układu Poczdamskiego z lipca-sierpnia 1945 r., ale także stawianie pod znakiem zapytania Układu Wersalskiego z czerwca 1919 r. , a więc faktycznej likwidacji odrodzonych po 1. wojnie światowej państw słowiańskich i innych mniejszych państw Europy środkowo-wschodniej. Realizacji tych celów politycznych  służą zacieśniające się  więzi ekonomiczne między Niemcami i Rosją, czego dowodem koronnym jest budowa drugiej rury  Northstream 2 mimo oficjalnych restrykcji handlowych, embarga, sankcji gospodarczych  i prób izolacji Rosji przez Unię Europejską. Jednym słowem Niemcy  respektują politykę Unii Europejskiej tam, gdzie jest to zgodne z ich interesami, co dokumentuje wyraźnie nierównorzędność  oficjalnie głoszonej  zasady  równorzędności  jej członków.

 

W tym kontekście  należy widzieć  rozwój wydarzeń gospodarczych i politycznych w Polsce  w ostatnich ponad 30 latach. Głównym beneficjentem obalenia socjalizmu w Polsce i innych dawnych państwach demokracji ludowej stała się Republika Federalna Niemiec, która na przełomie  1989/90 r. zaanektowała Niemiecką Republikę Demokratyczną, uzyskując bezpośredni dostęp do granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, której trwałość została natychmiast zakwestionowana  przez ówczesnego kanclerza H. Kohla. Dopiero nacisk wielkich mocarstw, głównie Francji (F. Mitterand) i  częściowo Wielkiej Brytanii  (M. Thaetcher) zmusiły Kohla do zmiany stanowiska, co później znalazło wyraz w układach między Polską a RFN w 1990 r. o granicach i w 1991 r. o przyjaźni między obu państwami.

 

Nie przeszkadzało to jednak w kwestionowaniu terytorialnego status quo przez liczne reakcyjne partie polityczne, faszystowskie, wpływowe środowiska „wypędzonych”, ściśle kooperujące z partiami chadeckimi, a także pewne kręgi naukowe , które w dalszym ciągu kwestionują trwałość i ostateczny charakter granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Na tym stanowisku stoi nawet Trybunał Konstytucyjny RFN w Karlsruhe, który w wyrokach z 31.7.1973 i 7.07. 1975 r.  stwierdził w odniesieniu do Układu  Brand- Cyrankiewicz z grudnia 1970 r., że „Das Deutsche Reich existiert in seinen Grenzen von 1937 fort” i które nie zostały unieważnione (skasowane) przez  następne orzeczenia Trybunału. TK wychodził z założenia, że w historii Rzeszy Niemieckiej istniały liczne państwa niemieckie, zmieniały one granice, niektóre upadały, ale Rzesza była nadal podmiotem polityczno-państwowym i międzynarodowym. Po 2. wojnie światowej Rzesza Niemiecka nadal istnieje, tym razem podzielona na strefy okupacyjne, później Republikę Federalną Niemiec, tzw. Niemiecką Republikę Demokratyczną („Sowjetische Zone”) i Niemcy Wschodnie, czyli ziemie znajdujące się „unter polnische Verwaltung” i część Prus wschodnich (Okręg Kaliningradzki), włączony w 1945 r. do Rosji (ZSRR). Ostateczne uregulowanie kwestii granic Rzeszy Niemieckiej nastąpi w traktacie pokojowym z Niemcami, który do dziś nie został  zawarty.

 

Fakty te dokumentują, że w Niemczech obowiązują  dwie narracje nie tylko historyczne i polityczne, także prawne, jedna na użytek bieżącej polityki zagranicznej: zjednoczone Niemcy są państwem pokojowym, nikomu nie zagrażają, rozliczyły się z brunatną przeszłością i w następstwie mają prawo do godnego i należnego im miejsca w zjednoczonej Europie i świecie. Z drugiej strony toleruje się  a nawet podsyca działalność partii faszystowskich typu NPD, zabiega się i finansuje środowiska  rewizjonistyczne typu Związek Wypędzonych (Bund der Vertriebenen), a w ostatnich latach siły wielkiego kapitału postawiły na nową partię Alternative fuer Deutschland, oficjalnie stawiającej pod znakiem zapytania ostateczny charakter Układu Poczdamskiego i granic wschodnich Niemiec. Polska, Europa i świat stoją w obliczu nowego wyzwania i niebezpieczeństwa odrodzonego niemieckiego imperializmu.

.

      Słabnąca pozycja Stanów Zjednoczonych

.

