Biblioteka Lewicy

Ryzykowne eksperymenty bolszewickie. Stalinowskie „Kołchozy”

.

Prezentujemy bardzo ciekawy artykuł Kazimierza Czapińskiego zamieszczony w „Robotniku nr 136 z 1930 r., o tworzeniu kołchozów w Związku Radzieckim i o przyczynach, które spowodowały, że rolnictwo popadło na wiele lat w ruinę, a „kołchoz” stał się synonimem bałaganu i nieefektywności.

Redakcja

.

Kazimierz Czapiński

.

To, co się dzieje w Rosji bolszewickiej w zakresie stosunków rolnych, zasługuje na wytężoną uwagę. Niebezpieczne eksperymenty Stalina z „kołchozami” mogą mieć ogromne następstwa — naturalnie także w j zakresie politycznym.

Wielokrotnie już podkreślałem, że decydującym czynnikiem w dziejach bolszewizmu był chłop, gdyż Rosja jest krajem chłopskim. On dał bolszewikom zwycięstwo w r. 1917, obronił ich przed Denikinem, on spowodował wprowadzenie NEP-u w r. ; 1921 i t. d. Lenin to dobrze rozumiał. I z gruba można by podzielić stosunek bolszewików do chłopa na 3 wielkie okresy: 1) okres wojennego komunizmu, zabieranie chłopom zboża (1917—21); 2) okres NEP-u, w prowadzenia na wsi wolnego handlu, częściowe popieranie kułaka (1921— 1928); 3) „Antynep”, łamanie „kułaka”, gwałtowne wprowadzenie kołchozów (kolektywnych, wspólnych gospodarstw). Ten ostatni okres przybrał szczególnie ostrą formę forsowania kołchozów w ostatnim roku. Jednakowoż na wiosnę, przed paru miesiącami, coś się załamało, Stalin napisał swój znany artykuł, hamujący „kołchozny” szał niektórych „gołowotiapów” (matołów).

 Skąd się wziął ten gwałtowny „kołchozny” prąd ostatnich 2 lat? Stąd, że NEP, jak to się mówi, „wyczerpał” się. Dlaczego? Dlatego, że rząd Sowiecki potrzebował coraz to większej ilości produktów wiejskich dla eksportu (waluta!), dla miast, dla przemysłu (surowców). Zaczął tedy naciskać chłopa przy pomocy „pożyczek”, podatków, niskich cen. Chłop odpowiedział oporem i zmniejszeniem zasiewów. Wówczas to powstała myśl zastąpienia „indywidualnych” chłopów kołchozami, w których wielka maszynowa produkcja dałaby państwu ogromną masę produktów rolnych. Skoro tylko Stalin powziął tę myśl, nacisnął odpowiednią dźwignię, i cały „aparat” dyktatury terrorystycznej gwałtownie zaczął pracować w tym kierunku.

Rezultaty? Znane. 15 lipca 1929 powierzchnia kołchozów wynosiła 4 miliony. ha., 20 lutego 1930 już 75 (I) milionów ha. Wedle planu centrali kołchozów, do jesieni 1930 całe kraje, jak Kaukaz północny, średnia i dolna Wołga, część U krainy i Uralu etc. mają być „skolektywizowane”. Niektóre kołchozy przybrały wielkie rozmiary — do 6 tys. ha. Biedota wiejska poszła chętnie do kołchozów, bo nic nie traci, a ma nadzieję pomocy od państwa. „Sieredniaków” zapędzono do kołchozu terrorem — podatkami, zabieraniem „nadmiaru” zboża, pozbawianiem wody i t. d.

Rezultaty — pozornie — wspaniałe… Niebawem jednak ujawniły się groźne objawy. Przede wszystkim zabrakło dla tej „wielkiej” produkcji traktorów ; trzeba 300 tysięcy, a do końca b, r. ma się dostarczyć tylko 30 tys.; jednakowoż z tej liczby na- razie jest około 20 tys., z czego 60% nie nadaje się do użytku, bo braknie części zapasowych. Wedle bolszewickich danych („Prawda”) tylko 7% powierzchni kołchozów może być uprawiana przy pomocy traktorów . Nawozów sztucznych trzeba dla 75 mil. ha., jest zaś na 2,7 mil. ha.

