Biblioteka Lewicy

Kazimierz Pużak. Szkic życiorysu ( cz. I )

.

Zygmunt Zaremba

.

Na przedmieściu Tarnopola, w rozłożystej gospodarskiej chacie, krytej słomą, 26 sierpnia 1883 roku, właścicielom gospodarstwa, Wojciechowi Pużakowi i jego żonie, Ukraińce, Marceli z Hrycynów, urodził się syn. Nadali mu imię Kazimierz. Wychowali, jak starczyło środków. Nie było ich za wiele, ale mieli ambicję dania chłopakowi wykształcenia. Posyłali do szkoły początkowej, potem do gimnazjum.

Młody Kazimierz uświadamiał sobie, ile ofiar ze strony rodziców wymagało jego wykształcenie. Był im wdzięczny, przywiązany i chciał stać się pomocą, gdy przyjdzie ich starość. Ale myśl o sprawach rodzinnych i karierze osobistej, tak oczekiwanej przez rodzinę, musiała zejść na drugi plan. Przesłonił ją idący przez całą Polskę dreszcz nadziei na wielką zmianę. Już trzydzieści kilka lat minęło od ostatniego powstania, zabliźniły się nieco rany narodu i oto zrodziła się siła nowa, podnosząca nowe sztandary walki o wolność i sprawiedliwość. Na arenę dziejową wszedł ruch mas robotniczych, promieniujący i na chłopów. Przez miasta i miasteczka socjalizm szedł swą zwycięską drogą, pełen idealizmu celów, a zarazem pełen zapowiedzi realizacji głoszonych haseł. Kazimierz, wówczas uczeń gimnazjalny, zachłysnął się tym powiewem. Zabrał się do studiów społecznych, które otwierały przed nim nowe szerokie horyzonty. Ideał ogólnoludzki i ideał wolności narodowej, zespolone w Polskiej Partii Socjalistycznej, zasłoniły wszystko inne. „Chcieliśmy przewrócić świat do góry nogami i uszczęśliwić ludzkość” – mówił Pużak później o tym okresie. Związał się bez reszty z nowym światem jutra. Zamiast kariery osobistej wybrał karierę rewolucjonisty polskiego.

Zebrał koło siebie grupkę kolegów. Zaraził ją zaciekawieniem dla problemów społecznych i narodowych, pociągnął umiłowaniem ideału, tak daleko wybiegającego poza życie jednostki. W ten sposób w Tarnopolu powstała lokalna sekcja Organizacji Promienistych, która za zadanie postawiła wychować nowe pokolenie bojowników niepodległości i socjalizmu. Bojowników, szukających prawdy i wiążących się ze Sprawą w pełnym rozeznaniu jej słuszności.

W roku 1903 Kazimierz Pużak jest już znany w kołach młodzieży jako działacz, który nie tylko wie, czego chce, ale również ma talent gromadzenia wokół siebie ludzi i oddziaływania na otoczenie. W zarządzie głównym Organizacji Promienistych koło tarnopolskie cieszyło się opinią jednego z najlepiej zorganizowanych, a jego sekretarz – Pużak – potrafił stworzyć wokół swej grupy atmosferę sympatii i uznania wśród całej młodzieży. Po wielu latach jeszcze współtowarzysze Pużaka z tamtego okresu wspominali jak to w jego mieście rodzinnym na masówki propagandowe, organizowane w jarach podmiejskich, przychodziło ponad stu chłopów, osadzając gęsto mundurkami stoki parowu.