Polityka międzynarodowa, podobnie jak przyroda, nie znosi próżni, na miejsce słabnącej siły wchodzi silniejsza, podobnie jest w relacjach międzynarodowych między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. Od lat Stany Zjednoczone tracą swą dominującą pozycję jako główny podmiot stosunków międzynarodowych tak w kategoriach gospodarczych jak i politycznych. Największe od wielu dziesiątków lat mocarstwo słabnie, co potwierdzają wydarzenia światowe i wewnętrzne. Podstawową przyczyną jest kryzys finansowy z lat 2008-2010, który zachwiał nie tylko dominującą pozycję dolara, także gospodarkę i pogłębił niekorzystną sytuację w rezultacie kryzysu spowodowanego załamaniem pandemią covid 19. Do tego przyczyniły się dwie awantury wojenne w Iraku i Afganistanie. Po upadku ZSRR w 1991 r. i KDLów w Europie USA święciły triumfy jako niekwestionowany „łaskawy hegemon” świata, co uzasadniali naukowo profesorowie Zbigniew Brzeziński („new world order”) i Francis Fukuyama („koniec historii”). Stany stały się bezwzględnym dyktatorem i policjantem świata, co natychmiast udokumentowały wojną przeciwko Irakowi, bombardowaniem Jugosławii, ponowną wojną w Iraku, wojną przeciwko Afganistanowi (pod hasłem walki z al Kaidą), wojną przeciwko Libii, Syrii a także mniejszymi konfliktami wojennymi w Afryce. Stale zagrożone są Iran i Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, której niedawno b. prezydent Trump  groził „całkowitym zniszczeniem”. Jednakże Ameryce wystarczyło sił na zaledwie 20 lat. Brudne wojny spotkały się z wielką krytyką postępowej opinii publicznej na świecie, a także były bardzo niepopularne w samych Stanach, tym bardziej, że sekretarz stanu rządu USA dopuścił się publicznego kłamstwa z trybuny ONZ, zarzucając Irakowi rzekome przygotowywanie broni jądrowej i współpracę z al Kaidą, a także, że prezydent Iraku Saddam Hussein był dyktatorem. Wkrótce okazało się, że USA nie są w stanie prowadzić tej wojny i wycofały się, ponosząc straty liczone na ok. 2 bln dol.

 

Obecnie  opinia publiczna jest świadkiem  wielkiej porażki  nie tylko wojskowej i prestiżowej, ale wręcz historycznej klęski amerykańskiego imperializmu, który od 20 lat prowadził kolejną brudną wojnę przeciwko narodowi afgańskiemu pod hasłem walki z al Kaidą i zaprowadzenia w Afganistanie „demokracji”. Na prowadzenie tej wojny  podatnicy amerykańscy wydali 2.26 bln dol., nie licząc kilku tysięcy zabitych żołnierzy, wielkiej liczby rannych, zniszczeniach kraju i wielkich strat afgańskiej ludności cywilnej. Po 20 latach okazało się, że żaden z zakładanych celów wojny nie został osiągnięty. Wojska USA i NATO w wielkim pośpiechu a nawet popłochu opuszczały Afganistan, pozostawiając po sobie zgliszcza zrujnowanego kolejnego kraju i olbrzymie zasoby urządzeń i uzbrojenia wojskowego, obliczanych na ok. 87 mld dol.

 

Wojna przeciwko Afganistanowi była typowym przykładem wojny neokolonialnej, imperializmowi USA chodziło przede wszystkim o opanowanie niezwykle bogatego w surowce kraju i niezwykle ważnego geopolitycznie na środkowym Wschodzie. Wojskowa obecność Amerykanów w Afganistanie szachowała Iran od wschodu, z Afganistanu można było kontrolować szlaki do republik Azji centralnej i przeciwko Rosji, ograniczano możliwości rozwoju nowych dróg handlowych ważnych dla Chiny. Obecnie wszystkie te plany i zamierzenia załamały się i dalszą przyszłość Afganistanu będą określać nowe siły narodowo-wyzwoleńcze, można prognozować, że nie tylko talibanie. Największe szanse na partnerstwo  we współpracy z nimi mają Chińczycy i ponownie Rosjanie.

.

   Wnioski dla Polski

.

Przegrana wojna w Afganistanie jest także porażką wojsk i państw NATO, które w ograniczonych kontygentach wojskowych uczestniczyły  w niej. Także dla tych państw była to wojna imperialistyczna i potwierdziła ona, że NATO nie jest tylko paktem północno-atlantyckiem, ale wręcz światowym, wykorzystywanym przez USA dla utrzymania i realizacji własnej dominacji w tym rejonie świata. W szczególności  słowa krytyki należą się polskim rządom, które przez wiele lat posyłały na iracki i afgański front  kilka tysięcy polskich żołnierzy i uzbrojenia wojskowego dla realizacji amerykańskich celów imperialnych, co było ostro krytykowane prze postępową opinie publiczną nie tylko w Polsce, było to także sprzeczne z polską racją stanu i tradycjami walki za naszą i waszą wolność. Wojna w Afganistanie skompromitowała polskie rządy popierające tę neokolonialną awanturę, w której  34 polskich żołnierzy zapłaciło życiem, a wielu zostało rannych, nie licząc strat materialnych.

 

