Biblioteka Lewicy

Adam Próchnik: Socjalizm a bolszewizm

.

Adam Próchnik urodził się we Lwowie 21 sierpnia 1892 roku. Był synem Izydora Próchnika urzędnika bankowego oraz Felicji Nossig. Panuje jednak przekonanie, że jego rzeczywistym ojcem był Ignacy Daszyński. Dzieciństwo spędził w Szwajcarii, gdzie wyjechał razem z matką. Po powrocie do Lwowa rozpoczął naukę w Gimnazjum im Franciszka Józefa, tam też wstąpił do młodzieżowej organizacji „Promieniści”, a w roku 1908 do Związku Walki Czynnej, zaś dwa lata później do Związku Strzeleckiego. Po ukończeniu lwowskiego gimnazjum, w roku 1911 Pruchnik rozpoczął studia na wydziale historycznym Uniwersytetu Lwowskiego. W czasie studiów wstąpił do Polskiej Partii Socjalno-Demokratycznej Galicji i Śląska Cieszyńskiego.

Po wybuchu I wojny światowej został powołany do armii austriackiej, gdzie walczył na froncie karpackim. W czasie walk doznał odmrożenia nóg i dzięki Ignacemu Daszyńskiemu został ewakuowany do szpitala w Wiedniu, a następnie zwolniony z wojska. Po zwolnieniu z armii kontynuował studia, które ukończył w roku 1917 broniąc pracy doktorskiej. jednocześnie też prowadził działalność niepodległościową, za co został aresztowany, jednakże dzięki interwencji Ignacego Daszyńskiego uniknął bardzo surowego wyroku, groziła mu bowiem kara śmierci. W latach 1918 – 1919 brał czynny udział w obronie Lwowa przed wojskami ukraińskimi, a następnie wstąpił do 5 pułku piechoty Legionów.

   W okresie międzywojennym, przeniósł się do Piotrkowa Trybunalskiego, gdzie włączył się czynnie w działalność Polskiej Partii Socjalistycznej, jednocześnie pracując w miejscowym archiwum oraz jako nauczyciel w piotrkowskich szkołach. Udzielał  się także aktywnie w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Został też posłem na Sejm RP II Kadencji.

   Adam Próchnik czynnie uczestniczył w działalności Polskiej Partii Socjalistycznej, w związku z narastającym zagrożeniem faszyzmem, był zwolennikiem realizacji polityki „nie ma wrogów na lewicy”, ale po ujawnieniu „stalinowskich czystek” zraził się do wszelkiej współpracy z komunistami.

   Był publicystą organu PPS „Robotnik”, pisał również do innych lewicowych wydawnictw, był też autorem wielu pozycji książkowych.

Po wybuchu II wojny światowej podjął działalność konspiracyjną. Zmarł na atak serca 22 maja 1942 roku.

Prezentowany artykuł „Socjalizm a bolszewizm” był publikowany 19 sierpnia 1920 roku, kiedy to toczyły się zacięte walki z Armią Budionnego.

G. W.

.

Adam Próchnik

.

Socjalizm a bolszewizm

.

Wszelka idea społeczno-polityczna ma jako treść dążenie do reformy, dążenie do zmiany, dążenie do przekształcenia panujących warunków. Jest więc stosunkiem krytycznym do rzeczywistości, odnosi się do tej rzeczywistości wrogo i jest przez nią też wrogo widziana. Rozwój idei i jej cel ostateczny – urzeczywistnienie się, odbywać się musi zatem wyłącznie na drodze walki z teraźniejszością, a jeżeli idea tej walki się wyrzeknie, to niech nie marzy o tym, że będzie rozwijać się, albo choćby istnieć, bo jeżeli nie pokona rzeczywistości, ta z pewnością ją zwycięży i zniszczy.

Rzeczywistość, a raczej przeszłość, skamieniała w teraźniejszość, zachowuje się zawsze zaczepnie w stosunku do idei, która jej się wydaje groźną. Przypomnijmy sobie czasy Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Dążenie do rozwoju i rozlania się szeroko po świecie idei rewolucji mieszczańskiej nie dorównuje ślepej, żywiołowej, potężnej zaciekłości okazywanej przez stary świat i porządek feudalno-szlachecki. W przeddzień rewolucji Europa była rozbita, rozszczepiona na sojusze i traktaty wzajemnie się nienawidzące, rozerwana na obozy walczące lub tęskniące za walką. Groza idei rewolucyjnych uleczyła w cudowny sposób przeciwieństwa i różnice, pogodziła, zdawało się, śmiertelną nienawiścią rozdzielone potrzeby. Powstała koalicja reakcji europejskiej, silna, spoista, gotowa do ofiar, a odradzająca się jak feniks, podobna do smoka, który posiada wiele głów i po ucięciu każdej z nich nową paszczą zieje ogniem.

