Artykuły

Z podróży Zeppelina nad Atlantykiem

.

„Goniec Wielkopolski” nr 241 z 18 października 1928 roku.

Z podróży Zeppelina nad Atlantykiem

Do stałej komunikacji transatlantyckiej potrzebny jest większy sterowiec.

   Nowy York,  17.10. Sterowiec hr. Zeppelin został dopiero dziś o godzinie 3-ciej ( czas amerykański ) wprowadzono do hangaru na lotnisku w Lakehurst.

Po wylądowania załogi sterowca, zwróciło się przeszło pięćdziesięciu dziennikarzy amerykańskich do dra Eckenera i pasażerów z prośbą o udzielenie wywiadu.

Eckener oświadczył, że czuje się zmęczony, gdyż podczas całej podróży spał zaledwie 8 godzin. W sprawie uszkodzenia steru stabilizacyjnego oświadczył dr Eckener, ze wypadek ten jest pierwszy w historii lotnictwa i świadczy o bezpieczeństwie podróży na sterowców, który mimo to doleciał szczęśliwie do celu.

Na pytanie dlaczego leciał sterowiec tak długo, oświadczył Eckener, że ze względu na bezpieczeństwo uszkodzonego sterowca nie mógł zwiększyć szybkości.

Indagowany następnie amerykański komandor Rosendahl oświadczył, ze wobec kontraktu podpisanego między towarzystwem budowy Zeppelina a pewnym amerykańskim syndykatem prasowym, nie wolno żadnemu z pasażerów ogłaszać szczegółów lotu przed upływem ośmiu dni. Mimo to Rosendahl uważa się uprawniony do wyrażania swego zapatrywania, że Zeppelin jest dobrym sterowcem, jednakże nie posiada jeszcze takich rozmiarów, aby być używanym do stałej komunikacji transatlantyckiej. Według jego zdania sterowiec do tego celu musi być dużo większy.

.

Hugo Eckner

Jak to tam było w czasie lotu.

Berlin. 17.10. Po przebrzmieniu pierwszego entuzjazmu, wywołanego w Niemczech przelotem Zeppelina, do wiadomości ogółu przedostają się autentyczne i nieocenzurowane szczegóły lotu, wskazujące – po pierwsze, że okręty napowietrzne w rodzaju Zeppelina nie nadają się do stałej komunikacji pasażerskiej pomiędzy Europą a Ameryką – a po drugie, że w danym wypadku Graf Zeppelin uszedł całkowitej zagładzie tylko dzięki zmianie kierunku wiatru.

Na wysokości wysp Bermudzkich balon niemiecki z oderwanym sterem horyzontalnym zdany był przez całą niedzielę na łaskę burzy, która rzucała nim we wszystkich kierunkach. Chwilami balon stawał sztorcem. Wśród pasażerów zapanowała panika, tem większa, że oficerowie statku zamknęli się na klucz w kapitańskiej kajucie i pozostawili podróżnych własnemu losowi, nie reagując nawet na groźbę rozbicia drzwi.

Po przybyciu do Lakhurst, dr Reiner, Amerykanin niemieckiego pochodzenia, który za przelot Zeppelinem zapłacił 3 tysiące dolarów, oświadczył publicznie, ze już nigdy w życiu nie będzie korzystał z podobnego środka komunikacyjnego. Posiadając fabryki w Europie, odbywał on częste podróże morskie. Okręty, którymi jeździł, przebywały swobodnie znacznie gorsze burze. Zdaniem dr Reinera, Zeppeliny nadawać się mogą kiedyś do transportu towarów, ale nigdy do przewożenia ludzi.

W kabinie gorąco nie do wytrzymania. Okna musiały być stale zamknięte. Ostatnie dwa dni podróży były straszne. Zabrakło napoi i pito już deszczówkę.

Fatalne zetkniecie się Zeppelina z burzą, które pociągnęło za sobą uszkodzenie jego powierzchni, odbyło się w chwili, gdy pasażerowie balonu siedzieli przy rannej kawie. Talerze i szklanki rozbiły się na drobne kawałki, pasażerowie zostali zrzuceni ze swoich miejsc, a rozmaite przedmioty pospadały im na głowy. W powietrzu był przedsmak paniki. Wówczas Angielka, lady Drummond – Hay, z zimną krwią zadzwoniła na służbę i kazała pozbierać skorupy.

W chwile potem wszedł do kabiny dr Eckner i powinszował  Angielce, zaś dla innych pasażerów znalazł kilka żartobliwych słów, które rozproszyły posępny nastrój.

Naprawienie Zeppelina wśród wichrów i burz.