Przypomnijmy, że polska lumpenburżuazja niezależnie od składu partyjno-politycznego rządu RP przysłużyła się neokolonialnym zbrojnym akcjom imperializmu USA i NATO, wysyłając  na egzotyczne „misje” nie tylko do Afganistanu, także do Iraku, północnej Afryki, a nawet wspomagając bombardowania bratniej Jugosławii, co spotkało się z masowymi protestami nie tylko  młodzieży studenckiej, potępiającej awanturnicze wojny, szczególnie „lewicowy” rząd L.Millera i prezydenta A.Kwaśniewskiego („Miller, Kwaśniewski – dwa Busha pieski” i  „Olo Kwaśniewski, ty lewaku – wyślij córkę do Iraku”). Protesty studentów były rozpędzane siłą, policja pałowała także studentki. Ówczesny prezydent A. Kwaśniewski na spotkaniu ze światem naukowym w Uniwersytecie Wrocławskim wbrew oczywistym faktom twierdził kłamliwie, że „humanitarna akcja” w Iraku była uzasadniona i Irak bez Saddama Hussaina jest bardziej bezpieczny i demokratyczny. Paradoksalnie  bronił tej tezy w następnych latach, choć sam prezydent Bush odstąpił od niej, twierdząc, że wprowadzony został w błąd przez amerykański wywiad i ówczesnego sekretarza stanu Collina Powella, który stał się przysłowiowym „kozłem ofiarnym”. Wojna w Iraku nie była wynikiem taktycznego błędu, była logiczną konsekwencją imperialistycznej polityki Stanów Zjednoczonych  i ich klasowych interesów. Pod tym względem wszystkie polskie rządy burżuazyjne nie różniły się istotnie, stały na gruncie kapitalizmu, negowały dorobek Polski Ludowej, prezentowały antyradzieckość i antykomunizm i  popierały neokolonialne wojny i imperializm USA.

 

W związku z tymi wojnami trzeba zaznaczyć, że po raz pierwszy aktywną rolę  w nich brała niemiecka Bundeswehra (członek NATO od 1954-55 r.), poczynając od bombardowań Jugosławii, w Iraku i w szczególności w Afganistanie. Ówczesny minister obrony RFN uzasadniając w Bundestagu wysłanie korpusu Bundeswehry na wojnę w tym azjatyckim państwie stwierdził z dumą, że od dziś RFN jest broniona pod Hindukuszem („Ab heute wird die Bundesrepublik auch am Hindukusch verteidigt”). Wojny te kosztowały miliardy złotych, euro i dolarów. Razem na wojny w Iraku iAfganistanie podatnicy amerykańscy  zapłacili ponad ok.4.26 bln dol., jednocześnie obalając postępowe narodowe rządy, rujnując kraje, niszcząc jego infrastrukturę gospodarczą, przede wszystkim przemysł naftowy i mordują setki tysięcy cywilnej ludności. Były to typowe przykłady tzw. „humanitarnej pomocy” i „demokratycznych porządków” made in USA narzucanych zniewolonym narodom siłą militarną w interesie wojskowej dominacji Ameryki w tych rejonach świata. Przypomnijmy także, że w nieodległej od Iraku Syrii wojna narzucona przez USA trwa już ponad 7 lat, w którą wmieszały się sąsiednie państwa, w tym Turcja, także Rosja, rozniecono waśnie plemienne i faktycznie ten kiedyś postępowy i dobrze zorganizowany kraj arabski znajduje się w stanie wojny domowej. Wcześniej USA i NATO narzuciły wojnę demokratycznej i postępowej Republice Libii w północnej Afryce („Dżamharija”) a jej wybitny prezydent Muammar Kadaffi został bestialsko zamordowany. Obecnie Libia rozdzierana jest konfliktami wewnętrznymi, w rzeczywistości toczy się walka o opanowanie jej wielkich zasobów ropy naftowej  i innych bogactw naturalnych a także kontrolę  nad tym ważnym strategicznie krajem północnej Afryki. Bez wątpienia prowadzone od lat wojny USA i NATO na Bliskim i Środkowym Wschodzie a także w północnej Afryce są wyrazem dążeń imperializmu USA, wspieranego przez państwa NATO i Izrael do kontrolowania tego ważnego przesmyku trzech kontynentów, mającego kluczowe znaczenie  dla przyszłych losów narodów Afryki, Azji i Europy, w tym głównie dla Izraela, będącego głównym beneficjentem militarnego i gospodarczo-politycznego osłabienia wrogich mu państw arabskich.

 

Prowadzenie wojny we współczesnej epoce wymaga zaangażowania wielkich armii, wyposażonych w najnowocześniejszy sprzęt i rodzaje uzbrojenia, poszczególne państwa wydają na nie olbrzymie środki, w czym przodują Stany Zjednoczone. USA jako „światowy policjant” dysponowały dotychczas wystarczającymi środkami militarnymi i logistycznymi dla sprawowania swej światowej  hegemonii, co umożliwiały im własna armia jak i sieć baz militarnych  i paktów wojskowych na świecie (ok.750). Od lat mają one największy budżet wojskowy. W 2020 r. przewidywał on na Pentagon ponad 760 mld dol. Sojusznicy  w ramach NATO finansują wydatki wojskowe prawie w 40-50% wydatków USA, a biorąc pod uwagę inne pakty i sojusze wojskowe wydatki wojskowe wynoszą ok. 1,3 bln dol. Znacznie mniejsze są wydatki wojskowe państw nie należących do NATO, np. Rosji i Chin, choć nieustannie ośrodki propagandowe USA atakuję je jako rzekomo zagrażające bezpieczeństwu „wolnego świata”. Gdyby pomniejszyć w.w. sumy przynajmniej o połowę znalazłyby się środki na rozwiązanie palących problemów ludności głodujących krajów Afryki, Azji, Ameryki Łacińskiej, umieralności dzieci z powodu braku leków, mleka, czystej wody, walki z pandemią, ochroną klimatu. Na przeszkodzie  stoją interesy wielkich koncernów zbrojeniowych i klasowe interesy wielkiej burżuazji, tuczącej się na pocie i krwi wyzyskiwanych ludów.

