Artykuły

Działalność kobiet, ich stanowisko społeczne w Polsce do końca XVIII-go w.

.

Cecylia Walewska

.

Tekst pochodzi z wydanej w 1909 roku w Warszawie książki tej autorki „Ruch kobiet w Polsce”.

Cecylia Walewska urodziła się 2 listopada 1859 roku w Nowo-Radomsku, zmarła w Warszawie w roku 1940. Była dziennikarka i publicystką zajmującą się problemami kobiet, a w szczególności ich równouprawnienia.  Pisała w takich czasopismach ja: „Bluszcz”, „Tygodnik Ilustrowany”, „Nowa Gazeta”, „Kobieta Współczesna”, „Tygodnik Mód i powieści”, „Kurier Codzienny”, „Kurier Warszawski czy też „Prawda”.

  Była działaczką Związku Równouprawnienia Kobiet Polskich i Polskiego Stowarzyszenia Równouprawnienia Kobiet Polskich.

Do jej ważniejszych prac należą: „Z dziejów krzywdy kobiet” 1908 ; „Ruch kobiecy w Polsce” 1909, „Słówko o kobietach i apel do kobiet” 1920, „Kobieta polska w nauce” 1922, „W walce o równe prawa, nasze bojownice” 1930.

Redakcja

 

 

