Humor i satyra

Listek figowy i genitalia demokracji. Change money

Grzegorz Wojciechowski

.

            Nie dawno dwaj nasi byli prezydenci RP udali się do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, gdzie przechadzali się po ulicach reklamując pewien portal zajmujący się internetową wymianą walut. Właśnie im dedykuję tą powiastkę  

.           

Na dworze zrobiło się zimno, jest połowa października, a czuć zbliżającą się zimę; wrocławianie poubierali się cieplej, ale niektórzy marzną. Idę  ulica, mam ochotę ogrzać się , z przyjemnością myślę, że za chwilę znajdę się w naszej ulubionej „redakcyjnej” knajpce i czarująca pani Dorotka poda mi ciepłą aromatyczną herbatę. Ogrzeję się – pomyślałem.

     Koło knajpki jest bank, niby nic nadzwyczajnego, przecież na każdej ulicy jakiś się znajduje; zauważyłem jednak dwóch mężczyzn, przechadzających się koło drzwi wejściowych. Skąd ja znam taki obrazek – pomyślałem. Faceci już nie młodzi w wieku emerytalnym, jeden mniejszy perkaty, ubrany w jensowe ubranko, i wełnianą czapkę z nausznikami, jego nalaną twarz ozdabiają wąsy podobne jak u Lecha Wałęsy; Drugi nieco wyższy w okularach, o wyglądzie inteligenta odziany w dres i ortalionową sportową kurtkę z kapturem, na nogach sportowe obuwie. Obu jakbym znał i to bardzo dobrze, pewnie z telewizji, ale kto to może być?

   Nagle perkaty podchodzi do mnie i mówi;

– Change money.

   Osłupiałem , to przecież cinkciarz, jak dawno już ich nie było, myślałem w swojej naiwności, że odeszli oni w zapomnienie wraz z Nieboszczka Komuną, a tu proszę taka niespodzianka.

– Masz franki szwajcarskie? – zapytałem

– A ile chcesz? – zapytał perkaty

– Tak ze sto.

– Mogem mieć.- po czym zawołał do tego ubranego w dres – Bronek! Masz pięćdziesiąt „szwajcarów”, gość chce stówe, a ja mam tylko pięćdziesiąt.

– Mogę mieć Lechu – odpowiedział Bronek.

   Nagle olśniło mnie skąd ich znam – z telewizji, obaj „robili” kiedyś w polityce, a teraz widocznie się przekwalifikowali. No cóż widocznie wzięli się za jakąś bardziej pożyteczną robotę, może zaczną się w niej naprawdę samorealizować. Kto wie?

 

Tekst objęty prawami autorskimi. Publikowanie i kopiowanie bez zgody autora zabronione.

.

Fragment sprawozdania red. Grzegorza Wojciechowskiego z podróży służbowej do San Escobar

.

Listek figowy i genitalia demokracji. Małżeństwo na okres zamknięty

Inne z sekcji 

Fraszki Jana Zacharskiego: „Moje obserwatorium”

. Jan Zacharski . Długi nos Jeździ po kraju partyjna wierchuszka, Z wydatnym udziałem p. Mateuszka, Który gdy kłamie zabierając głos, To jak u Pinokia ma długi nos. . Wice Pan Prezes swojej publice Opowiada sprośne wice, Przy rechocie sali planuje zabawę, Że raz będzie Zosią , a raz Władysławem. . Liczny rząd Powiada rządowy […]

Wiersze Jana Zacharskiego: „Festiwal nienawiści”

. Jan Zacharski . Festiwal nienawiści   Rzekł Jacek Kurski będąc w łazience, Ja to od kłamstwa umywam ręce, Więc lustereczko, powiedz mi przecie Że jestem najbardziej prawdomówny w świecie. Moją odpowiedź niewątpliwie znasz, Że z ciebie jest największy łgarz. Jest jeszcze jedna szansa duża, Gdy Pinokio kłamał, nos mu się wydłużał, Ty jesteś jednym […]