Tymczasem przyszła wojna rosyjsko-japońska i pierwsze pomruki rewolucji w zaborze rosyjskim. Pużak osiąga pełnoletniość i pole pracy młodzieżowej czas zastąpić pracą wśród dojrzałego pokolenia. I oto następuje zjawisko dość szczególne. Jego rówieśnicy, idąc zresztą dalej po drodze wyznaczonej ideą, wyżywają się w organizacjach akademickich i szykują do działalności społecznej i politycznej jako legalni działacze Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska (PPSD), kierującej ruchem robotniczym zaboru austriackiego w warunkach pełnej jawności. Droga ta była dla Pużaka naturalna i otwarta na oścież przez wykształcenie społeczne i talent organizacyjny, szeroko już znany w kołach socjalistycznych. Studiując prawo na uniwersytecie lwowskim, mógł Pużak stać się jednym z tych prawników socjalistycznych, którzy tyle usług oddali ruchowi socjalistycznemu w Galicji, służąc mu na wszystkich szczeblach, od lokalnej komórki partyjnej czy zawodowej począwszy, kończąc zaś na trybunie parlamentarnej. Ale Pużak szukał drogi innej. Przyciągały go odgłosy zrywającej się w państwie carów burzy, gdzie większość narodu zamknięta w więzieniu, gdzie ruch rewolucyjny socjalistyczny był pełen tragicznych klęsk, ale i romantycznych wzlotów. Z tym ruchem decyduje się związać i wiąże na zawsze. Wstępuje w roku 1904 do szeregów PPS.

Przyjmując ideologię PPS, Kazimierz Pużak doskonale wyczuł syntetyczny jej charakter, kojarzący w nowoczesnych ramach ruchu społecznego najlepsze tradycje demokratycznego ruchu rewolucyjnego w Polsce. Zdawał sobie sprawę o wiele wcześniej niż inni, że prowadzi to do zbrojnego starcia z Rosją, a więc wiedza wojskowa i przygotowania w tym zakresie muszą być częścią nieodłączną uzbrojenia polskiego socjalisty. Zgodnie z tym założeniem spośród specjalnie dobranych członków Organizacji Promienistych powołał do życia odrębną formację organizacyjną o charakterze bojowo-wojskowym, nadając jej miano Koła Mierosławczyków. Było to w końcu 1903 lub na początku 1904 roku. Koło Mierosławczyków jest więc prekursorem szeroko później rozwijających się wojskowych kół młodzieży, z których wyszły Legiony.

Wstępując do Organizacji PPS, Pużak zgłasza się natychmiast na wyjazd do zaboru rosyjskiego i pod pseudonimami „Popielec” i „Siciński” kilkakrotnie przekracza nielegalnie granice zaborów i spełnia różnorakie misje organizacyjne. Musiał wykazać przy tym cały swój talent organizatorski, gdy w roku 1907 został powołany na członka Centralnego Wydziału Organizacyjnego PPS, kierującego siecią partyjną na terenie Kongresówki i dużych połaci Ukrainy i Rosji, gdzie rozsiane były wówczas różne ośrodki PPS. Był to już okres reakcji, prowokacji i masowych aresztowań. W okresie 1908-1911 roku Pużak pozostawał w pracach organizacyjnych jako jedyny członek Wydziału Organizacyjnego. Wiąże się wówczas z Wydziałem Bojowym PPS. Partia przeżywa tragedię prowokacyjną Tarantowicza – „Albina”. Zapada wyrok zgładzenia prowokatora. Pużak nie cofa się przed spełnieniem tego ciężkiego obowiązku. Odnaleziony w Rzymie kosz z trupem prowokatora i zakończone niczym śledztwo zainteresowanych władz oraz dociekań prasy świadczyły, że ciężka misja ukarania zdrajcy, uniemożliwienia mu dalszego szkodzenia, została wykonana.

Przemoc carska zdławiła znów ruch robotniczy w Kongresówce. Ale cięższe od klęski i bardziej groźne na przyszłość było rozognienie się sporów i antagonizmów wewnętrznych w Partii. Pużak, jako stały członek Wydziału Organizacyjnego, odczuwał to może najsilniej. Z pozycji swej widział jasno, z jakim trudem nawiązuje się potargane przez żandarmów nici organizacyjne, jak syzyfową nieraz pracą jest odbudowanie starych stosunków organizacyjnych i jak rozdźwięki i powstające na tym tle nieufności niszczą skromne efekty, osiągnięte ogromnym wysiłkiem. Stara się łagodzić i wiązać ze sobą zwaśnione strony, wysuwając na pierwsze miejsce dobro organizacji krajowej. Ale tu właśnie natyka się na prąd coraz wyraźniejszy lekceważenia uszczuplonej represjami sieci organizacyjnej i wyraźnej tendencji przeniesienia punktu ciężkości działania organizacji na emigrację i na działalność o charakterze coraz bardziej czysto wojskowym. Wyrasta spór już zasadniczy, dotyczący celów i zadań organizacji socjalistycznej, który stwarza linię podziału pomiędzy Centralnym Komitetem Robotniczym (Piłsudski, Jodko, Sulkiewicz) a opozycją (Perl, Kunowski, Arciszewski).