Czyż dziś, wobec bezsprzecznego rozrostu i rozkwitu idei socjalistycznych nie widzimy podobnego objawu? Czyż nie godzą się śmiertelni wrogowie? Czyż rzeczywistość nie atakuje dziś również przyszłości?

Idea socjalistyczna posiada zatem niewątpliwie prawo rozwijania się i rozszerzania w drodze walki, idea socjalistyczna musi walczyć, jeżeli nie chce ulec, jeżeli nie chce upaść i zostać przyduszona przez rzeczywistość nieubłaganą i zaciekłą w nienawiści.

Na tle rozwoju i walki toczonej przez ideę socjalistyczną istniały różnolite opinie i poglądy w obozie socjalistycznym. W najogólniejszym zarysie charakteryzując tę wymianę myśli i przekonań – widziano dwie drogi, dwie metody walki, dwa szlaki wiodące do rozwoju i triumfu socjalizmu. Drogę stopniowego rozwoju z niższych na coraz to wyższe formy i drogę gwałtownego przewrotu, drogę spokojnego rozrastania się i drogę rozrywania przeszkód i trudności, drogę ewolucji i rewolucji wedle ustalonej nomenklatury. Naturalnie nie wyczerpuje to kierunków socjalizmu na tle metod walki. Na gruncie tych dwóch dróg powstać może i powstało wiele kombinacji poglądów na sposoby urzeczywistnienia idei socjalistycznej. Można być zwolennikiem drogi ewolucyjnej, wierzyć tylko w naturalny, stopniowy, zdrowy rozrost ludzkości w kierunku ideału nowego, sprawiedliwego ustroju i można rachować tylko na rewolucję, tylko na przewrót. Można wreszcie obie te drogi w różny sposób godzić ze sobą, można dopatrywać się w ewolucji siły twórczej, budującej nowy ustrój i można równocześnie budować na rewolucji, jako na sile burzącej, na sile rozrywającej zręby starej budowli, na sile pokonującej opór teraźniejszości. Można w takie, w podobne i różne od tu wyłuszczonych sposobów zapatrywać się na postulat taktyki socjalistycznej – ale wszystkie te metody patrzenia rozwijają się na tle ustosunkowania tych dwóch metod walki: ewolucji i rewolucji, rozwoju i przewrotu. Można uznawać jedną z nich, uznawać obie, uznawać je w różnym stopniu, pojmować je w różny sposób – ale jednej rzeczy dotychczas nie uzasadniono i nie propagowano, oficjalnie przynajmniej, a mianowicie: trzeciej drogi, trzeciej metody rozwoju i walki idei.

Jeżeli jednak teoria tej trzeciej drogi nie znała, daje ją światu poznać praktyka, a mianowicie praktyka bolszewicka. Początkowo zdawało się, że bolszewicy są zwolennikami drogi rewolucyjnej, negując zupełnie ewolucję, zdobycze osiągane na drodze stopniowej walki. Można się na to godzić lub nie godzić, można się godzić w pewnym tylko stopniu, ale musi się uznawać to za kierunek zupełnie dopuszczalny z punktu widzenia idei socjalistycznej. W tym okresie swego rozwoju bolszewizm wierzył w międzynarodową rewolucję, czekał jej i tęsknił za nią. Zawierał pokój haniebny w Brześciu, byle ją przyspieszyć, dawał pieniądze i agitatorów, rzucał wszystko na jedną kartę.

Tego, co jednak dziś bolszewizm czyni, nie można uważać za co innego, jak za utratę wiary w taktykę rewolucyjną, utratę wiary w możność wybuchu rewolucji światowej. Utraciwszy tę wiarę, bolszewizm nie nawrócił jednak do drugiej taktyki, do ewolucji, ani nie skombinował w jakikolwiek sposób jednej metody z drugą, ale zastosował właśnie trzecią metodę – tę, którą urzeczywistnia dziś w Polsce, którą urzeczywistniał od dłuższego już czasu na ziemiach leżących między Polską a Rosją. Jest to metoda narzucenia idei siłą i przemocą orężną. Nie jest to ewolucja, naturalnie, ale nie jest to i rewolucja w żadnym wypadku – jest to próba wprowadzenia idei w życie przez wojnę. Nie jest to ostatecznie metoda nowa. Stosowali ją wodzowie rewolucji francuskiej i ich ideowym dziedzictwem obciążony cesarz Napoleon. Jednakowoż, choć w rezultacie udało się ustalić społeczne zasady rewolucji we Francji, propaganda w sąsiednich krajach przy pomocy wojsk wygłodniałych, rabujących i pustoszących, nie dała bezpośredniego rezultatu. Stworzone różne republiki i republiczki nie istniały długo, a gwałty wojsk rewolucyjnych wywołały raczej reakcję antyrewolucyjną w poprzednio nadzwyczaj przychylnie dla rewolucji nastrojonych ludach. Gdy z końcem XVIII wieku, po wybuchu rewolucji radowano się w Niemczech, Włoszech, Belgii, Szwajcarii jej postępami, gdy balowano po ścięciu Ludwika XVI, gdy entuzjazmowano się prawami człowieka, to z początkiem XIX wieku te same ludy dały się porwać do walki przeciw Francji w obronie monarchów i szlachty.