 

USA wydają na zbrojenia 3,9% PKB, a biorąc pod uwagę wydatki na jednego obywatela najwięcej wydają Izrael i Arabia Saudyjska. Duży jest udział w PKB wydatków zbrojeniowych nędzarskich Indii, także Rosji, a w Europie Francji, Anglii. Ogółem państwa NATO  wydają średnio ok. 1,9% PKB, ale Polska i inne państwa postsocjalistyczne prawie 2,5% i w dalszym ciągu forsowany jest ich wzrost. Dość niski lecz ostatnio szybko rosnący jest udział wydatków wojskowych  w Niemczech, od 1,3% do 1,8%. Zjednoczone Niemcy nie maja wielkiej liczbowo zawodowej armii, dysponują jednak doskonałym i nowoczesnym sprzętem wojskowym i wielkimi tradycjami bojowymi, jednocześnie mają najlepiej rozwinięty przemysł zbrojeniowy i są czołowym (4.)  producentem i eksporterem broni na świecie. Oznacza to, że Niemcy mogą stać się w stosunkowo krótkim czasie  wielka potęgą wojskową, o czym doskonale wiedzą  niemieckie koła imperialistyczne, lansujące politykę rozbudowy nie tyle Bundeswehry, ale samodzielnej „europejskiej siły obronnej”, dążąc perspektywicznie do wycofania pozostałych wojsk i baz militarnych USA z RFN, wykorzystania sojuszu NATO do realizacji własnych celów strategicznych, a w perspektywie całkowitego wycofania się USA  z Europy, być może także osłabienia NATO a nawet jego rozwiązania.

 

Na ich miejsce ma wejść nowy wojskowo-polityczny układ – europejski, pod komendą Bundesrepubliki, którego zalążkiem jest Europejska Unia Obronna, zatem przed wielkimi Niemcami otwiera się nowa wielka szansa dominacji nie tylko w Europie, ale może nawet w świecie. A więc ponownie świat stoi w obliczu zagrożenia sformułowanego w starej pieśni „Deutschland, Deutschland uber alles…”. Jest to wielkie niebezpieczeństwo nie tylko dla Polski i narodów Europy, ich pokojowego rozwoju, jest to także wielkie niebezpieczeństwo dla narodu niemieckiego, któremu imperializm niemiecki szykuje los znany z historii XX wieku. Dlatego przed narodami europejskimi stoi wielkie zadanie umacniania i obrony pokoju i odparcia niebezpieczeństwa nowej wojny. Nasza obecna manifestacja w Karkonoszach jest kolejnym ostrzeżeniem narodów Europy przed grożącymi niebezpieczeństwami.

.

 Walka o nową świadomość polskiej klasy robotniczej

.

W końcowej części wystąpienia prof. Zbigniew Wiktor przedstawił niektóre wewnętrzne problemy Polski, w której sytuacja społeczno-polityczna stała się bardziej skomplikowana. Drugą kadencję władzę sprawują ugrupowania prawicowo-klerykalne na czele z partią Prawo i Sprawiedliwość (PiS), wyrażające interesy  części wielkiej burżuazji, zorientowanej narodowo i głównie wielkiego liczebnie drobnomieszczaństwa. Dzięki polityce rozdawnictwa zapomóg w formie 500 plus za  dziecko, także innych podobnych świadczeń socjalnych rząd PiS uzyskał także poparcie znacznych część  polskiego świata pracy, np. ocenia się, że w wyborach na prezydenta RP w 2020 r. ok. 50% ludzi z wykształceniem podstawowym i zawodowym (a więc nisko kwalifikowanych robotników) głosowało na kandydata obozu prawicowo-klerykalnego. Elektorat PiS, obejmujący ok. 1/3 ogółu wyborców pozostaje pod silnym wpływem nie tylko religijnym Kościoła katolickiego, głównie we wschodnich i południowych częściach Polski, historycznie hołdujących konserwatywno-tradycyjnym wartościom i zasadom dominującej tam ludności wiejskiej.

 

W polityce zagranicznej PiS początkowo wykazywał rezerwę a nawet sprzeciw wobec planów wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, ale uległ argumentacji hierarchów Kościoła katolickiego a nawet samego papieża Jana Pawła  II, że nie ma innego realnego wyboru niż Unia Europejska. Jako główne zagrożenie Polski widział w coraz silniejszych zjednoczonych Niemczech, w związku z tym w polityce europejskiej PiS wiązał się z Wielką Brytanią, a po jej wyjściu z Unii ze Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie Polska wyraźnie ochłodziła stosunki międzynarodowe z Unią Europejską, szczególnie z Niemcami, uważając je za główne zagrożenie  dla polskiej suwerenności i nie bacząc na coraz większe uzależnienie gospodarcze i w handlu zagranicznym  od zachodniego sąsiada. Przypomnijmy, że ok. 40% polskiego eksporty kierowane jest do Niemiec  i od lat polska gospodarka jest swoistym „Hinterlandem” Bundesrepubliki. Kapitał niemiecki od dawna inwestuje  w uboczną tzw. brudną produkcję (także poprzemysłowe śmieci) w zachodnich rejonach Polski, wiążąc je ekonomicznie i kulturowo z Niemcami. Niemcy obok Anglii są głównym cele emigracji zarobkowej młodych i dobrze wyedukowanych profesjonalnie Polaków (ok. 2,5 mln). Niemieckie towary od samochodów po środki chemiczne opanowały polski rynek.

