Artykuły

Miał se Michalik cukiernię. Jak w Krakowie kultura z „Jamy” wyszła

 

Wojciech W. Zaborowski


Dwuwiersz „Otruł gościa kotletem, nazwał to kabaretem” – nie powstał obecnie, nawet nie w czasach PRL-owskiej gastronomii, gdy występy w lokalach gastronomicznych, czyli „kultura”, były dodatkiem do schabowego. Napisał go przed stu laty lekarz i literat Tadeusz Boy-Żeleński, jeden ze współtwórców pierwszego w Polsce kabaretu literackiego „Zielony Balonik”, który powstał w Krakowie i od 1905 roku do 1912 regularnie (z przerwami – do 1915) grywał w „Cukierni Lwowskiej” Apolinarego Jana Michalika przy ulicy Floriańskiej 45.
Kraków. Magiczne miasto! Na przełomie XIX i XX wieku nie był już, rzecz jasna, stolicą Polski, nie był nawet stolicą prowincji austriackiej – Galicji i Lodomerii, gdyż cesarz Franciszek Józef głównym miastem regionu mianował Lwów. Z pewnością jednak Kraków, mimo peryferyjnego położenia, ciągle dzierżył berło kulturalnej stolicy podzielonego przez zaborców kraju. Można powiedzieć, że odmłodniał, gdyż panujący wówczas w sztuce styl „modernizm” nosił również nazwę „okresu Młodej Polski”.
Warto przypomnieć, szczególnie dziś, gdy w świąteczne sobotnie wieczory oglądamy w telewizji różne, często nie najwyższego lotu, przegadane i wulgaryzmów pełne programy pseudokabaretowe, że początków polskiego literackiego kabaretu, których kontynuatorami po wojnie były m.in. „Owca” Jerzego Dobrowolskiego, „Dudek” Edwarda Dziewońskiego, „Pod Egidą” Jana Pietrzaka, czy też obecna wrocławska „Elita” Leszka Niedzielskiego, Jerzego Skoczylasa i Stanisława Szelca, należy szukać właśnie w Krakowie przełomu XIX i XX wieku. To tam, w ciemnej bezokiennej jamie, rozbłysnął na całą Polskę, formalnie wzorujący się wprawdzie na Paryżu i istniejących tzw. nadscenkach niemieckich (Überbrettel, „Bunte Szenen”), ale w pomyśle i treści autentycznie polski kabaret.
Traf chciał, że „Cukiernia Lwowska” Michalika mieściła się w bliskim sąsiedztwie uczelni artystycznych. Częstymi gośćmi cukierni stali się więc malarze z Akademii Sztuk Pięknych, co nie zachwycało typowego nobliwego mieszczucha, jakim był właściciel lokalu. Aby uratować marmurowe blaty stolików i zachować w cukierni porządek, sam zaczął przynosić malarzom farby, pędzle, papier i kredki. I tak wbrew swej woli stał się głową artystycznej bohemy, przy okazji i posiadaczem sporej kolekcji produktów malarskiej braci czy szerzej – cyganerii artystycznej. Przy okazji: termin „cyganeria” stworzył francuski autor Henry Murger. Jego bijąca rekordy popularności książka „Sceny z życia cyganerii”, opisująca wegetację biedoty malarskiej, stała się później kanwą do powstania dramatu, jak również materiałem do opery Giacomo Pucciniego „Cyganeria” („La Bohème”).

Kraków. Jama Michalikowa. foto. Wikimedia

 


