Kultura

Wrocławska koalicja miast dla kultury

 

Wojciech W. Zaborowski

 

Wrocławska Koalicja Miast dla Kultury
Stolica… bez stolicy
Wojciech W. Zaborowski
O tym, że Wrocław jest w bieżącym roku Europejską Stolicą Kultury, nie trzeba nikomu przypominać. Tę niezwykłą atmosferę panującą w mieście czuje każdy przejezdny, a i mieszkańcom nadodrzańskiego grodu przypominają o tym na co dzień zarówno różnorakie kulturalne przedsięwzięcia, jak i międzynarodowy tłum gości wypełniających wrocławskie ulice.
Ale nie tylko światowy rozgłos i widoczne zainteresowanie różnojęzycznych mediów może być powodem dumy mieszkańców dolnośląskiej stolicy i satysfakcji ojców miasta. Jest bowiem jeden szczególnie ważny element wpisany w program obchodów wrocławskiej „stołeczności”, bardziej może atrakcyjny dla społeczności lokalnej, choć niewątpliwie z zainteresowaniem też przyjęty przez zagranicznych gości, gdyż służy jeszcze lepszemu poznaniu przez nich polskiego dorobku kulturalnego i to bez konieczności wyjazdu z Wrocławia do innych regionów Polski. Myślę tu o zawiązanej w listopadzie ub. roku Koalicji Miast dla Kultury.
Krótkie przypomnienie. W czasie konferencji na temat „Kulturowa rewolucja czy reforma?”, która miała miejsce rok temu we Wrocławiu, prezydenci miast, uprzednio konkurujących ze sobą o zaszczyt zostania Europejską Stolicą Kultury, zawiązali koalicję. Istotę jej stanowić miała współpraca ze zwycięskim Wrocławiem. I tak, w trakcie dyskusji na temat samorządowej odpowiedzialności za kulturę ustalono, że w ramach powstałej Koalicji Miast dla Kultury, poszczególne ośrodki zaprezentują nad Odrą w trakcie 2016 roku swój artystyczny potencjał. W imieniu Wrocławia podpis złożył prezydent Rafał Dutkiewicz, w imieniu Gdańska Paweł Adamowicz; Łódź reprezentował wiceprezydent Krzysztof Piątkowski, Lublin – prezydent Krzysztof Żuk. Katowice nie były reprezentowane przez ojca miasta, gdyż inne terminy uniemożliwiły mu przyjazd na wrocławską konferencję. Do Koalicji dołączyły również Poznań i Szczecin.
Prezentacja miast, a właściwie typowej dla nich i regionu aktywności kulturalnej, trwała od maja do sierpnia. Lublin od 25 do 29 maja przedstawił na ul. Szajnochy nieopodal Rynku barwny kalejdoskop różnorodnych imprez pod gołym niebem, opatrując je hasłem „Miasto inspiracji”. Szczecin, używając motta „Przestrzeń twórczego dialogu”, prezentował swe osiągnięcia na Wzgórzu Polskim od 17 do 19 czerwca. Pod hasłem „Następny przystanek” od 1 do 3 sierpnia Poznań zapraszał do okolicznościowego tramwaju na linii OP – Nadodrze. Łódź kusiła do odwiedzenia browaru mieszczańskiego, nie na produkcję, ale na prezentacje już samym tytułem kojarzące się z tradycją łódzką, pt. „Tkana piwo, rzecz jasna, którego od lat się tu nie odnowa”. Gdańsk objął w swe posiadanie kamienicę – Rynek 25, gdzie od 30 lipca do 5 sierpnia można było podziwiać „Miasto wolności”, imprezy już samym określeniem nawiązujące do współczesnej historii nadmorskiej metropolii. Katowice z kolei przedstawiały się jako miasto muzyki i – co mogło być pewnym zaskoczeniem – zieleni; zapraszały od 15 do 21 sierpnia na imprezy pod takim właśnie tytułem, „Miasto muzyki”, do arsenału.