Konferencja Organizacji Bojowej PPS wczesną wiosną 1911 roku stała się terenem ostrego starcia tych dwóch prądów. Na konferencji tej Organizacja Bojowa została rozwiązana i Centralny Komitet Robotniczy przeciwstawił się zdecydowanie hasłu „ubojowienia mas”, głoszonemu przez opozycję, zastępując je zawołaniem do szeregów organizacji wojskowej. Nastąpił faktyczny rozłam. Pużak był nim ogromnie przygnębiony. Pierwszym też odruchem jego było jak najszybciej wyjechać do kraju i robić swoje, mimo wszystko. Projekty te realizuje w kwietniu 1911 roku.

Tysiąca sposobów używała wówczas partia, by zmylić czujność Ochrany i wiązać rozrywane wciąż przez nią nici organizacyjne. Najrozmaitsi też ludzie szli partii z pomocą. Między innymi znalazła się arystokratka angielska polskiego pochodzenia, która podjęła się przewiezienia korespondencji i powiązania różnych działaczy, pozostałych na wolności. Neutralna osoba, niepodejrzewana o stosunki z rewolucjonistami, osłonięta obywatelstwem angielskim i niefałszowanym paszportem, nadawała się doskonale do tej misji. Owa pani (Markiewicz czy Markowska?) pojechała do Polski, ale niestety wpadła jednak w ręce Ochrany. Przy rewizji znaleziono u niej parę adresów łódzkich.

Pużak skierował się właśnie do Łodzi. Miał szereg adresów, ale wówczas każdy dzień przynosił wsypy i nigdy nie można było wiedzieć, czy wczorajszy adres nie był dziś „spalony”. Z największą ostrożnością udał się więc do mieszkania, zdawało się, najbardziej pewnego. Zlustrował przed tym ulicę i nie zauważył nic podejrzanego. W sąsiedztwie domu, do którego szedł, prowadzono budowlę i na rusztowaniach uwijało się grono murarzy. Kilku zwykłych przechodniów, żadnych podejrzanych gapiów. W bramie też „czysto”. Pużak pomału wszedł na schody. Zbliżył się do oznaczonych drzwi. Przystanął przed nimi, nasłuchując odgłosów od wewnątrz. Coś wydało mu się podejrzane. Cofnął się niezdecydowany. Kroki jego usłyszano jednak z mieszkania i rumor stąpania wielu nóg po drugiej stronie drzwi nakazał mu czym prędzej zbiec na dół. Z mieszkania wybiegło kilku szpiclów. Pużak wyprzedził ich o dobre piętro. Skręcił w stronę budowli, wpadł pod rusztowania, wbiegł po deskach na górę i zakrzyknął, że goni go policja. Któryś z murarzy zdjął mu marynarkę i zarzucił jakiś kitel. Marynarka poszła pod szaflik. W ręku Pużaka znalazły się w jednej chwili cegły, które zaczął podawać spokojnemu, jak gdyby nic się nie stało, majstrowi. W następnym momencie znaleźli się na rusztowaniu i łapacze. Przyjrzeli się pracującej grupie, nie dostrzegli nic podejrzanego i poszli.

Pużak był uparty. Nie zastraszyła go groźna przygoda. Spalił się jeden adres, drugi będzie lepszy. Adres starego sympatyka, nie biorącego bezpośredniego udziału w żadnej akcji. Tymczasem ten adres właśnie otrzymała w Londynie łączniczka-Angielka i w lokalu czekała zasadzka.

Osadzony w piotrkowskim więzieniu został następnie postawiony przed sądem i skazany za należenie do organizacji PPS (należenia do Organizacji Bojowej, ani tym bardziej udziału w zabójstwie Tarantowicza – co prowadziło na szubienicę – nie udowodniono) został skazany na osiem lat katorgi.

