Artykuły

Zamek Gryf w Gryfowie Śląskim

.

Grzegorz Wojciechowski

.

 

Nieopodal miasteczka  Gryfów na wzgórzu Proszówka wznoszą się ruiny starego piastowskiego zamku Gryf. Przez wiele stuleci, aż do 1945 roku był on związany z możnym śląskim rodem Schaffgotschów.

Początek historii tego zamczyska okryty jest płaszczem tajemnicy. Przyjmuje się, że w XII wieku znajdował się na tym wzgórzu jakiś punkt obronny, zapewne ziemno – drewniany. Tradycja mówi, że książę śląski Bolesław Wysoki ustanowił tutaj swoją kasztelanię Po śmierci tego księcia, zamek dostał się Henrykowi Brodatemu mężowi św. Jadwigi. Ponoć ta święta niewiasta, często przebywała w tym miejscu jak i w sąsiednim  Wleniu. Henryk rozbudował Gród i uczynił go miejscem trudnym do zdobycia. W czasie gdy Śląsk zalały mongolskie hordy zamek nie był przedmiotem napaści z ich strony. Syn Henryka Pobożnego Henryk Głogowski uczynił z Gryfa warownie murowaną, jak się przyjmuje owa część zamhku przez niego wzniesiona to obecny zamek górny

W roku 1392 przeszło księstwo świdnicko – jaworskie a z nim i zamek Greifenstein w posiadanie króla czeskiego Wacława. Czeski król miał stale kłopoty finansowe toteż zastawił zamek czeskiemu rycerzowi Beneszowi za 900 kop praskich groszy, trzy lata później Wacław dopłacił rycerzowi dalsze 1000 kop i w ten sposób sprzedał mu zamek.

Gryf tak jak wiele zamków na Śląsku stał się również gniazdem rycerzy rozbójników. W 1395 roku, nowy właściciel ustanawia burgrabią na zamku Gryf rycerza Wolf von Romke. Zamiast zarządzać zamkiem w interesie Benesza zajął się rozbójnictwem i w ten sposób powiększał własne dochody. Ofiarami jego bezprawnych i brutalnych poczynań stawała się nie tylko okoliczna ludność, ale głównie kupcy, którzy podążali pobliskim traktem łączącym Śląsk z  Łużycami. Sąsiedztwo rabusia zagrażało bardzo interesom Gryfowa, rozbestwienie Wolfa posunęło się do tego stopnia, że porwał burmistrza miasta Gryfów Hentschila Harta, którego wypuścił na wolność dopiero po otrzymaniu okupu.

Mieszczanie gryfowscy postanowili wziąć sprawy we własne ręce i ukarać rozbójnika. Obmyślono sprytny plan. Rozpuszczono pogłoskę, że traktem w pobliżu zamku będzie jechała grupa kupców z dużą ilością towarów. Informacja ta dotarła do burgrabiego Gryfa.

W wyznaczony dzień karawana kupców przejeżdżała przez wyznaczone miejsce, była słabo chroniona, ale za nią podążał zbrojny oddział wysłany przez gryfowian.

Rabusie prawie bez walki zagarnęli wozy, bowiem kupcy uciekli w popłochu, gdy zobaczyli Romke”go ze swymi kompanami. Raubritterzy nie podejrzewając podstępu spokojnie podążali z łupem do zamku, gdy zostali niespodziewanie napadnięci i pojmani przez oddział z Gryfowa. Jeńców zamknięto w zamkowych lochach, a następnie oddano  w katowskie ręce. Działo się to w roku 1399.

Zniszczenie gniazda rozbójniczego w Gryfowie bynajmniej nie stało się końcem problemów z rabusiami. Minęły niewiele ponad dwa dziesięciolecia jak problem ponowił się.

 

W 1424 roku jeden z synów Gotsche II Schofa – Gotsche III staje się dziedzicem zamku Gryf i podobnie jak jego brat Hans I Gotsche zaczyna trudnić się zbójectwem. Był to okres trudny dla Śląska bowiem władza wszelaka osłabła, wojny husyckie nie sprzyjały zachowaniu porządku i prawa. Pan Gryfa, jako stronnik króla czeskiego Zygmunta Luksemburczyka, czuł się bardzo silny i nie przejmował się zbytnio skargami, jakie pokrzywdzeni wysyłali na niego do królewskiego majestatu. Gotsche III czuł się tak pewnie i bezkarnie w swoich poczynaniach. Cesarz zezwolił mu na pobieranie w jego imieniu różnych opłat, jak np. czynszu solnego z miasta Gryfowa oraz ceł drogowych i mostowych. Na drodze z Jeleniej Góry do Zgorzelca. Prowadziło to do jawnych nadużyć ze strony rycerza, a wręcz zwykłej grabieży jakiej dopuszczał się wobec mieszczan i kupców.

Eskalacja konfliktu nastąpiła wówczas gdy mieszczanie zgorzeleccy uwięzili grupę ludzi pana na Gryfie. Ten w odwecie wypowiedział miastu wojnę i najechał dobra tego miasta, biorąc ośmiuset jeńców. Dopiero interwencja starosty księstwa świdnicko – jaworskiego zażegnała konflikt. Gotsche III kilka razy wycofywał się z tego niecnego procederu by ponownie do niego powracać. Zmarł w roku 1446. jego syn Hans Schoff, będący spadkobiercą zamku nie kontynuował tych tradycji ojcowskich, uważany był za przeciwnika rycerzy zbójników, i występował przeciw nim. Inaczej postępowali jego potomkowie, którzy powrócili do raubritterskich tradycji.

