Artykuły

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 14 – ostatnia)

.

Niedawno spotkałem mojego starego dobrego kumpla Ulissesa, poszliśmy razem do knajpki. Siedząc przy piwku, opowiedział mi swoją przygodę, jaka go niedawno spotkała. Poprosił mnie, abym ją spisał i upublicznił.

Tak też zrobiłem, jako że jest to opowieść dość długa, postanowiłem podzielić ją na części i co piątek publikować nowy odcinek.

Przyjemnej lektury

Grzegorz Wojciechowski

.

                                                                                 Księga XVII

 

                                                                                 Powrót do Itaki

 

.

    Kończył się dzień, pełen wrażeń i radości z odzyskanej wreszcie przez nas wolności. Na forum we Vratislawi zaczęło robić się coraz bardziej pusto, ostatni pijacy wracali do domów, głośno śpiewając i śmiejąc się. Czas bym i ja wrócił do siebie – pomyślałem. Zatrzymałem się jednak na moment pod pomnikiem jednego z czczonych tutaj poetów – Aleksandriusza Fredrosa. Usiadłem na stopniach jego cokołu i wyciągnąłem do przodu zmęczone nogi.

„Jak dobrze tak odpocząć przez chwilę” – pomyślałem.

W głowie jeszcze miałem zamęt po wydarzeniach ostatnich miesięcy. W tem, gdy tak siedziałem na zimnym kamieniu, usłyszałem jakiś dźwięk za sobą. Odwróciłem się, ale nikogo nie zobaczyłem.

„Ach w głowie mi już wszystko się miesza.”

Jednak nie, znowu usłyszałem ten sam dźwięk, przyjrzałem się bliżej postaci siedzącej na kamiennym fotelu, i dzierżącej w ręku pióro, najwyraźniej dawała mi znaki, bym podszedł bliżej. Zbliżyłem się  więc do niego, a postać poety przemówiła do mnie.

– Witaj  Ulissesie, dużo słyszałem o tobie, siedząc tutaj prawie bez ruchu przez tyle lat. Strasznie ścierpły mi nogi i zaschło w gardle. Nie dbają tutaj zbytnio o mnie. Wprawdzie chronią mnie przed nieprzystojnym zachowaniem tutejszego ptactwa, ale nie tak, jak tego golasa ze szpadą, który stoi na placu przed głównym gmachem naszej Akademii, którego pucują co jakiś czas troskliwe dziewczęta, o mnie nikt tak nie dba, mam to za złe Dudencjuszowi. Mam też do ciebie małą prośbę.

– Słucham Aleksandriuszu – odrzekłem.

– Przynieś mi szklanę zimnego piwa, tyle lat nie miałem w ustach niczego   dobrego. Wiesz nie mam forsy, siedzę tutaj za darmo już od kilkudziesięciu lat, gdybyś mógł postawić mi to piwko to bym był ci wdzięczny.

– Nie ma sprawy Aleksandriuszu, przyjemnie mi będzie napić się z tobą po kufelku. Zaraz wracam – rzekłem i udałem się w kierunku najbliższej czynnej jeszcze tawerny.

 

Szybko kupiłem dwa kufle zimnego piwa i zaniosłem je pod pomnik.

– Och, dziękuje ci, dziękuję ci bardzo kamracie – rzekł poeta..

Przez moment piliśmy wolno złocisty napój, delektując się nim w milczeniu.

– Słyszałem o twoich problemach Ulissesie, szkoda mi was było, no cóż, dobrze, że skończyło się wszystko dobrze. Opowiedz mi coś o sobie podróżniku.

Opowiedziałem więc poecie o sobie, o wojnie trojańskiej, o miłości Parysa do Heleny, o jego dzielnym i szlachetnym bracie Hektorze, o Koniu Trojańskim, o zagładzie miasta i rozpaczy starego króla Priama, i o moich wędrówkach po morzach i o tym co zastałem na Itace po moim powrocie na wyspę.

– Wspaniała  historia, a co teraz będziesz robił Ulissesie ? – spytał mnie Aleksandriusz.

– Nie  wiem, ale chciałbym zacząć zmieniać ten świat, aby stał się lepszy, ale nie wiem czy jest to możliwe ?, Czy sam potrafię to zrobić?, Czy starczy mi na to sił.?

Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, wreszcie rzekłem.

– Wiesz, przez tyle lat, przez całe swoje życie, żyłem w naiwnym przekonaniu, że prawo, sądy, prokuratura, to są instrumenty służące społeczeństwu w jego interesie i dla dobra ludzi. Dziś, już po tym wszystkim co przeszedłem, w czasie ostatniego roku, z przerażeniem zrozumiałem, że jest zgoła inaczej. To my społeczeństwo, my zwykli ludzie, istniejemy po to , aby mógł istnieć ten potężny i przerażający biurokratyczny twór jakim jest Ministerstwo Sprawiedliwości i Niesprawiedliwości. My ludzie żyjemy po to, aby on miał się czym żywić, istnieje on sam dla siebie, nie ma w nim miejsca dla człowieka. Zwykły człowiek staje się numerem sprawy, czekającym w kolejce, po to aby zostać przemielony w jego trybach, a gdy już się to stanie, to zostanie wyrzucony na śmietnik społeczeństwa. Nigdy nie możesz wiedzieć, czy nie staniesz się jego ofiarą. Popatrz Aleksandriuszu mieliśmy żyć w demokratycznym Państwie Prawa, a żyjemy w Państwie Dyktatury Prokuratury. Teraz byłem ja i Zeus, ale myślę, że jutro może być każdy. Więc nie pytaj komu bije dzwon, bo bije on Tobie, i każdemu z nas.