Podobnie jak w Paryżu, w Krakowie również początki kabaretu były zdecydowanie malarskie. O stronę plastyczną zarówno kabaretowych występów jak i lokalu dbali m.in.: Kazimierz Sichulski, Witold Wojtkiewicz, Stanisław Kamocki, Fryderyk Pautsch, Ludwik Puget, Karol Frycz (tu warto wspomnieć, że przez lat w pracowni malarskiej pracował jako plastyk w Operze Wrocławskiej uczeń Karola Frycza, Kazimierz Gac). „Jama” – nazwana tak przez artystów cukiernia nie posiadała bowiem zewnętrznych okien – stała się miejscem pierwszego w Polsce przedstawienia kabaretowego 7 października 1905 roku. Jak w zaproszeniu delikatnie zaznaczono: „…jeżeliś mężczyzna, to możesz nawet włożyć frak, a jeżeliś kobieta, to sobie pozwól na dekolt, tylko broń cię Boże przyprowadzić ze sobą nieznajomych typów, bo i ty, i typy, absolutnie na pysk byłyby wylane”.
Kabaret od początku rządził się swoimi prawami. Wstęp był tylko za zaproszeniami. Nie pobierano żadnych opłat. Wielokrotnie widzowie byli jednocześnie autorami i wykonawcami poszczególnych numerów programu. Udział brali tylko mężczyźni. Na małej scence znajdował się fortepian (pianino). Nie do wiary, ale do cukierni dostarczył go sam Michalik, który zaakceptował już faktyczną zmianę jego cukierni na kawiarnianą siedzibę artystów. Całość zapowiadał, podobnie jak w kabaretach paryskich, konferansjer, który wiązał słowem poszczególne numery, ale też i zwracał się do widzów z mocno krytycznymi uwagami na ich temat. Programowo wyśmiewano krakowski konserwatyzm mieszczan. W konferansjerów wcielali się: elegancki, gładko wygolony, z monoklem w oku Jan August Kisielewski i Stanisław Sierosławski. Niestety, Kisielewski nie dożył już drugiego programu. Choroba, której podobnie jak Stanisław Wyspiański nabawił się w Paryżu, przedwcześnie zabrała go z grona żywych. Strata to była dla kabaretu niepowetowana, gdyż to właśnie Kisielewski po powrocie z Paryża wpadł na pomysł założenia kabaretu, zamieścił nawet w warszawskim piśmie „Wędrowiec” sążnisty a wielce uczony artykuł o kabarecie. Przestrzegał w nim przed naśladowaniem obcych wzorów i do krążących dowcipów postanowił dodać tekst słowny oraz akompaniament muzyczny, by w ten sposób polski kabaret odróżniał się od francuskich i niemieckich. Autorami tekstów byli m.in. Witold Noskowski, Adolf Nowaczyński, Leon Schiller, Edward Leszczyński, Juliusz Osterwa, Tadeusz Boy-Żeleński (od 1906 roku). Krakowski kabaret unikał akcentów politycznych, co niektórzy ideowi krytycy mieli mu w późniejszych latach za złe. Było to jednak roztropne posunięcie, unikano w ten sposób cenzury zarówno prewencyjnej, jak i represyjnej, a spragnieni dowcipu i satyry widzowie mogli się swobodnie bawić w swoim gronie.
Warto wyjaśnić powstanie nazwy kabaretu. Była ona przypadkowa, podobnie, jak wiele elementów kabaretu. Gdy zmęczeni malarze po opuszczeniu lokalu dochodzili nad ranem do Bramy Floriańskiej, zobaczyli nagle sprzedawcę baloników… Nazwa kabaretu powstała w kilka sekund! Trochę dłużej trwało uwiecznienie na płótnie samej Bramy Floriańskiej, który to wizerunek umieszczono potem w „Jamie Michalikowej”. Słynna karykatura „ Pijana Brama Floriańska” bardziej niż stan budowli pokazuje stan portretujących ją malarzy.
W 1918 roku Michalik wyjechał do Poznania, gdzie też umarł. Przekazana przez niego kelnerkom kawiarnia ogłosiła upadłość w 1935 roku Mimo trudnych kolejnych dziesięcioleci, wskrzeszono ją po wojnie w 1960 roku i aż do 1991 roku występował tam „Kabaret Jama Michalika”. Ostatnio, gdy odwiedziłem „Jamę Michalikową” w listopadzie br., poinformowano mnie, że odbywają się występy na zamówienia, natomiast nie ma regularnych spektakli. Historyczna siedziba pierwszego polskiego kabaretu nadal jednak jest miejscem, do którego chętnie na kawę lub kieliszek wina wpadają twórcy i znający dzieje lokalu goście.
I może mi się wydawało, ale gdy opuszczałem lokal, dostrzegłem na widniejącym vis-à-vis kawiarni konterfekcie cesarza Franciszka Józefa jakby uśmiech sympatii. No tak, Kraków nie zapomina o swojej przeszłości, jest ona częścią tożsamości miasta. Kawiarnia przy Floriańskiej 45 istnieje od 1895 roku!

Wielki twórca małych form. Wspomnienie o Henryku Jagodzińskim ( 1928-2000 )

Inne z sekcji 

Fraszki Jana Zacharskiego: „Moje obserwatorium”

. Jan Zacharski . Długi nos Jeździ po kraju partyjna wierchuszka, Z wydatnym udziałem p. Mateuszka, Który gdy kłamie zabierając głos, To jak u Pinokia ma długi nos. . Wice Pan Prezes swojej publice Opowiada sprośne wice, Przy rechocie sali planuje zabawę, Że raz będzie Zosią , a raz Władysławem. . Liczny rząd Powiada rządowy […]

Chwila liryki. Odsłona trzydziesta – Jerzy Ficowski

. Jan Chudy . 5 sierpnia mija 80-ta rocznica likwidacji, w ramach niemieckiej operacji „Reinhard„ w warszawskim getcie, Domu Sierot prowadzonego przez Janusza Korczaka . Czterogodzinny marsz 200 dzieci na Umschlagplatz , załadunek do wagonów, kilkunastogodzinna jazda i przegonienie od razu dzieci do komory gazowej dopełniły niewyobrażalną tragedię . Natychmiast też narodziła się legenda Starego […]