Metoda szerzenia idei walką zbrojną zawiodła i zawieść musiała, zniszczyła nawet te pierwiastki, na których idea mogła się oprzeć. I trzeba było potem jeszcze kilkunastu, a gdzieniegdzie kilkudziesięciu lat, aby idea rewolucji francuskiej zdołała ogarnąć cały świat i zwyciężyć ostatecznie rzeczywistość feudalno-szlachecką. Ale wtedy nastąpiło to drogą samodzielnych rewolucji, wybuchających żywiołowo w każdym kraju, na gruncie ich własnej dojrzałości społecznej i siły. Belgia, Niemcy i Włochy zdobyły się samodzielnie na obalenie starego porządku, a ich triumf był już trwałym i decydującym. Idea rozwinęła się i zwyciężyła na jedynej drodze, na której mogła dojść do zwycięstwa, na drodze, która czy to posługuje się ewolucją, czy rewolucją, jest w każdym wypadku wyrazem własnej siły, potęgi i świadomości walczących klas. W ogniu doświadczeń i przeżyć historycznych nie utrzymała się metoda interwencji ideowej. Zatriumfowała metoda samodzielnej walki opartej na zdrowej, rozumnej i szeroko pojmowanej solidarności.

Nie chcą z tych dziejowych lekcji i przykładów brać nauki bolszewicy, którzy są niezrównani w naśladowaniu rewolucji francuskiej w jej błędach. Chcą raz jeszcze, gnani niecierpliwą gorączką władzy, siłę wewnętrzną, której nie umieją wykrzesać, zastąpić siłą mechaniczną, chcą tego znowu, nie bacząc na to, że mogą zaprzepaścić te siły realne, które już istnieją, ryzykować rzucenie sprawy idei socjalistycznej na szalę wojskowej walki. Jest to wynikiem tego, że nie ufając nigdy ewolucji, stracili łatwo, jak bardzo łatwo, pod wpływem kilku niepowodzeń (Węgry!) nadzieję i wiarę w rewolucję. Znaleźli się nagle bez gruntu pod nogami i grzęzną w bagnisku, z którego nie umieją się wydobyć.

Oby nie pociągnęli za sobą socjalizmu, który nadal wierzy w rewolucję, ale który ją buduje na ruchu robotniczym, a nie na zewnętrznej przemocy.

.

„Robotnik”nr 225 z 19 sierpnia 1920 r.

.

Wojna domowa w Hiszpanii: Katolicyzm a faszystowska rebelia

Ludwik Kulczycki. Państwo a rewolucja. Praktyka bolszewizmu.

Biblioteka Lewicy: Uwagi o komunizmie

Biblioteka lewicy: „Ludowe państwo pracy”

Inne z sekcji 

Międzynarodowe Spotkanie Lewicy w Czeskich Karkonoszach

Mala Upa .   Zbigniew Wiktor Wrocław – Pl                                                             Wrocław, wrzesień 2021 r.      Międzynarodowe Spotkanie Lewicy  w Czeskich Karkonoszach   28 sierpnia 2021 r. na Przełęczy Okraj po jej czeskiej stronie (Horni Mala’ Upa’) odbyło się ważne Spotkanie szeroko rozumianej Lewicy po szalejącej do niedawna pandemii  covid 19. Przybyli liczni przedstawiciele  partii komunistycznych, […]

Warszawa w ogniu powstania ( cz. 1 )

. Zygmunt Zaremba . Czy pamięta ktoś dziś we Francji, że dwa lata temu dnia 24 sierpnia Warszawa powstańcza po zrzuceniu okupacji słała pozdrowienia wyzwolonemu właśnie Paryżowi? Mamy ten tekst przed sobą: „Powstańcza Warszawa do wyzwolonego Paryża. Jesteśmy dumni, że nasi lotnicy i żołnierze z polskiej dywizji pancernej biorą udział w bitwie, która doprowadziła do tego zwycięstwa. Wyzwolenie […]