Poeta zadumał się przez dłuższą chwilę, po czym przemówił do mnie.

– Czy znasz Ulissesie jedenastą tezę o Feuerbachu Karlosa Marksiusza.

– Nie, nie znam – odpowiedziałem.

– Brzmi ona dokładnie tak, zapamiętaj ją sobie – „ Filozofowie jedynie dotąd interpretowali świat, lecz chodzi o to aby go zmieniać”.

– Tak,  należy go zmieniać, już wiem o tym, ale jak to uczynić ?

– Myślę,  że skoro nie masz siły sam go zmienić, to się z niego śmiej, a jak będziesz się z niego śmiał, to i świat zacznie się sam zmieniać, bowiem nikt nie lubi być śmiesznym, nikt oprócz błazna, nie lubi, aby się z niego śmiano.

Zadumałem się nad słowami poety. Spojrzałem mu w oczy i rzekłem:

– Jesteś mądrym człowiekiem Fredrosie, na pewno zapamiętam to co mi dzisiaj powiedziałeś. Teraz muszę wracać do swojej Itaki, ale gdy będę we Vratislavii, jeśli pozwolisz, to będę przychodził do ciebie nocą, aby porozmawiać i napić się  razem dobrego piwa. Zgadzasz się ? -zapytałem.

– Jak najbardziej, przybywaj Ulissesie jak najszybciej, chętnie pogadam z tobą i wypiję kufelek. Nudzi mi się tutaj bardzo. Kiedyś to chociaż umawiały się pod moim pomnikiem młode pary i całowali się, było na co popatrzeć, a teraz hałasują wszyscy, mnóstwo ludzi, ale pogadać nie ma z kim.

– Żegnaj poeto i do zobaczenia.

Spojrzeliśmy sobie w oczy, podaliśmy sobie ręce, odwróciłem się plecami do niego i ruszyłem w kierunku Forum Solnego. Gdy doszedłem tam odwróciłem się i spojrzałem na pomnik Fredrosa. Poeta wstał ze swojego fotela  i machał mi ręka, a później krzyknął  na pożegnanie.

– Niech ci się wiedzie Ulissesie!

Uśmiechnąłem się do niego i udałem się w daleką drogę do mojej Itaki.

 

Jeśli czasami wracasz do domu późną nocą, Drogi Czytelniku, a droga twoja wiedzie przez Forum Główne we Vratislavii, to zapewne, nie raz zdziwiło cie to, że Aleksandros Fredros nie siedzi na swoim fotelu. Rozejrzyj się więc, a zapewne zobaczysz dwie postacie, które przycupnęły w pobliżu pomnika i rozmawiają ze sobą, to właśnie Aleksandros i ja Ulisses.

.

Post sciriptum

 .

       Opowiedział mi później Zeus o swoim powrocie do domu na  Olimp :

–  Gdy wszedłem do mieszkania, było ono puste. Nigdzie nie mogłem znaleźć Hery, postanowiłem zrobić sobie kąpiel, udałem się przeto do   łazienki , chciałem otworzyć drzwi, a tam zamknięte od wewnątrz, zapukałem więc energicznie.

Usłyszałem dobrze mi znany, ale słaby i  zmęczony głos Hery:

“Kogo tam niesie ?”

“To ja Zeus, długo będziesz jeszcze siedzieć w tej łazience, bo chcę wziąć kąpiel ?”

“A co ty myślisz, że ja tam pedicurie sobie robię, czy co – odpowiedziała Hera słabym głosem.”

– Ucieszyłem się – powiedział Zeus – bo wiesz Ulissesie, są niekiedy rzeczy drobne i  wydawałoby się, że wręcz mało ważne, ale potrafią ucieszyć nawet Bogów.

.

                       K  O  N  I  E  C

.

ZEUS, HERA i JA, CZYLI NOWE PRZYGODY ULISSESA cz. 1

Zeus Hera i ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 2

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 3

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz.4

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa, cz.5

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 6

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa cz. 7

Zeus, Hera i Ja – czyli nowe przygody Ulissesa cz. 8

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 9)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 10)

Zeus Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 11)

Zeus, Hera i Ja, czyli nowe przygody Ulissesa (cz.12)

Zeus, Hera i Ja czyli nowe przygody Ulissesa (cz. 13)

Inne z sekcji 

Skandal na Górze Athos

. Grzegorz Wojciechowski . Pamiętam, jak pod koniec XX wieku zawitałem służbowo do Salonk, kiedy wsiadłem do taksówki, miejscowy taryfiarz wziął mnie za rosyjskiego popa, który powracał ze św. Góry Athos. Niestety na Athos nie miałem czasu, ani możliwości się wybrać, ale wszystko jest jeszcze przede mną. Kilka lat temu wpadł w moje ręce ciekawy […]

Fraszki Jana Zacharskiego: Z pola walki

. Jan Zacharski . Z pola walki Za rękę Studząc jego złodziejski zapal, Przeciwnik za rękę go złapał, Lecz chociaż uparcie go nęka, On twierdzi, to nie moja ręka. Języki PIS-owcy wyborów chwalą wyniki, Lecz są im obce obce języki, Niestety wyborcy tego nie dostrzegli, Że w ojczystym języku też są niezbyt biegli. Wzmocnienie Euroentuzjaści […]