Teraz nie w piotrkowskim więzieniu, względnie łatwym do wytrzymania, którego grochówkę nieraz potem wychwalał i gdzie, dzięki staremu Dratwie (ojciec wybitnego działacza PPS, Bolesława Dratwy, który zginął w powstaniu warszawskim 5 VIII 1944), strażnikowi więziennemu należącemu do PPS, miał stały związek ze światem, ale w ponurej twierdzy Szlisselburga miał odcierpieć karę. Skuty w kajdany, co należało do regulaminu katorgi, zamknięty w półciemnej wilgotnej celi, nieraz musiał obcować z duchami swych wielkich poprzedników, Łukasińskiego i Waryńskiego, którzy tutaj również cierpieli jak on za grzech umiłowania wolności. To wplecenie się nie tylko duchem, lecz i fizyczną istotą w koło historycznego dramatu Polski, dodało sił Pużakowi do przezwyciężenia wszystkich kryzysów, jakie musi wywoływać samotność więzienna, beznadziejność jutra za kratą, oddalona na lata wolność, majacząca się gdzieś wśród tundr syberyjskich – jedyny rodzaj wolności dla carskiego katorżnika. Pużak wypełniał czas wytężoną pracą. Chciwie rozczytywał się w książkach biblioteki więziennej. Znalazł w niej kilka dzieł strategicznych, kilka studiów wojennych, które dały mu wiele materiału do przemyślenia. Znalazł samouki języków obcych i oddał się ich nauce z zaciętością. Utrzymanie w czystości celi, codzienne jej mycie, pilnowanie czystości ubrania i ciała utrzymywały w ryzach również stronę fizyczną. Zorganizowany w ten sposób czas płynął, nie zostawiając gorzkiego osadu poczucia całkowicie marnowanego życia. Ale wieczny mrok celi szybko odbił się na oczach więźnia. Musiał ograniczyć czytanie do kilku godzin południowych, gdy przez okienko celi sączyło się nieco więcej światła. Pużak nie chciał się z tym pogodzić. Postarał się o system nauki czytania dla niewidomych, opanował go i tym sposobem przedłużał godziny lektury.

Lata płynęły. Wybuchła wojna światowa, a potem rewolucja, która otworzyła wrota carskich kazamat. Pużak natychmiast nawiązał stosunki z petersburską grupą PPS i zabrał się do zwołania zjazdu działaczy pepesowskich, bądź jak on wyzwolonych z więzienia, bądź też utrzymujących dotychczas konspiracyjne ośrodki partyjne, wzmocnione w tym czasie na terenie Rosji dużym napływem wysiedleńców wojennych. Zjazd ten, zwołany do Petersburga w maju 1917 roku, ukazał Pużaka po raz pierwszy na jawnej arenie życia publicznego. Od razu zdobył uznanie i zaufanie towarzyszy. W wybranym na zjeździe Komitecie Centralnym stał się jego duszą i głównym organem wykonawczym. Powołał do życia tygodnik „Głos Robotnika i Żołnierza”, wiązał rozsypane ośrodki robotników polskich, głosił szeroko zasadę powrotu do kraju z dorobkiem myśli i zasobem sił organizacyjnych, które posłużą do odbudowy niepodległości i zaprowadzenia w Polsce sprawiedliwości społecznej.

Polityczna postawa jego była przy tym najbardziej wyraźna. Udział w rewolucji rosyjskiej i wysiłek dla nadania Rosji charakteru demokratycznego, ale nie utożsamianie się z rewolucją rosyjską, zachowanie wyraźnego oblicza Polskiej Partii Socjalistycznej, która działa na tym terenie chwilowo tylko w wyniku zbiegu historycznych okoliczności. Tak brzmiało jego credo. Na tym tle przeprowadzał w tym okresie zdecydowaną linię, oddzielającą PPS od grup SDKPiL i tak zwanej Lewicy PPS, które włączyły się do rosyjskich partii socjalistycznych.

Jako przedstawiciel PPS brał udział w wielu organach i zebraniach partii rosyjskich. Między innymi uczestniczył w tzw. Wszechrosyjskiej Naradzie Demokratycznej, poprzedzającej zwołanie Konstytuanty. Przy każdej takiej okazji wypowiadał się za zdecydowanym programem reform społecznych i zabezpieczeniem rodzącej się demokracji rosyjskiej. Przy każdej też okazji zwalczał ostro dwuznaczność stanowiska partii rosyjskich w sprawach związanych z uznaniem niepodległości narodów, ujarzmionych przez carat. Uczestniczył też w organizowanych na terenie Rosji pracach organizacji ogólnopolskich, w szczególności zaś w pracach polskiej Komisji Rewindykacyjnej, mającej za zadanie przygotowanie spisu mienia polskiego w Rosji, które miało być zwrócone Polsce.