W każdej epoce wybijają się u nas dzielne umysłem lub energią czynu jednostki niewieście, które znaczą ślad swój w dziejach narodu. Grzymisława, Kunegunda, Salomea, Jolanta w pierwszej połowie średniowiecza, królowa Jadwiga w późniejszej, wreszcie wielkie ofiarniczki i społeczniczki, tęgie oratorki i prawniczki, genialne administratorki i gospodynie XVII-go w. dźwigają oświatę, przemysł i dobrobyt narodowy z tak wielkim napięciem sił i wytrwałości, z takiem zrozumieniem podjętych zadań, że nazwiska ich mogą stać śmiało obok nazwisk męskich działaczy.
Nie było w pochodzie naszym dziejowym podniosłych idei, szerokich, humanitarnych porywów, dostojnych haseł narodowych, pod sztandarem których nie stałaby kobieta.
Ona pierwsza w mrokach scholastycyzmu, gdy w literaturze i na dworach wielkopańskich panowała wszechwładnie łacina, dźwigała język ojczysty z upadku. Dla księżniczek i królowych naszych, które modliły się „in vulgari“, to zn. pospolicie, a więc po polsku, — powstały pierwsze psałterze i modlitewniki.
Kobieta polska stała na straży nie tylko języka, ale i duszy narodowej. W zaraniu XIX-go w. ona pierwsza podnosi broń przeciw naleciałościom cudzoziemczyzny. Ks. Izabella Czartoryska, Marja ks. Wirtemberska, Elżbieta z hr. Krasińskich Jaraczewska, a wreszcie najdostojniejsza w szeregu Hoffmanowa dzwonią na alarm wobec zdeptanych uczuć i ideałów sfrancuziałego narodu. Kobieta pierwsza żąda, aby dziecko polskie było wychowywane po polsku. Na jej głośny krzyk budzi się z uśpienia ambicja i godność narodowa.
W ostatnich czasach historycy literatury: Chmielowski, Brückner, Chlebowski podnoszą doniosłość wpływu kobiety na przełomowe zjawiska pewnych epok. Ogólnie jednak milczą o niej dziejopisarze nasi. Wiek XVII-ty, okres bujnych temperamentów, rzutkich czynów i zuchwałej energii kobiety, doczekał się paru zaledwie i to dosyć ogólnikowych monografii Zresztą nazwisk wielu wybitnych działaczek nie pomieszczają nawet encyklopedie. Niekiedy przypadkiem znajdujemy je obok nazwisk mężów dla zaznaczenia dostojnej jakiejś koligacji. Po za tym — od książki do książki błąkać się trzeba, żeby dobyć luźną jakąś wzmiankę o jednostce, której sławą rozbrzmiewał kraj cały.
Kto temu winien?
Przede wszystkim kobieta sama.
Ta najenergiczniejsza, na barkach której spoczywały rządy miast całych, i ta najdostojniejsza, która słowem swoim budziła ze snu tężyznę ducha narodowego, nie doceniała nigdy trudów swoich. Nawet gdy praca jej przewyższała zabiegi męża, brata lub syna, czuła się ich niewolnicą, poddanką.
Teofila Sobieska, jedna z najwybitniejszych postaci XVII-go w., znana z niezwykłej energii i bystrości umysłu, z jaką rządziła olbrzymim swym majątkiem i oddawała się pracy społecznej, zakładając szkoły, budując szpitale i kościoły, ratując cholerycznych, stojąc na czatach wojennych, — dostojna ta pani nakazywała córce swojej czcić męża bezkrytycznie, słuchać go ślepo, służyć mu i w ogóle być uniżoną dla wszystkich, bo „takie jest przeznaczenie kobiety“. Agnieszka Młodziejewska, zabiegliwa i mądra gospodyni XVI-go w., która prowadziła handel owocami na szeroką skalę i spławiała je aż do Gdańska, pisząc do męża, woła: „Rozkaż tylko, a przyjadę do ciebie“. Barbara Radziwiłłówna, tak bardzo kochana i taka despotyczna w swej miłości: dumna, ambitna, żądna korony bodaj za cenę burz narodowych, Barbara w listach do królewskiego małżonka swego, pełnych czci hołdowniczej, podpisywała się zawsze: „najniższa sługa i wieczna niewolnica“.
Kobieta w Polsce nie była wyklinana, jak na zachodzie, z kazalnic i mównic publicznych. Nie krzyczano jej w uszy: „Sługo szatana, naczynie nieczystości, bramo piekieł!..“ (wprowadzili to w literaturze za Przybyszewskim dopiero nasi najmłodsi), — ale też z drugiej strony obcy był nam kult jej, równy niemal kultowi Marii.
Prześladowana przez mnichów, ubóstwiana przez stan rycerski, kobieta w prawie niemieckim uważana była za wieczne dziecko, tak, że żona po śmierci męża w braku innej męskiej opieki oddawana była pod nadzór własnego małoletniego syna.
U nas prawne lekceważenie kobiety nie doszło do tego stopnia, statut jednak nie omieszkał podporządkowywać jej aż po czasy dzisiejsze władzy męskiej, a są ślady prawa, które przyznawało pannie pełnoletność dopiero w 50-ym roku życia.
Do XVII-go w. blisko, kobiety nasze były jakby bez nazwiska, przy imieniu panien, wychodzących za mąż bowiem notowano w księgach rodowych i kościelnych tylko gniazdo, w którym urodziły się i wyrosły. Nie pisano np. „z Jazłowieckich Bełzecka“ ale „z Buczacza Bełzecka“ i t. p..
Poważana w kółku najbliższym, kobieta polska, którą mąż nazywał „towarzyszką swoją, przyjaciółką, klejnotem drogim“, na zewnątrz ukazywała się w wyjątkowo uroczystych chwilach jedynie, a wówczas — wraz z całym kobiecym orszakiem — zajmowała miejsca oddzielne. Zwyczaj ten podtrzymywały cudzoziemki, żony królów i książąt naszych.
Elżbieta Austriaczka, małżonka Kaźmierza Jagiellończyka, matka 3-ch królów, zwana „mądrą“, zdanie jej bowiem w ważnych okolicznościach przeważało zawsze szalę wpływów politycznych, — nie ukazywała się nigdy na przyjęciach posłów, a jeżeli kiedy w czasie zwykłym zasiadła przy wspólnym stole z królewską swą rodziną, działo się to, jak sama pisze: „ku osobliwszemu zdziwieniu i radości ludzkiej“.
Mimo bałwochwalczych hołdów rycerzy dla królewien i księżniczek państw feudalnych; mimo uwielbień trubadurów i minstreli; były one tak pokorne, że Cecylia Renata np., przybywszy dla poślubienia Władysława IV, na powitanie padła mu do nóg „niziuteńko“ i ucałowała rękę jego.
W sferach mieszczańskich mniejszą pokorą odznaczały się kobiety, ale system wyodrębniania stosowano i do nich. „Do uczt towarzystw cechowych niewiasty zapraszane były niekiedy tylko, a wówczas rozpoczynały się pląsy“ — zapewnia Szajnocha.
Pierwsze próby dążenia do pewnych reform w położeniu kobiet i zarazem pierwsze ślady zbiorowej ich akcji spotykamy w XVI w. Był to memoriał, ułożony za panowania Władysława IV przez wysłanki Małej, Wielkopolski i Litwy. „Zawierał on“ — pisze p. P. Kuczalska-Reinschmit w swojej „Historii ruchu kobiecego“, niektóre śmieszne i drobiazgowe żądania, jak nakaz żenienia się w 20-tu latach, troszczenia sejmu o właściwe dobieranie małżeństw, zniesienia cła od kosmetyków i t. p. Obok tego jednak stawiał i poważne postulaty, jak: usunięcie utrudnień przy zawieraniu małżeństw, obronę kobiety przez prawo od wyzysku wywieranego na niej pod pozorem opieki, ograniczenie władzy ojcowskiej; danie córce możności dowolnego wyboru przyszłego męża i t. p.,
Był to jednak tak wyjątkowy objaw samodzielności naszych babek i prababek, nie powtarzający się w epokach późniejszych, że pozostał bez znaczenia i dziś ma wartość tylko dokumentu historycznego.
Poczucie własnej godności nie przychodziło ani z berłem władzy, ani z fanfarą rozgłosu i sławy.
Znana w XVIII-ym w. poetka Drużbacka, zwana „polską Safoną“, „Muzą dziesiątą“ i t. p. tak dalece czuła się niższą jako kobieta, że prosi czytelnika:

