Biblioteka Lewicy

Kazimierz Czapiński: Ideologia faszyzmu ( 2 )

.

Kazimierz Czapiński

.

II. Ideologia faszyzmu.

.

Znając istotę faszyzmu oraz wiedząc, na jakich klasach się opiera, możemy przystąpić do „ideologii“ faszyzmu, — do tych teoryj i poglądów, które spotykamy w tym obozie. A faszyzm lubi różne efektowne „ideologie“, gdyż musi czemś przykryć niemiłą nagość klasowego interesu burżuazyjnego.
Oczywiście, w różnych krajach — stosownie do warunków i tradycyj — te ideologie są różne. Np. hitleryzm niemiecki jest bardzo antysemicki, faszyzm włoski — nie. Ale ponieważ istota faszyzm jest wszędzie ta sama: zbrojna dyktatura burżuazji przeciw demokracji i ruchowi robotniczemu w ogóle, — więc muszą istnieć cechy wspólne. I to liczne. Rzeczywiście — są.
Pierwsza — ruch faszystowski najczęściej w jednej osobie opatrznościowej ześrodkowuje swe siły i nadzieje. I ta „osoba“ przestaje być zwykłą sobie osobą, uczestnikiem ruchu, lecz nabiera jakichś cech mesjanistycznych mistycznych, ponadziemskich. To nie osoba — lecz Mesjasz! On już wie! On nas wyprowadzi, gdzie trzeba! Ślepo idźmy za „Nim“!
Ta potrzeba postawienia na czele ruchu jednej postaci wynika z różnych przyczyn Np. z tego faktu, że faszyzm rozwija się w zbrojnej walce i potrzebuje wodza – komendanta. Dalej z tego, że ponieważ — klasowo rzecz biorąc — faszyzm jest ruchem mas drobnoburżuazyjnych (pod komendą kapitału), należy liczyć się z tym, że chaotyczna psychika drobnej burżuazji zawsze skłonna jest opierać się nie na przemyślanym światopoglądzie (jak proletariat), lecz raczej na nastrojach i wierze w osoby. Poza tem dla faszyzmu dogodnem jest osobą przysłonić rzeczywiste przesuwanie się wpływów klasowych ku kapitałowi; dobry parawanik: naiwny człowiek widzi zwycięstwo „ideologii“ Komendanta X, lecz nie widzi, jak stopniowo zdobywa i umacnia swe pozycje „Komendant“ Kapitał…
To też we Włoszech Mussolini nie jest Mussolinim, lecz „Wodzem“„Duce“. I przysięga odbywa się na wierność nie programowi lecz „Jemu“; a „On“ już spreparuje taką ideologię, jaką zechce. W Niemczech Hitler nie jest po prostu przewódcą swych „oddziałów szturmowych“ i t. d., lecz jest jakimś — nowym „Chrystusem“, wybawcą, opatrznością — i biedne babska hitlerowskie starają się dotknąć jego „szaty“. A i w Polsce słowo „Komendant“ oznaczało dla niektórych ostatnią instancję polityczną i moralną. Jeszcze dziś istnieją resztki dawnych „ligawek“, które to magiczne słowo rzucało po prostu w omdlenie…
Ta koncentracja wszystkiego w jednej osobie jest oczywiście słabością faszyzmu — gdzie bowiem jest program? i co się stanie po śmierci „Mesjasza“? Ale z drugiej strony jest chwilową siłą: wszystkie zasoby ludzkie i inne są w jednym ręku, dyscyplina jest niemal absolutna.
W sukcesach faszyzmu to wysunięcie osoby jednostki, odgrywa znaczną rolę. Wielu jest jeszcze takich, niekoniecznie nawet z drobnej burżuazji, dla których nie program decyduje (rzecz kłopotliwa trudna), lecz osoba – symbol. Zainteresowanych odsyłam do bardzo zajmującej broszury (niemieckiej) znanego psychologa – socjalisty De Mena o „Nacjonalfaszyzmie“. Stwierdza on tam w swem ­ badaniu psychologicznem, że jednostka wysunięta przez faszyzm, działa fascynująco na wielu, niemal hypnotycznie. Np. na masę kobiet. Łączy się to, powiada, z hipnozą wojskowej postawy, munduru, zdecydowanego gestu w polityce. Na te rzeczy zwraca uwagę De Man, badając znakomicie postawione metody agitacyjne hitleryzmu. Krytycznie przy tem ocenia nieco zmurszałe — jego zdaniem — metody socjalistycznej agitacji, które w obecnej dobie wymagają udoskonalenia, „modernizacji”.
Druga ważna wspólna cecha ideologiczna — przykrywanie się szatką „Państwa“ (lub, Narodu“). Burżuazyjny interes klasowy? Żądanie od proletariatu ofiar na klasowym ołtarzu burżuazji?! Przenigdy! Proletariat musi swą niezależność ofiarować na rzecz — „Państwa”. Ładnie i „patriotycznie” brzmi. Inna rzecz że to „Państwo” znajduje się w łapach klasowej faszystowskiej dyktatury.