 

Polityka PiS po klęsce USA i NATO w Afganistanie oraz po odwróceniu się tyłem prezydenta J. Bidena od Europy, w tym także od Polski oznacza istotny zwrot nie tylko w relacjach polsko-amerykańskich, ale także w relacjach między Unią Europejską a USA, co będzie miało daleko idące następstwa w wycofywaniu się USA z Europy, osłabianiu NATO w tym rejonie świata i konieczności budowy nowego systemu obronno – wojskowego przez Unię Europejską. Oznacza to jakościowy historyczny zwrot, swoiste zielone światło  dla Niemiec nie tylko jako lidera gospodarczego w Europie, także polityczno-wojskowego. Jest to dalszy krok na drodze przekształcania się Unii Europejskiej w super państwo i przyspieszenie procesu ograniczania suwerenności mniejszych państw, w tym w szczególności Polski. Dalszy kierunek i efekty polityczne tych przemian będą zależały od siły i celów wielkiego kapitału niemieckiego i zdominowanych przez niego ponadnarodowych korporacji oraz różnych partii i osobistości kolaborujących z nim na arenie międzynarodowej i w poszczególnych krajach.

.

    Prześladowania Komunistycznej Partii Polski

.

Szczególnie dramatyczna jest w Polsce sytuacja komunistów i Komunistycznej Partii Polski. Od 7 lat trwają brutalne prześladowania policyjno-prokuratorskie i karno-sądowe 4 liderów KPP, redaktorów miesięcznika „Brzask” i witryny internetowej COMPOL, jednocześnie przywódców KPP (w międzyczasie jeden z nich  zmarł – Marian Indelak – wieloletni sekretarz KKW ZKP „Proletariat” i KPP)). Przypomnijmy nazwiska tych bohaterów: Krzysztof Szwej – Przewodniczący Krajowego Komitety Wykonawczego KPP – górnik, dr nauk Beata Karoń – Wiceprzewodnicząca i sekretarz generalna, politolożka -absolwentka dwóch wydziałów Uniwersytetu,  mgr Marcin Adam – Przewodniczący KKW KPP w poprzedniej kadencji, prawnik. Oto jaką przyszłość gotuje naszej wspaniałej wykształconej młodzieży wymiar sprawiedliwości ( raczej niesprawiedliwości) w III. Rzeczypospolitej. Po wielu latach inwigilacji, przesłuchań, wielokrotnych  postępowań karnych przed sądami 1. instancji w Dąbrowie Górniczej (początkowo zostali  uniewinnieni przez sąd rejonowy w Dąbrowie Górniczej) i 2. instancji w Katowicach zostali ono skazani  za czyny określone w art. 256  par. 1 kodeksu karnego w związku z art. 12  kodeksu karnego, tj. „publiczne propagowanie totalitarnego ustroju państwa” oraz „założenie stosowania przemocy w celu  zdobycia władzy i wpływu na politykę”, co nie znajdowało wyrazu  ani w Statucie KPP ani w dokumentach programowych, ale wysoki sąd apelacyjny odwołał się do doktryny marksizmu-leninizmu, historii ruchu komunistycznego i publicystyki interpretując je jednoznacznie jako „zbrodnicze” i potwierdzające zarzuty prokuratorskie. Jednocześnie sąd „warunkowo umorzył postępowanie karne”, ale w punkcie 3 „ustalił okres próbny na 2 (dwa) lata wobec każdego z oskarżonych” oraz w punkcie 4 orzekł od oskarżonych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej świadczenie pieniężne w wysokości 1.000 zł od każdego z nich. W punkcie 5. sąd zasądził na rzecz Skarbu Państwa opłatę w kwocie po 80 zł oraz wydatki w kwocie po 36,70 zł od oskarżonych Beaty Karoń i Marcina Adama  oraz w kwocie 324,70 zł od oskarżonego Krzysztofa Szweja, zwalniając ich od pozostałej części wydatków, obciążając nimi Skarb Państwa.

Od wyroku odwołali się w apelacjach oskarżeni. Ostatecznie Sąd Okręgowy w Katowicach w Wydziale VI Karnym-Odwoławczym po rozpoznaniu w dniu 29 września 2020 r. sprawy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok a ponadto zasądził od każdego oskarżonego na rzecz Skarbu Państwa koszty sądowe za postępowanie odwoławcze. Wyrok ogłoszono 13. X. 2020 r.

.

       Delegalizacja Komunistycznej Partii Polski

.

Wyrok spotkał się z ostrą krytyką postępowej opinii społecznej nie tylko w Polsce, także za granicą,  zgłoszono liczne protesty na łamach postępowych gazet, w tym „Trybuny” i stron internetowych, napłynęły liczne  protesty i słowa poparcia z zagranicznych partii komunistycznych i innych postępowych organizacji społecznych. Nie pohamowało to ośrodków antykomunistycznych w szczególności rządowych kręgów PiS przed dalszymi prześladowaniami Komunistycznej Partii Polski. 5 listopada 2020 r. Zbigniew Ziobro – Prokurator Generalny Rzeczypospolitej Polskiej skierował na podstawie  art. 191 ust.1  w związku z art. 188 pkt 4 Konstytucji RP wniosek do Trybunału Konstytucyjnego  o delegalizację Komunistycznej Partii Polski. Jest to dalszy krok na drodze prześladowań komunistów,  ale także innych  postępowych środowisk i ostatecznego stoczenia się PiS i jego politycznych sojuszników na pozycje faszyzmu, co zagraża nie tylko komunistom, także innym demokratycznym  siłom i organizacjom w Polsce. Stanowi także znak ostrzegawczy dla sił postępu w Europie, w jakim kierunku zmierza obecna Polska i jakich poszukuje sojuszników za granicą.

