Artykuły

Trabant – symbol NRD

.

 

Grzegorz Wojciechowski

.

Dzisiaj, to jest 30 kwietnia 2021 roku, mija 30 lat od daty zaprzestania produkcji słynnego wynalazku inżynierów z NRD – Trabanta, zwanego pieszczotliwie Trabim.

.

W Niemieckiej Republice Demokratycznej panował głód motoryzacyjny, podobnie zresztą jak i pozostałych krajach demokracji ludowej, istniały tam dwie fabryki samochodów jedna w Eisenach w Turyngii, gdzie produkowano Wartburgi, druga zaś w saksońskim Zwickau, gdzie z taśm produkcyjnych schodził legendarny pojazd jakim był Trabant.

Trabi, bo tak potocznie nazywano to cudo techniki NRD, był produkowany w zakładach VEB Sachsenring w Zwickau, była to fabryka działająca już przed II wojną światową powiązana z koncernem AUDI, po zakończeniu wojny zakłady motoryzacyjne w radzieckiej strefie okupacyjnej, a później w NRD zostały znacjonalizowane.

Na temat tego legendarnego wyrobu motoryzacyjnego krążyły dziesiątki dowcipów.

Mówiono, że ponoć w latach siedemdziesiątych  pewien szejk z Bliskiego Wschodu, chciał kupić najnowszy model auta, dzwonił więc do wszystkich największych fabryk samochodowych, wciąż jednak mu coś nie odpowiadało. Przypadkowo dodzwonił się też i do Zwickau, zapytał więc ile czeka się na zakup najnowszego modelu ich auta.

– Od pięciu do siedmiu lat usłyszał szejk.

– O! To musi być bardzo ciekawy model.

– Normalny, my wszystkie takie produkujemy.

Na drugi dzień szejk szybko wysłał zamówienie i wpłacił zaliczkę.

W Zwickau konsternacja, postanowiono, że zapakują szybko zamówiony samochód i wyślą go statkiem na Bliski Wschód.

Po miesiącu szejk chwali się swoim kolegom.

– Dostałem najnowszy model auta, ukaże się dopiero za pięć lat, ale już dziś przysłali mi jego plastikowy model.

– O! – zdziwili się koledzy.

– I wiecie co? On jeździ!

Bez względu na to co mówiono o Trabantach, to auta te były autentycznym przedmiotem pożądania obywateli Niemieckiej Republiki Demokratycznej i towarzyszyły im przez ponad dwadzieścia siedem lat, a i po zjednoczeniu dalej jeżdżą po niemieckich szosach. W roku 2017 było bowiem wciąż jeszcze zarejestrowanych prawie trzydzieści pięć tysięcy tych samochodów.

Zaraz po wojnie rozpoczęto w Zwickau produkcje samochodu osobowego DKW F-8, który jeździł również i w Polsce pod potoczną nazwą Dekawka. Później nadano mu nową nazwę IFA F-9, ten samochód najpierw był produkowany w Zwickau, później zaś w Eisenach. Natomiast w Zwickau podjęto  produkcję ciężarówek, jednocześnie jednak pracowano nad własną konstrukcją samochodu osobowego o nazwie Sachsenring P240, jego produkcja trwała do roku 1959, z taśm fabryki zeszło jednak jedynie niespełna 1400 tych pojazdów. Miejsce Sachsenringa zajął samochód o nazwie AWZ  P70, uważany za ojca Trabiego. Auto to charakteryzowało się tym, że jego karoseria nie była wykonana z metalu, ale z tworzywa sztucznego tzw. duroplastu, który posiada wysoką wytrzymałość mechaniczną na ściskanie i rozciąganie podobnie jak metal, ponadto tworzywo to nie jest palne. Jedynie model 601 combi miał dach wykonany z płyty stalowej. Na temat materiału z którego były wykonane te samochody krążyły legendy, powszechnie, szczególnie w Polsce panowało przekonanie, że są robione z tektury.

Wszystkie modele Trabanta, przez cały okres jego produkcji wyposażone były w silniki małolitrażowe dwusuwowe.

Na temat nazwy samochodu krążą sprzeczne informacje, w języku niemieckim oznacza on towarzysza podróży i przypuszczalnie taka była geneza tej nazwy, samochód ten miał być towarzyszem podróży wschodniego Niemca, który z zapałem od rana do nocy budował socjalizm. Jednakże Trabant  w języku rosyjskim  ma takie samo znaczenie jak sputnik, istnieje więc teoria, że to z powodu wystrzelenia przez Związek Radziecki pierwszego sputnika w roku 1957, nadano samochodowi z NRD nazwę Trabant. W Polsce, gdzie jeździło ich wiele , nazywano  go Mydelniczką, Fordem Kartonem, albo Zemstą Honeckera, a właścicieli tych samochodów nazywano u nas trabanciarzami, podobnie jak właścicieli polskiego legendarnego dwusuwa  Syrenki syreniarzami. Co miało deprecjonować te pojazdy, przez wielu w żartach nie uznawane za „pełnoprawne” samochody.