Słowem spodziewane korzyści od „wielkiej” produkcji stają się bardzo problematyczne. Trzeba więc uprawiać grunta, jak zwykle dotychczas, rękami i przy pomocy bydła. Ale, przy wstępowaniu do kołchozów, chłopi bydło w znacznej części wyrżnęli. Nowe wielkie gospodarstwa wymagają organizacji rozdziału pracy, organizacji płodozmianu, gromadzenia nasienia i t. d. Kto to wszystko zrobi? Zorganizowano „szturmowe” oddziały robotników miejskich, ale ci niewiele oczywiście pomogą.

Teraz zaczynamy rozumieć nagłe hamowanie przez Stalina! W dużym stopniu jest już za późno! Tow. Jugow, znany ekonomista — mieńszewik, w znakomitym artykule, umieszczonym w ostatnim numerze wiedeńskiego „Kampfu”, powiada, że kołchozy wymagają ogromnej i szybkiej pomocy ze strony państwa. Na razie włożono w nie 1 miliard w roku bieżącym — na maszyny, nasienie, szturmowe oddziały etc. Ale tego naturalnie mało. Rzecz jednak, jak słusznie podkreśla Jugow, polega na tym, że dotychczas całe sowieckie „uprzemysłowienie” opierało się na chłopie, było prowadzone kosztem chłopa. Skoro jednakowoż na miejsce indywidualnych chłopów, na których opierała się gospodarka „industrializacyjna” Sowietów, zjawiają się kołchozy, wymagające ogromnych wydatków, — skąd właściwie gospodarka sowiecka będzie czerpała środki?!  Cały aparat gospodarczy staje się deficytowym.

   Jednocześnie musi się wzmagać przeludnienie wsi. Już dziś jest ono wielkie (około 9 milionów). Jeśli „maszynizacja” rolnictwa będzie się rozwijała, dokąd wówczas pójdą „zbyteczni” chłopi w liczbie do 20 milionów? Przemysł nie pochłonie nawet drobnej części. Jeśli zaś ta „zbyteczna” ludność wsi nie opuści i będzie siedziała w kołchozach, gospodarcze ich korzyści będą minimalne; skąd wówczas państwo dostanie zboża na eksport? Otóż już dzisiaj punkt widzenia biedoty wiejskiej na kołchoz jest filantropijny;nawet część bezrobotnych z miast (liczba ich sięga 2 mil.) zaczyna płynąć z powrotem na wieś, licząc, że państwo będzie pomagało „swoim” kołchozom. Tym konsumpcyjnym i filantropijnym punktem widzenia tłumaczy się także to zjawisko, że kolektywizacja nie tylko szybko się rozszerza, ale i pogłębia, to znaczy od luźniejszej formy „artieli” przechodzi do całkowitej „komuny”. Chłop oddaje kołchozowi swoje marne „wszystko”, a potem żąda od kołchozu całkowitego utrzymania…

 Cóż więc kołchozy teraz robią z nadmierną liczbą swoich członków? Tworzą „oddziały pracy”, które wysyłają do prac sezonowych, na budowle i t. d. W ten sposób chłop staje się robotnikiem państwowym; musi zapłacić kołchozowi za utrzymanie rodziny i oddać ponadto najmniej 10% swego zarobku ubocznego. „Kołchoźnik” jest więc przykuty do kołchozu; kołchoz przestaje być dobrowolną kooperatywą, staje się państwowym przedsiębiorstwem ; powstaje jakaś nowa pańszczyzna, — jak to szczegółowo przedstawia tow. Szwarc w ostatnim zeszycie „Soc. Wiestnika”. Kołchozy przyjmują po prostu zamówienia na dostarczenie całych oddziałów robotniczych do miast czy lasów, na określonych warunkach. Łatwo pojąć, że taka sytuacja dla chłopa nie jest tern samym, co praca robotnika w państwowej fabryce.