Tak np. we Włoszech w słynnej „Karcie Pracy” proklamowane zostało wyższe prawo , Państwa” ponad klasowemi dążeniami (zaraz w art. pierwszym). Tak w programie hitlerowskim wyklina się „żydowską“ teorię walki klasowej, która rozsadza „naród“. Tak w Polsce coraz częściej prawi się o „mocarstwowości” i „państwowem“ wychowaniu.
Dalej idzie trzecia wspólna cecha — ewolucja ku prawicy. Faszyzm ma z początku ton „ludowy”, prostacki, radykalny, nawet rewolucyjny. Aby zdobyć sympatie mas. Dzięki tej metodzie zyskał duże wpływy Hitler, a reakcjoniści starego feudalnego typu à la Hugenberg z podziwem patrzyli jak ten majster agitacji „nabierał” ludek. Warto sobie przeczytać niemiecką książkę Altera „Nacjonaliści”, gdzie autor z zachwytem tłumaczy, dlaczego Hitler musiał chwycić się tonów radykalnych i prostackich sposobów („robuste Methode”) aby pociągnąć za sobą ulicę. Hitler jeszcze nie doszedł do władzy i nie pokazał, czem jest właściwie, ale każdy dziś widzi, że spiknął się z Hohenzollernami i reakcjonistami Hugenberga; cała ta szlachetna kompania tworzy t. zw. „Harcburski front”.
Jeszcze lepiej widać ewolucję u Mussoliniego. Jego program z r. 1919 jest ultra-demokratyczny i pacyfistyczny; ten ciekawy program znajdujemy w dodatku do książki Bałabanowej (po niem): „Istota i rozwój faszyzmu”; bardzo polecamy tą książkę czytelnikowi. Co się tyczy Polski, ewolucja przebyta przez „piłsudczyznę” jest znana. To też „Lewiatan” przemysłowy i magnateria z całych sił popierają dyktaturę.
Dalej wspólną cechą faszyzmu, która jednak nie zawsze może w pełni się ujawnić, jest wojowniczość dyktatur. Dyktatura, jak słusznie pisze tow. Blum, zawsze się stara efektami zagranicznymi przykryć wewnętrzne bankructwo. Wiadomo, że od chwili, gdy 13]Mussolini, objął władzę, znacznie zaostrzył stosunki z Francją. Słusznie nazywa tow. Nenni obecne pacyfistyczne frazesy Mussoliniego i Grandiego „komedją” (patrz styczniowy zeszyt „Gesellschaft“ 1932). Mussolini prowadzi politykę „rewizjonistyczną“ (za rewizją traktatów pokojowych), aby ułatwić sobie zabranie Dalmacji lub byłych afrykańskich kolonii niemieckich. Periodyczne chwilowe kokietowanie Francji (jak obecnie) nie zmienia istoty rzeczy.
Że Hitler płynie na falach nastrojów rewizjonistycznych i wojennych — powszechnie wiadomo. Tak rozwój dyktatur faszystowskich zwiększa niebezpieczeństwo wybuchu wojny światowej.
Idźmy dalej. Rozbijanie „partyjnictwa“ i wszelkich niezależnych organizacyj społecznych jest logiczne w faszyzmie, który dąży do monopolu jednej partii w rządzeniu. Logicznem więc jest, gdy skasowano we Włoszech wszelkie niezależne organa prasowe. Albo gdy w myśl ustawy z r. 1928 dopuszczona została przy wyborach do parlamentu tylko jedna (!!), rządowa lista kandydacka. W Polsce pod tym względem — jak pod wielu względami innymi — jesteśmy jeszcze w pół drogi.
Stojąc na stanowisku „anty – partyinem“ (aby zapewnić zwycięstwo swej własnej faszystowskiej partii), faszyzm, gdy dojdzie do władzy, bardzo dba o wychowanie. Wychowanie, oczywiście, musi być partyjne, faszystowskie. Stwarza się też we Włoszech uprzywilejowane organizacje młodzieży i dzieci, „Avanguardia“ i „Balilla“. Członkowie otrzymują rozumie się różne ulgi i stypendia. Duch — wiadomy. W książce (franc.) Ludwika Naudeau „Italia faszystowska“ znajdziemy ciekawe „Credo“ („Wierzę“), wbijane dzieciom z „Balilli“. Ułożone jest na wzór katolickiego „Wierzę“. Zaczyna się (str. 133) od słów: „Wierzę w Romę wiekuistą matkę mego kraju“. Art. 9 tego faszystowskiego „Credo“ brzmi — „Wierzę w geniusz Mussoliniego“ (!). Podobny artykuł obowiązuje, jak wiadomo, i w Polsce. Art. 12 brzmi: „Wierzę w Imperium rzymskiego zmartwychpowstanie“. Bardzo śliczny artykuł, zaprawiający dziecko do myślenia wojowniczego (imperialistycznego).
Łatwo pojąć, że ta wyłączność i partyjność w dziale wychowania musiała doprowadzić do pewnego konfliktu z papieżem; o nim musimy napisać obszerniej. Jednakowoż już teraz zaznaczymy, że mimo ten konflikt wspólny, interes zmusza kler do ugody z faszyzmem włoskim.
Że w Polsce wychowanie się „faszyzuje“ — rzecz wiadoma. Uchwalona ustawa o szkołach prywatnych wypędza niezależną praktykę wychowawczą z ostatniej kryjówki.