To wszystko rodziło nienawiść do władcy zamku Gryf. Sytuacja taka trwała praktycznie do końca XV wieku i początku wieku XVI. Wspomnieć wypada, że w roku 1491 burgrabia tego zamku nijaki Krzysztof Raszczyc, napadł na klasztor w Lubomierzu i uprowadził tamtejsze mniszki.

W wieku XVI odkryto w pobliżu zamku złoża cynku, co znacznie zwiększyło dochody jego właściciela, były więc środki na jego przebudowę i rozbudowę, co też nastąpiło w roku 1546. W tym czasie wzniesiono wieżę zamkową, a sam obiekt nabrał wyglądu renesansowej budowli.

Wiele działo się tutaj w czasie Wojny Trzydziestoletniej. W roku 1634 zamek został skonfiskowany przez cesarza w związku ze sprawą Hansa Ulrycha Schaffgotscha ( o czym była mowa w części poświęconej zamkowi Chojnik ).

W roku 1639 pod zamek podszedł szwedzki generał Stehlhaus i go oblegał. Został jednak odparty przez załogę cesarską, w czasie działań wojennych zginęło, aż 132 żołnierzy szwedzkich, obrońców zaś zaledwie 7.

Drugie oblężenie, w roku 1645, nie było już tak pomyślne dla obleganych. Obroną dowodził Krzysztof Leopold Schaffgotsch, po czterech dniach walki, zmuszony jednak został do kapitulacji.

Zamek został, w czasie tego krótkiego oblężenia, znacznie zniszczony, toteż jego komendant szwedzki oficer Trotto, rozpoczął jego naprawę, okazało się to bardzo potrzebne, ponieważ już w następnym roku, wojska carskie próbowały odzyskać Gryf. Mimo pokoju westfalskiego z 1648 roku, który kończył te długą i krwawą wojnę, Szwedzi nie opuszczali jednak zdobytego zamku. Uczynili to dopiero w roku 1650.

W roku 1687, w czasie swojego pobytu w Cieplicach Ślaskich – Zdrój, zawitała tutaj królowa Polski Maria Kazimiera Sobieska, była świadkiem na chrzcie córki Krzysztofa Leopolda Schaffgotscha Eleonory.

W czasie wojen śląskich zamek przechodził z rak do rąk kilkakrotnie. Przebudowano, go tez czyniąc z niego warownie.

W ostatnich latach XVIII wieku zamek rozebrano prawie całkowicie, a odzyskane materiały przeznaczono na budowę pobliskiego folwarku oraz letniego pałacu. Pozostałości po nim zaczęły rozsypywać się. Z zamku pozostała jedynie ruina.

Zachował się jego opis, z którego można dowiedzieć się, jak wyglądał  w okresie swojej świetności:

„Zamek sam, jak to z ruin pozostałych widzieć się daje, składał się z trzech części t. j. z dolnego, środkowego i górnego zamku. Wchód główny znajdował się od wschodu i miał trzy bramy.

     Na prawo od drugiej bramy wschodowej, szedł główny mur ku północy, otaczając cały podwórzec dolnego zamku w dużem półkolu i kończąc się również przy górnym zamku.

     Przy trzeciej bramie z prawej strony, stoi piętrowy budynek, w którym znajdowały się mieszkania dla służby, a opodal od tego duży budynek, służący na pomieszczenie kancelaryi, registratury i na mieszkania pańskie.

     Najgłówniejszą, najstarszą i najpiękniejszą część budowli stanowi górny zamek, do którego prowadzi jedyna, dziś zapadła brama. Na lewo przy niej wpadają w oko ruiny kaplicy zamkowej sklepionej. Ołtarz, z wizerunkiem Chrystusa na krzyżu i z wymalowanym na ścianie gryfem, znajdował się w dziś jeszcze dochowanej półkolistej niszy. Przy kaplicy wznosiła się wieża z dzwonem i zegarem.

       Z zabudowań, w tej części zamku będących, są dalej godne widzenia ruiny więzienia, z lochem pod nim się mieszczącym, w które dawnemi czasy na śmierć skazanych wrzucano.

     Niemniej zasługuje na uwagę studnia ze źródlaną wodą, która, pomimo znacznej wysokości, jest obfitą. Ruiny budowli znajdujące się wewnątrz górnego zamku mają okna na dole i na wszystkich piętrach, podczas gdy mury zamek okalające, jako i zewnętrzne mury samego zamku, maja tylko u samej góry do obserwowania i do obrony służące otwory. Podziwem w dawnych czasach miał być kunsztowny, z cegieł murowany, ruchomy, na łańcuchach spoczywający komin w górnym zamku, który z łatwością poruszać się dawał. Ten komin rozebrano roku 1799, dla przekonania się  na jakich zasadach polega jego budowa, lecz celu nie dopięto. Dach zamku był gontami pokryty. Dziś wszystkie budynki są bez pokryć i wskutek tego na pewne, choć powolne, zniszczenie do reszty wystawione.”  ( Tygodnik Ilustrowany nr 275 z 1 kwietnia 1881 r. ).

      Podobnie jak na Chojniku, w zabytkowych ruinach, odbywały się tu czasami różnego rodzaju festyny, jednak znacznie rzadziej niż na karkonoskim zamku. Gryf leżał bowiem w dużo mniej atrakcyjnej turystycznie okolicy.

.

Bunt tkaczy na Pogórzu w 1793 r.

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

Colditz: Zamek pełen uciekinierów

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]