Po październikowym zamachu komunistycznym w pierwszym okresie gorącego flirtu bolszewików z narodami ujarzmionymi i jednoczesnych prób penetrowania ich organizacji, Pużak wypełniał trudną rolę obrony samodzielności partii, która tymczasem rozwinęła się i zorganizowała na wielkich przestrzeniach Rosji dość znaczną siłę, liczącą około 4000 członków, cieszących się nieproporcjonalnie do tej liczby dużym wpływem na otoczenie rosyjskie, dzięki wyrobieniu politycznemu i zaletom osobistym. Głównym zadaniem było zachować ten zespół w całości i przy pierwszej okazji przerzucić do kraju. Tendencja komunistów zmierzała w zupełnie przeciwnym kierunku. Ujawniło się to przede wszystkim w inicjatywie Komisarza do Spraw Narodowościowych Pestkowskiego (członka SDKPiL), który zaprojektował stworzenie specjalnej organizacji rewolucyjnej dla Polski z zadaniem objęcia kierownictwa przyszłym przewrotem. Organizacja ta miała objąć możliwie wszystkich działaczy socjalistycznych znajdujących się na terenie Rosji, rząd zaś bolszewicki ustami Pestkowskiego zapewniał jej najszersze poparcie organizacyjne i zaopatrzenie materialne. Pużak nie wahał się ani chwili odrzucić te propozycje, wydające się nawet niektórym towarzyszom bardzo ponętnymi, rozumiał bowiem, że oznacza to likwidację odrębności PPS i podporządkowanie się rządzącej partii komunistycznej. Dla ostatecznego ustalenia tego punktu widzenia i pełnego ujednolicenia stanowiska członków partii we wszystkich środowiskach zwołał on do Moskwy w końcu sierpnia 1918 roku ostatni likwidacyjny zjazd PPS w Rosji z udziałem emisariusza krajowego, Tomasza Arciszewskiego, gdzie stanowisko Pużaka znalazło pełne uznanie i potwierdzenie przez uchwałę nakazującą wszystkim członkom partii przerzucać się do kraju. Szerokie możliwości w tym kierunku stworzyły zanarchizowane warunki ruchu granicznego, wywołane zrealizowaniem bolszewickiego hasła tych dni: „Ni mira, ni wojny” (ani pokój, ani wojna).

.

Zygmunt Zaremba, Kazimierz Pużak. Szkic życiorysu. Paryż 1950.

Tekst inkorporowano z portalu Lewicowo.pl, który zaprzestał już swojej działalności.

.

Kazimierz Pużak. Szkic życiorysu ( cz. II )

Jak umierał [ Kazimierz ] Pużak

Z Pobytu II Brygady w Rosji

Inne z sekcji 

Opowieści Grzegorza Wojciechowskiego: Jak Fidel Castro chciał zdobyć koszary Moncada

. Grzegorz Wojciechowski . Dla kubańskich komunistów, miejscem świętym i czczonym przez ostatnie dziesięciolecia jest pewien budynek koszarowy w mieście Santiago de Cuba. To właśnie tam dnia 26 lipca 1953 roku narodził się ruch polityczny, który doprowadził już wkrótce do obalenia władzy dyktatora Fulgencio Batisty, nadano mu nazwę  „Movimiento 26 Julio” lub w skrócie „M […]

O narodowych komunistach

. Jacek Kuroń . Bardzo wielu ludziom zdawało się, że ocalić naród można tylko za cenę podporządkowania się. Środowiska intelektualne opanowane były strachem przed eksplozją, przed buntowniczością Polaków, przed radykalizmem młodzieży. Z tego zrodziło się przeświadczenie, że trzeba zmienić narodowy charakter Polaków, że trzeba pracować, a nie wciąż robić jakieś powstania. W środowiskach intelektualnych snuł […]