„Jeśli w moich wierszach gustu nie znajdziesz nareszcie,
Wybaczysz, pan dobry, bo to są.. niewieście“.

Hoffmanowa, u której już majaczą wyzwoleńcze błyski, jej Krystyna bowiem woła: „Czyżbym ja miała być zerem, które tylko postawiono obok jedności, coś znaczy?“ — taż sama Hoffmanowa uważa, że kobieta powinna być drugą w społeczeństwie i raczej pomagać niż działać, nie wypatrywać nowej drogi, tylko iść ubitą, nie sięgać daleko, widzieć świat w domu, bo małżeństwo i macierzyństwo dla niej wszystkim.“
Zasadę „samoistnienia“ kobiet sformułowała wyraźnie pierwsza Jaraczewska, pojmując ją jako głębsze wniknięcie w siebie, gruntowniejszą naukę i szukanie nowych dróg, których nie wskazuje jednak.

.

Tadeusz Boy-Żeleński. Nasi okupanci

Inne z sekcji 

Fraszki Jana Zacharskiego: „Moje obserwatorium”

. Jan Zacharski . Długi nos Jeździ po kraju partyjna wierchuszka, Z wydatnym udziałem p. Mateuszka, Który gdy kłamie zabierając głos, To jak u Pinokia ma długi nos. . Wice Pan Prezes swojej publice Opowiada sprośne wice, Przy rechocie sali planuje zabawę, Że raz będzie Zosią , a raz Władysławem. . Liczny rząd Powiada rządowy […]

Chwila liryki. Odsłona trzydziesta – Jerzy Ficowski

. Jan Chudy . 5 sierpnia mija 80-ta rocznica likwidacji, w ramach niemieckiej operacji „Reinhard„ w warszawskim getcie, Domu Sierot prowadzonego przez Janusza Korczaka . Czterogodzinny marsz 200 dzieci na Umschlagplatz , załadunek do wagonów, kilkunastogodzinna jazda i przegonienie od razu dzieci do komory gazowej dopełniły niewyobrażalną tragedię . Natychmiast też narodziła się legenda Starego […]