.

Prokurator Generalny wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego „o stwierdzenie niezgodności:

.

1) celów wpisanej do ewidencji partii politycznych pod numerem EwP 152 partii politycznej Komunistyczna Partia Polski, tak określonych w preambule, art. 57 ust.1 i 2 Statutu Komunistycznej Partii Polski, Dąbrowa Górnicza, grudzień 2015 jak i wynikających  z programowej działalności tej partii politycznej, z art. 13 w zw. Z art.11 ust. 1 zd. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej – z powodu odwoływania się w programowych celach do totalitarnych  metod  i praktyk działania komunizmu oraz założenia  stosowania przemocy w celu zdobycia władzy i wpływu na politykę państwa;

2) działalności partii politycznej Komunistyczna Partia Polski, przejawiającej się  w odwoływaniu w programowych publikacjach, wypowiedziach i innego rodzaju formach aktywności politycznej do totalitarnych metod i praktyk działania komunizmu oraz prezentowaniu założenia stosowania przemocy w celu zdobycia władzy i wpływu na politykę państwa, z art. 13 w zw. z art. 11 ust. 1 zd. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej”.

 

Jeśli Trybunał Konstytucyjny przychyli się do wniosku Prokuratora Generalnego RP i zdelegalizuje Komunistyczną Partię Polski, państwo polskie stanie w szeregu najbardziej reakcyjnych reżimów nie tyle Europy, ale świata. Znamy z historii, jakie były następne kroki reżimów dopuszczających się takich prześladowań lewicy i ograniczeń demokracji. Będzie to oczywiście poważny cios w KPP, ale także w całą polską lewicę i siły liberalno-demokratyczne, w klasowe związki zawodowe i postępowe organizacje społeczne. Jest to ponura perspektywa dla demokracji, niezależnie od jej definicji. Następnym krokiem będą obozy koncentracyjne. Oto prawda o „demokracji” made in PiS.

 

Trybunał Konstytucyjny mimo upływu prawie roku nie rozpoznał sprawy. Można domniemywać, że jest to wynikiem głębokich różnic w łonie obozu rządowego i słabnącego poparcia społecznego dla rządów PiS, które przed kilkoma tygodniami utraciło bezwzględną większość w Sejmie i trwałość rządu stoi pod znakiem zapytania.  W następstwie inflacji i rosnących kosztów utrzymania coraz więcej środowisk pracowniczych strajkuje i krytycznie ocenia politykę PiS. Niewykluczony jest upadek rządu i przedterminowe wybory parlamentarne.  Zarysowane w skrócie problemy społeczno -polityczne i gospodarcze wskazują na pogłębiający się w Polsce kryzys i nowe sprzeczności klasowe tak w aspekcie wewnętrznym jak i międzynarodowym.

 

Polska klasa robotnicza i inne środowiska ludzi pracy muszą wyciągnąć prawidłowe wnioski  ideowo-polityczne, jak wyjść z głębokiego kryzysu, do którego doprowadziła polska burżuazja i jej zagraniczni mocodawcy. Zagrożone są nie tylko podstawowe prawa socjalo-ekonomiczne i polityczne, także niepodległość i suwerenność państwa polskiego. Polska klasa robotnicza wraz z robotnikami i ludźmi pracy w Europie musi budować nową świadomość i solidarność klasową, dążyć do sprawiedliwości społecznej, bronić i walczyć o swe żywotne interesy zgodnie z dawnym hasłem ruchu komunistycznego i robotniczego: Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się !

.

     Sytuacja społeczno-polityczna w Niemczech i Europie

.

W imieniu niemieckich uczestników  wystąpił tow. Albrecht Geissler, który zdefiniował główne problemy gospodarczo-społeczne i polityczne Republiki Federalnej Niemiec i ruchu robotniczego, wskazał na aktywizację nowych sił imperialistycznych wielkiego niemieckiego kapitału i ich dążeń do władzy.  Mamy także do czynienia  ze starymi siłami reakcyjno-społecznymi, które prezentują się w nowych szatach, wręcz pokojowych barwach, jak np. Alternative fuer Deutschland, która sytuuje się  dalej na prawo od dotychczasowej chadecji CDU-CSU. Dąży ona do dalszych ograniczeń zdobyczy  socjalnych niemieckiego świata pracy, zwiększenia wyzysku i ograniczenia praw obywatelskich. Stawia pod znakiem zapytania fundamentalne ustalenia Układu Poczdamskiego i faktycznie dąży do „zjednoczenia” wszystkich ziem dawnej Rzeszy Niemieckiej, a więc także „Niemiec wschodnich”, pod którymi rozumie ziemie „dadrueben” (za) a więc na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej. Przypomnijmy, że w obecnej kończącej się kadencji Bundestagu AfD jest trzecią  pod względem ilości posłów frakcją (67). Liczą oni, że po zwycięskich dla nich wrześniowych wyborach, zwiększą stan posiadania, pozwalający jej stać się „języczkiem u wagi” przy tworzeniu nowego rządu. Będzie to prawdziwy koniec „ery” Angeli Merkel, Niemcy mają wejść  na nowe tory nie tylko polityki wewnętrznej, także międzynarodowej. Kurs ten forsowany jest przez wielką burżuazję i wspomagany przez inne reakcyjne niemieckie partie i ugrupowania, w tym neofaszystowskie. Oznacza to także przyspieszenie kursu transformacji Unii Europejskiej  jako bardziej scentralizowanej federalnej struktury, na czele której stać będzie RFN ze swą rosnącą gospodarką i pozycją polityczną.