Liczba imprez , bogactwo i różnorodność programów przygotowanych przez poszczególne ośrodki, jak również fakt, że Koalicja dobiegła końca, zwalniają mnie z obowiązku opisu przebiegu prezentacji i recenzowania poszczególnych imprez. Niewątpliwie pochwalić trzeba organizatorów za pomysł i rozmach w jego realizacji. Tym bardziej ze Koalicja Miast dla Kultury była we Wrocławiu tylko jedną z wielu form uatrakcyjniania pobytu gości w Europejskiej Stolicy Kultury 2016. By nie być gołosłownym: tylko w październiku doliczyć się można 48 (!) wydarzeń kulturalnych w nadodrzańskiej metropolii. M.in. zapowiadany jest wieczór z muzyką artystów z siedmiu miast Koalicji (specjalna edycja Nurt Fermentu), który w Teatrze Muzycznym Capitol poprowadzi jako gospodarz Konrad Imiela. Również w tym samym miesiącu spotkać się można w Imparcie z Januszem Gajosem (monodram „Msza za miasto Arras”) i Dorotą Stalińską (monodram „Żmija”). Pełna prezentacja imprez i ich terminarz przekraczają ramy tego szkicu. Zainteresowanych odsyłam do liczącego bez mała 50 stron październikowego numeru „Informatora Kulturalnego” lub odwiedzenia infopunktu „Barbara” przy ul. Świdnickiej 8c, czynnego w godz. od 8 do 20.
Oczywiste, że w trakcie trwania Koalicji Miast dla Kultury, obserwując jej przebieg, nasuwały się również uwagi. Bo Koalicja – to z jednej strony duże wyzwanie organizacyjne (jak i gdzie przedstawiać?) z drugiej zaś programowe (co przedstawiać?).
Najwięcej kontrowersji budził, i to nie tylko u piszącego te słowa, ale i pytanych o zdanie uczestników poszczególnych imprez, wybór niektórych miejsc do prezentacji. Bo rzeczywiście ,wypatrywanie tramwaju (Poznań) nie należało do specjalnie atrakcyjnego spędzania czasu, jak również i browar mieszczański (Łódź) nie był fascynującym adresem. Największe uznanie wśród mych rozmówców zyskały imprezy lubelskie na |Szajnochy. I nawet nie chodzi o programową zawartość – choć i to nie było bez znaczenia – ile raczej o fakt, że odbywały się one w samym centrum miasta, na otwartej przestrzeni, do tego poprzedzone korowodem maszerujących przez Rynek artystów, co stanowiło dodatkową reklamę. Rynek, plac Solny i ul. Świdnicka są naturalnym centrum miasta i warto przy tego typu imprezach – a nie wątpię że podobne do Koalicji jeszcze w przyszłości się odbędą – lokalizować je właśnie w tych punktach Wrocławia.
Odpowiedzi na pytanie, co przedstawiać właściwie nie można udzielić, jako że o gustach się nie dyskutuje, a oferty były bogate tematycznie i adresowane do gości o różnorodnych zainteresowaniach. Mnie osobiście w Europejskiej Stolicy Kultury zabrakło… stolicy. Warszawa była nieobecna w Koalicji. Pamiętam, jak prawie pół wieku temu, gdy w stolicy prezentowano panoramę kultury polskiej, Dolny Śląsk, Wrocław, budził żywe zainteresowanie swoim programem. Teraz była okazja do rewanżu – szkoda, że tej możliwości nie wykorzystano. Ale to w sumie nie zmienia oceny całości przedsięwzięcia. Na piątkę – z małym minusem!

 

Inne z sekcji 

Chwila liryki. Odsłona dwudziesta – Jaroslav Seifert

. Jan Chudy . Jaroslav Seifert , jedyny póki co , Czech nagrodzony – w 1984 roku – Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury żył 84 lata ( 1901 – 1986 ) . Najwybitniejszy czeski liryk miał robotnicze korzenie a w latach dwudziestych należał do Komunistycznej Partii Czechosłowacji z której go usunięto w 1929 roku za […]

Chwila liryki. Odsłona dziewiętnasta – Bolesław Taborski

. Jan Chudy . . Współczesność , czy to w wymiarze globalnym – czy bardziej jeszcze może w kontekście naszego Bogoojczyźnianego bagienka – niespecjalnie perspektywicznie nastraja jakimkolwiek optymizmem . Nie determinuje to jednak depresyjnej bierności i bezwolnego godzenia się z rzeczywistością . Niezgoda na nią może przecież skutkować aktywnym poszukiwaniem dostępnych indywidualnym możliwościom i temperamentom […]