Artykuły

Szachy to niebezpieczna gra

 

Grzegorz Wojciechowski

 

  Jeśli ktoś myśli, że szachy to taka fajna gra, którą się zabawiają wyłącznie spokojni, zrównoważeni i mili ludzie, a w dodatku jest to gra bezkontaktowa, gdzie trudno o kontuzję, jest człowiekiem naiwnym i mało poważnym.

    Szachy potrafią wzbudzać skrajne emocje, a nawet silną fizyczną agresje pomiędzy konkurentami, historia tej dyscypliny sportu zna wiele takich przykładów.

     Angielski książę Henryk, późniejszy król Anglii Henryk I był zamiłowanym szachistą, grywał często i dobrze, pokonując zazwyczaj swoich przeciwników. Zdarzyło się, że odwiedził dwór francuski, gdzie spotkał się z synem króla Ludwika, również namiętnie grywającym w szachy. Nic dziwnego przeto, że obaj młodzi arystokraci zasieli razem do partyjki swojej ulubionej gry. Henryk nie okazał się zbyt miłym wobec swojego francuskiego gospodarza i wygrywał jedna partie po drugiej. Podrażniło to ambicje Francuza tak mocno, że przy kolejnej porażce wpadł w furię, zwymyślał swojego gościa, a następnie cisnął mu w twarz figurami szachowymi. Anglik okazał się równie krewki, złapał w swoje rycerskie dłonie szachownicę i z całej siły zaczął okładać nią francuskiego księcia po głowie. Sytuacja stała się niebezpieczna dla Henryka tak bardzo, że ten musiał chyłkiem czmychnąć za kanał na wyspy.

    Król Jan bez Ziemi, powszechnie uważany jest za najgorszego monarchę w historii Anglii; w młodości grywał często w szachy, a jego częstym partnerem był niejaki Waril. Jedno z takich spotkań zakończyło się wielką awanturą i bójką, z której przyszły król wyszedł bardzo mocno poturbowany. Kiedy Jan został królem, nie zapomniał o tym zdarzeniu i surowo zemścił się nad swoim byłym szachowym konkurentem.

    Szachistą był również Wilhelm Zdobywca, onegdaj grając z synem króla Francji, dopuścił się aktu agresji na swym przeciwniku i postanowił wypróbować wytrzymałość francuskiej czaszki swego rywala na uderzenia szachownicą, czaszka Francuza okazała się jednak bardzo wytrzymała. Nie wiadomo, czy ten incydent miał wpływ na kształt stosunków politycznych pomiędzy Francją i Anglią.

     W szachy grywał również król Hiszpanii Filip II, w czasie gry dawał się poznać jako partner nad wyraz uprzejmy miły i sympatyczny, ale… kiedy wygrywał. Bywało, że znajdowali się gracze mało roztropni, którzy radość ze zwycięstwa w grze w szachy z monarchą,  cenili bardziej nad swoje bezpieczeństwo. Nieszczęśnicy ci musieli później cierpieć, i to bardzo, gdyż król okazywał się człowiekiem nad wyraz mściwym i pamiętliwym i nie darował im zniewagi,  za jaką uważał porażkę w grze w szachy.

    Napoleon I cesarz Francuzów, swego czasu jakże umiłowany przez Polaków, też dotknięty był szachowa pasją. Uwielbiał wygrywać bitwy, ale równie uwielbiał wygrywać partie szachów. Porażki w grze w szachy znosił jednak bardzo źle, najczęściej atakami agresji, a ofiarę ich padał jego zwycięzca. Znany jest przypadek jaki spotkał Eugeniusza Beauharnais’a, Napoleon widząc, ze dostanie za chwilę mata, przewrócił stół, na którym stała szachownica, i uderzyła w twarz swego rywala.

    Kolejny Francuz, król Ludwik XIII był również zapalonym szachistą, gdzie się pojawił to zawsze noszono za nim szachownicę, grywał  nawet w powozie.

    Król Anglii Karol I nie wyobrażał sobie życia bez gry w szachy. Stało się tak, jak bywa często w polityce, że musiał oddać katu swoją głowę. Ponoć kiedy przyszli odczytać mu wyrok śmierci, ten zajęty był tak bardzo grą, że nie bardzo myślał o tym co czytano, a bardziej zajęty był myśleniem nad następnym posunięciem.

   No, to może małą partyjkę?

Tekst objęty prawami autorskimi. Publikowanie i kopiowanie bez zgody autora zabronione.

.

Burzliwe dzieje ruskich pierogów

Dzika i zboczona gra angielskich wyrostków

Inne z sekcji 

Życzenia dla Wioli czyli fiołka

. Wiosna,  tego roku, podobnie jak poprzedniego była wyjątkowo smutna, mało komu było w głowie myśleć o wiosennych kwiatach dla kogoś bliskiego. Z wiosną zawsze kojarzą się, wielu z nas, fioletowe niewielkie kwiaty – fiołki po łacinie violaceae, czyli viole. Uroda tych niewielkich ładnych i sympatycznych kwiatków, była już doceniana nawet w czasach starożytnych. W […]

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]