Naprawa uszkodzonej opony Zeppelina była dowodem ogromnej odwagi i brawury ze strony inżynierów, którzy ją wykonali. Odbywała się ona w powietrzu i śmiałkom tym, między któremi znajdował się syn doktora Eckenera, Knut, groziło zmiecenie przez wicher i burzę. Cztery godziny trwały ich wysiłki pomiędzy niebem a ziemią, umożliwiły jednak dalszą podróż balonu.

Powód uszkodzenia powierzchni.

W sprawie uszkodzenia powierzchni balonu oświadczyli rzeczoznawcy, ze pochodzi ono z ciągłej zmiany położenia, to znaczy, ze balon musiał się wciąż to wznosić to zniżać. To spowodowało rozdarcie się opony. Poza tym znajdował się balon w krytycznym momencie w strefie wielkich nawałnic.

Entuzjazm Amerykanów podczas lądowania Zeppelina.

    W chwili kiedy sterowiec Hrabia Zeppelin miał przybyć do Lakehurst, poczęła zapadać ciemność ponieważ dzień był pochmurny. Podniecenie nieprzejrzanych mas publiczności zwiększało się z każdą chwilą i dawało powód do różnych pogłosek, między innymi utrzymywano, że widziano już balon, chociaż na podstawie obliczeni czasu, nie było to jeszcze możliwe.

Kilka minut przed ukazaniem się balonu, wybuchły okrzyki powitalne publiczności, która wzięła poprzedzający samolot za sterowiec. W chwili, gdy o godz. 23:08 Zeppelin ukazał się na horyzoncie, zapalono bomby dymne, mające mu wskazać, gdzie się znajduje lotnisko. Wtedy rozległ się jeden powitalny okrzyk setek tysięcy zebranych w Lakehurst. Entuzjazmu takiego nie widziano jeszcze w Ameryce. Ludzie skakali, krzyczeli, śpiewali i wyrzucali kapelusze w powietrze, podczas gdy rozlegał się ogłuszający ryk syren samochodowych, zmieszany z hukiem puszczonych w ruch motorów.

Zeppelin zbliżał się majestatycznie, lecąc stosunkowo nisko, zatoczył koło nad halą i zniżył się jeszcze bardziej. Niedaleko hali, przed którą zawrócił, opuścił linę służącą do lądowania, którą uchwycili czekający żołnierze marynarki, przyciągając balon do ziemi, Następnie z wysokości 50 stóp opadła druga lina.

W tej chwili tłumy nie mogły opanować wzruszenia i entuzjazmu, przerwały kordony i wielkie morze głów ludzkich skłębiło się pod sterowcem, który tylko z wielkim trudem udało się oddziałom wojska ściągnąć ku ziemi i przymocować do kotwicy. Po przymocowaniu go, o godzinie 23:41 do ruchomego masztu, upłynęła jeszcze chwila, zanim zaciągnięto sterowiec przed halę.

Tymczasem ściemniało się już prawie zupełnie. Mimo to tłumy nie rozeszły się, dopóki pasażerowie nie opuścili kabin, powitani przez władze. Z powodu zapadnięcia ciemności musiano zaniechać zamknięcia sterowca do hali, co uczyniono dopiero następnego dnia rano.

„Goniec Wielkopolski” nr 241 z 18 października 1928 roku.

.

Por. Pomaski opowiada o swoim locie balonem na Kaukaz

Pierwszy lot balonem z Francji do Pekinu

Dzieci Ikara. Opowieść o tym jak człowiek zrealizował swoje wielkie marzenie

 

Inne z sekcji 

Chwila liryki. Odsłona dwudziesta – Jaroslav Seifert

. Jan Chudy . Jaroslav Seifert , jedyny póki co , Czech nagrodzony – w 1984 roku – Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury żył 84 lata ( 1901 – 1986 ) . Najwybitniejszy czeski liryk miał robotnicze korzenie a w latach dwudziestych należał do Komunistycznej Partii Czechosłowacji z której go usunięto w 1929 roku za […]

Wiersze Jana Zacharskiego: „Sojusznik”

Flaga Republiki San Escobar . Jan Zacharski . Sojusznik . Wbrew czarnowidzom, nie wydaje mi się, By się nasza dyplomacja znalazła w kryzysie, Z dyplomatycznych zabiegów wyraźnie wynika, Że potężnego w świecie mamy sojusznika. Cenny nam Waszczykowski ofiarował dar, Odkryte przezeń państwo to San Escobar, W wyniku czego, jasno przyznać muszę, Są nasze oba państwa […]