.

    Dążenia kapitału niemieckiego do hegemonii w Europie

.

Proces ten trwa już od kilku  lat, ale obecnie został wyraźnie przyspieszony w konsekwencji zmian  sytuacji woskowo-politycznej w Europie i Azji,  szczególnie zapowiedzianego wycofywania się USA z Europy, a głównie ich spektakularnej porażki (a nawet klęski) w Afganistanie, która sygnalizuje początek końca amerykańskiej hegemonii nie tylko w Europie, także w świecie. Współczesny świat stoi w obliczu  kształtowania się  nowego ładu międzynarodowego, określanego przez wielobiegunowość i rosnące znaczenie Unii Europejskiej, Chin, Indii, nie można także zapominać o Rosji. Procesy te mają różnorodne znaczenie dla Niemiec, Polski, Czeskiej Republiki i dla całej Unii Europejskiej., o czym świadczą  w szczególności ostatnie wydarzenia w Polsce, powrót na scenę polityczną kraju Donalda Tuska jako nie tylko rzecznika wielkiej burżuazji, ale głównie sił pangermańskich, strojącego się w szaty „pierwszego Europejczyka”. Nie rozwijając tematu trzeba stwierdzić, że tendencje te nakreślone zostały  przed kilku laty przez wiodące kręgi wielkiego kapitału niemieckiego i znajdują poklask wśród wiodących (głównie Platformy Obywatelskiej) środowisk  polskiej „klasy politycznej”.

 

Wyraźnie i jednoznacznie przedstawił to poprzedni przewodniczący Komisji Europejskiej J. C. Juncker 12. grudnia 2018 r., wygłaszając w Parlamencie Europejskim Orędzie o stanie Unii: „Geopolityka uczy nas, że przyszedł czas na europejską suwerenność. Natychmiast  zawtórowała mu kanclerz Niemiec A. Merkel, że „oznacza to koniec suwerenności małych państw”. Komisja Europejska już w 2014 r. wznowiła prace nad Europejską Unią Obronną (EWO), a więc odgrzano dawny projekt z wczesnych lat 50-tych ub.w., podobnie jak Europejski Fundusz Obronny i europejskie siły zbrojne, a więc niezależne od armii narodowo-państwowych. Projekt był zamrożony przez przejęcie od lat 50tych ub. w. roli głównej siły wojskowej w Europie przez USA i NATO, ale obecnie ponownie wraca do życia. W następstwie Juncker zadeklarował, że w najbliższych latach „chcemy dwudziestokrotnie  zwiększyć wydatki na obronę” (sic!). „Obecnie nastał czas, aby „Europa wzięła odpowiedzialność za swe losy, czas, aby Europa rozwinęła to, co nazwałem „Weltpolitikfaeigkeit” – zdolność odgrywania naszej roli w kształtowaniu sytuacji na świecie. Europa powinna stać się  niezależnym podmiotem stosunków międzynarodowych”.

 

Wkrótce szefową Komisji Europejskiej, a więc najważniejszego organu Unii Europejskiej wybrana została p. Urszula von der Layen (poprzednio wieloletnia minister obrony Niemiec), sprawująca kontrolę polityczną nie tylko nad Bundeswehrą, ale głównie nad potężnym odbudowanym i  rozwijanym przemysłem zbrojeniowym Niemiec, czołowym światowym eksporterem nowoczesnej broni. Nie ma wątpliwości, że w tych nowych „europejskich siłach obronnych” czołową pozycję będą odgrywać doświadczone, o wielkich tradycjach bojowych, wyposażone w najnowocześniejsze rodzaje broni niemieckie kadry i koncerny zbrojeniowe. Już się cieszą „alte Kameraden” i gromko śpiewają „Deutschland, Deutschland ueber alles…”. W związku z tym w badaniach naukowych nie tylko z geopolityki powraca się do koncepcji „Mitteleuropy” sprzed 1. wojny światowej, zakładającej przebieg granicy państwowej między Niemcami a Rosją, niekoniecznie na Wiśle czy Bugu i Niemnie, ale znacznie dalej na wschodzie, co próbowali zbrojnie przyspieszać i wymuszać Kajzer Wilhelm i kanclerz Hitler. Jak wiadomo, połamali sobie na tym zęby, ale obecnie  powstaje nowa koniunktura  międzynarodowa dla odrodzonych pangermańskich sił. Mówił o tym już w 1994 r.  na spotkaniu z czołowymi politykami niemieckimi i gospodarczymi bonzami ówczesny minister spraw zagranicznych Klaus Kinkel, że „to co nie udało się poprzednio, ma szanse powodzenia obecnie”. Co miał na myśli, można się domyślać w oparciu o znajomość historii Niemiec XX w. Zmiany polityczne i bieg wydarzeń w Niemczech a także w polityce międzynarodowej dowodzą, że ponownie w Niemczech dochodzą  do głosu  siły,  chcące realizować odwieczne  ekspansjonistyczne cele pod hasłem nie tylko Drang nach Osten.