Auto to, a właściwie jego drewniany model, został po raz pierwszy pokazany wschodnioniemieckiej prasie w dniu 23 maja 1955 roku, trzeba było jednak trochę poczekać, zanim po raz pierwszy ujrzano oryginał, stało się to w czasie Międzynarodowych Targów w Lipsku 23 października 1956 roku.

Od tego czasu wyprodukowano wiele różnych modeli i różnych wersji. Pierwszym z nich produkowanym seryjnie był Trabant 600, miał on silnik o pojemności skokowej 599 cm3 i mocy 32 KM. Późniejszy model 601, który miał silnik o mocy 23 do 26 KM.

.

Militarna wersja Trabiego ( Wikimedia )

.

Część produkcji fabryki była przeznaczona na potrzeby obronności, produkowano w niej model nosił nazwę Trabant 601 Kübelwagen, miał on boczne drzwi i dach wykonany z brezentu, można więc było go ściągać. Jaki był cel zmilitaryzowania Trabanta? Znawcy mówili, że był on przeznaczony do zwalczania czołgów nieprzyjaciela z bliskiej odległości. Ponoć miał za zadanie podjechać jak najbliżej pojazdu pancernego, wówczas ten nie wytrzymywał tej konfrontacji i… pękał ze śmiechu.

Kiedy upadła Niemiecka Republika Demokratyczna, nastąpił kres ery Trabanta, ale nie stało się to nagle, z dnia na dzień, produkcję zakończono dopiero w roku 1991, łącznie przez 27 lat, fabryka w Zwickau wyprodukowała prawie 3 100 000 tych samochodów.

Na początku XXI wieku, powstał zamysł wskrzeszenia tego auta, ale oczywiście w bardzo ograniczonym zakresie, prace nad nowym modelem podjęła firma Herpa, do której należą prawa do tej marki. Na wielkich dorocznych targach motoryzacyjnych we Frankfurcie nad Menem, w roku 2007 pokazano projektowany nowy model tego samochodu w skali 1:10, miał się on nazywać newTrabi, a planowano realizacje jego krótkiej serii – 1500 pojazdów.

Cokolwiek by nie mówić i pisać o tym legendarnym samochodzie, to trzeba przyznać, że odegrał on niezwykle ważną rolę w rozwoju motoryzacji w Niemieckiej Republice Demokratycznej, to właśnie dzięki niemu i masowej produkcji tego mało skomplikowanego i niewątpliwie pod względem technicznym wręcz prymitywnego samochodu, nasi dawni zachodni sąsiedzi przodowali w rozwoju motoryzacji w całym bloku wschodnim. Auta te jeździły również w Polsce, Czechosłowacji, Rumuni, Bułgarii, na Węgrzech i w Jugosławii, ale nie tylko we wschodniej części Europy, okazało się bowiem, że i na Zachodzie znajdowali się ludzie o wyrafinowanych gustach motoryzacyjnych. Trabi był bowiem eksportowany do Danii, Finlandii, Holandii, Grecji, a nawet do Niemiec Zachodnich i Egiptu.

Do dziś jest wiele osób zafascynowanych tym samochodem i patrzącym na niego z sentymentem, najczęściej bowiem był to ich pierwszy pojazd i pierwszy kontakt z motoryzacją, z którym przed wielu już laty spędzali swoją młodość, dlatego też istnieje wiele klubów miłośników Trabanta, a ich członkowie organizują zloty i rajdy. Obecnie ceny na te używane samochody są stosunkowo wysokie, za dobrze utrzymanego Trabiego, z lat osiemdziesiątych trzeba zapłacić od 15 000 do 30 000 zł, a niekiedy i znacznie więcej.

–  Ile słoni mieści się w Trabancie?

– Cztery

– Dlaczego?

– Bo są cztery siedzenia.

– A ile żyraf mieści się w Trabancie?

– Też cztery?

– Żadna, bo wszystkie miejsca zajęły słonie.

Inne z sekcji 

Wiersze Jana Zacharskiego; „Obywatel”

. Jan Zacharski . Obywatel . Powstanie tego wiersza jest konkretnym celem, Z wybitnym chcę zapoznać was obywatelem, Jest jednak okoliczność nie bardzo szczęśliwa, Że wielu obatelem często go nazywa. On się żwawo porusza w polszczyzny obrębie, Należy jednak uznać, że ma kluski w gębie, I każdy obserwator bez namysłu przyzna, Że piętą Achillesa jest […]

Warszawa w ogniu powstania ( cz. 1 )

. Zygmunt Zaremba . Czy pamięta ktoś dziś we Francji, że dwa lata temu dnia 24 sierpnia Warszawa powstańcza po zrzuceniu okupacji słała pozdrowienia wyzwolonemu właśnie Paryżowi? Mamy ten tekst przed sobą: „Powstańcza Warszawa do wyzwolonego Paryża. Jesteśmy dumni, że nasi lotnicy i żołnierze z polskiej dywizji pancernej biorą udział w bitwie, która doprowadziła do tego zwycięstwa. Wyzwolenie […]