W ten sposób w kołchozie gromadzi się masa żywiołów wszelkiego rodzaju, liczących na państwo bolszewickie. Państwo jednak nie może, nie jest w stanie dać im w należytej mierze ani maszyn, ani zarobku, ani utrzymania.

Siłą rzeczy tedy kołchoz stopniowo organizuje wieś przeciw państwu bolszewickiemu, Bolszewicy starają się zaradzić temu odrębnemu organizowaniem biedoty po kołchozach. Czy to pomoże? Przedtem chłop liczył na siebie, na swój własny wysiłek, na swe indywidualne gospodarstwo, — aczkolwiek silnie wyzyskiwane przez dyktaturę. Teraz jednak państwo zabrało mu wszystko, nie daje zaś w zamian prawie nic. Kołchoz kieruje całą uwagę milionowych mas na państwo, jego organizację, jego charakter.

Czy stalinowskie państwo podoła tym olbrzymim zadaniom, temu chaosowi organizacyjnemu, tym ciężarom? Gdy Stalin 2-go marca b. r. pisał swój znany artykuł o konieczności hamowania, było już jasnym, że zrozumiał sytuację i przestraszył się jej.

Obecnie odbywają się zasiewy. Cała prasa bolszewicka jest jednym wielkim jękiem z powodu tego, że kołchozy nie potrafiły należycie zorganizować zasiewów. Wszystko stoi na tej głównej karcie. Weźmy np. wstępny artykuł w „Izwiestiach” z 6-go maja: „Decydujące dnie”.„Tempo zasiewów bezwarunkowo jest słabe!” — woła pisma. „Do 25-go kwietnia plan zasiewów w państwie wykonany tylko na 25%. „Plan rozdziału pługów i siewników niewykonany, np. w Moskiewskim rejonie wykonany tylko w 39%”. Co się tyczy nagromadzenia nasion, to oprócz Uralu, Syberii i Niżnego Nowgorodu plan nie jest wykonany. I tak dalej.

Wiadomo, że z rolnictwem, z chłopem w Rosji sowieckiej żartów niema. To potęga, to podstawa, to czynnik decydujący gospodarczo i politycznie.

Widzimy, że eksperymenty Stalina są bardzo niebezpieczne! Będziemy dalej uważnie obserwowali, do czego doprowadzą.

 

Robotnik” nr ,136 z 16 maja 1930 r.

 

 

 

 

Inne z sekcji 

Międzynarodowe Spotkanie Lewicy w Czeskich Karkonoszach

Mala Upa .   Zbigniew Wiktor Wrocław – Pl                                                             Wrocław, wrzesień 2021 r.      Międzynarodowe Spotkanie Lewicy  w Czeskich Karkonoszach   28 sierpnia 2021 r. na Przełęczy Okraj po jej czeskiej stronie (Horni Mala’ Upa’) odbyło się ważne Spotkanie szeroko rozumianej Lewicy po szalejącej do niedawna pandemii  covid 19. Przybyli liczni przedstawiciele  partii komunistycznych, […]

Warszawa w ogniu powstania ( cz. 1 )

. Zygmunt Zaremba . Czy pamięta ktoś dziś we Francji, że dwa lata temu dnia 24 sierpnia Warszawa powstańcza po zrzuceniu okupacji słała pozdrowienia wyzwolonemu właśnie Paryżowi? Mamy ten tekst przed sobą: „Powstańcza Warszawa do wyzwolonego Paryża. Jesteśmy dumni, że nasi lotnicy i żołnierze z polskiej dywizji pancernej biorą udział w bitwie, która doprowadziła do tego zwycięstwa. Wyzwolenie […]