.

 Deklaracja  ideowo-polityczna  Spotkania

.

W końcowej części tow. Albrecht Geissler przestawił projekt Deklaracji, przyjętej przez aklamację:

„My, przedstawiciele licznych partii i nurtów lewicowych zgromadzeni 28 sierpnia 2021 r. w Karkonoszach żądamy:

– Zaprzestania imperialistycznej  wojennej polityki USA i NATO, precz z dalszymi zbrojeniami, wojnami i militarystycznymi prowokacjami przeciwko uciśnionym narodom;

– Precz z zagrożeniami wojskowymi przeciwko Rosji i Chinom, żądamy natychmiastowego wycofania wojsk USA i NATO spod rosyjskiej i chińskiej granicy;

-Precz z kapitalistycznym i imperialistycznym wyzyskiem oraz zniewoleniem uciśnionych narodów;

-Precz z nową zimną wojną, agresją gospodarczą i polityką embarga przeciwko narodom i rządom, które nie uznają dyktatu kapitału;

-Precz z wojnami w Afryce, na Bliskim i Środkowym Wschodzie, trzeba stworzyć warunki międzynarodowe dla rozwiązania  ognisk zapalnych  w wymienionych regionach i rozwiązać wielki międzynarodowy problem uchodźców.

– Kapitalizm i imperializm są odpowiedzialne za te wielkie nieszczęścia narodów Wschodu, Afryki, Azji i Ameryki Łacińskiej.

-My, jako przedstawiciele ruchów antywojennych, pokojowych i socjalistycznych stawiamy sobie za cel walkę o pokój i zapobieżenie niebezpieczeństwu wojny, szybkie rozwiązanie NATO, jego baz wojskowych i innych paktów wojennych w Europie i na świecie;

-Walczymy przeciwko historycznemu rewizjonizmowi i zakłamaniu wielkiego dziedzictwa budowy socjalizmu w dawnym Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich i krajach demokracji ludowej w Europie, w Azji i Ameryce Łacińskiej;

-Jesteśmy za szerokim frontem jedności przeciwko faszyzmowi, odradzającemu się w nowych formach, przeciwko rasizmowi, antysemityzmowi i pogardzie dla człowieka we wszelkich postaciach;

-Wzywamy wszystkie postępowe ruchy społeczne do zjednoczenia wysiłków w celu zaprzestania dewastacji klimatu na naszej planecie i stworzenia każdemu człowiekowi prawa do godnego życia, w tym przede wszystkim pokoju;

-Walczymy o przyjaźń i solidarność ludów i narodów świata, o zagwarantowanie praw ludzkich dla wszystkich obywateli planety, niezależnie od koloru skóry, pochodzenia i narodowości;

– Rot Front!”

 

Międzynarodowe Spotkanie Proletariatu w Karkonoszach było wielkim wydarzeniem międzynarodowej solidarności Lewicy z Czech, Polski i Niemiec. Dokumentuje ono kontynuację długoletniej tradycji transgranicznej współpracy  ruchu robotniczego w tym rejonie Europy, wymieniono liczne informacje i doświadczenia walki o pokój, przeciwko zagrożeniom wojennym, walki z wyzyskiem burżuazyjno-kapitalistycznym. Uczestnicy Spotkania wyrazili głęboką solidarność z prześladowaną przez reżim Komunistyczną Partia Polski. Na zakończenie Spotkania  zebrani w kilku językach odśpiewali „Międzynarodówkę”, część z rozwiniętymi czerwonymi sztandarami pomaszerowała na Śnieżkę, pozostali trafili do miejscowych gospód i świetlic na dalsze dyskusje. Jeszcze inni składali kwiaty i zapalali znicze przed zachowanymi jeszcze tablicami i pomnikami, upamiętniającymi bohaterów ruchu robotniczego.

.

Zbigniew Wiktor, Karkonosze – Okraj – Wrocław, 20. IX. 2021 r.

Inne z sekcji 

Na Uniwersytecie Wrocławskim: Uczta u Platona

. Grzegorz Wojciechowski .   Tak, to już około 2300 lat minęło – jak ten czas szybko leci. Tak jak wówczas w Atenach w swojej Akademii, Platon tworzył koncepcję państwa doskonałego, tak 25 listopada, na Wydziale Nauk Politycznych Uniwersytetu Wrocławskiego postanowiła to uczynić Lewica. Sympozjum, które nazwano „Lewica po neoliberalizmie” rozpoczęło się od wykładu prof. […]

Sympozjum: Lewica po neoliberalizmie – 25 listopada

. Zapraszamy wszystkich chętnych zainteresowanych ekonomią polityczną i skutkami ekonomicznymi i politycznymi neoliberalizmu na wykład prof. Grzegorza Kołodki. . . Czytać Kołodkę