Takie są główne wspólne cechy ideologii faszystowskiej. Są jeszcze inne, o których napiszemy.

.

Kazimierz Czapiński. Faszyzm współczesny, Warszawa 1932.

.

Kazimierz Czapiński: Istota faszyzmu ( 1 )

Kazimierz Czapiński: Faszyzm a komunizm i socjalizm ( 3 )

Kazimierz Czapiński: Hitleryzm ( 4 )

Kazimierz Czapiński: Faszyzm włoski ( 5 )

Inne z sekcji 

„Zimmermanniada”. „Chrześcijańska socjologia ks. Zimmermanna.

. Kazimierz Czapiński . ( pisownia według oryginału ) . Ze względu na to, iż na onegdajszym wiecu uniwersyteckim omawiano sprawę kreowania katedry socyologicznej, chcielibyśmy przedstawić czytelnikom intencye młodzieży w tej sprawie oraz „naukowe” zasługi obecnego oficjalnego „socjologa” na wszechnicy Jagiellońskiej — tak „cichego” i jednocześnie tak dziś głośnego ks. Zimmermanna ( false Tektandra ).. […]

Gen. Grzegorz Korczyński o wydarzeniach w grudniu 1970 roku w Gdańsku ( II )

Gen. Grzegorz Korczyński   Gen. Grzegorz Korczyński ( 1916 – 1971 r. )   Działacz komunistyczny, brał udział w wojnie domowej w Hiszpanii, w czasie II wojny światowej wstąpił do francuskiej partyzantki komunistycznej, później przerzucony do Polski. Pełnił wiele funkcji w aparacie władzy PRL, w latach 1946-1948 był wiceministrem bezpieczeństwa publicznego. W latach 1950-1956 był […]