Artykuły

Listek figowy i genitalia demokracji. Polska krajem samobójców

.

Grzegorz Wojciechowski

.

Dane statystyczne porażają, nikt za to nie czuje się winny; począwszy od roku 1991, czyli od nastania wolnej i niepodległej Polski, z życiem z własnej woli rozstały się 116 852 osoby ( według oficjalnych danych policji ), samobójstwo popełniła więc cała ludność miasta wielkości Wałbrzycha. ostatnie dwa lata są szczególnie dramatyczne , roczna ilość samobójstw w roku 2013 i 2014 wzrosła w stosunku do roku 2012 o około 50% !!! Przekraczając 6000 zgonów rocznie. Dane, które podałem pochodzą ze statystyk policyjnych; są jednak i inne, bodajże rok temu jeden z programów Polskiego Radia podał, że w roku 2013 samobójstwo popełniło w Polsce 8578 osób.

Nikt jednak nie jest wstanie podać ilości prób samobójczych, które zakończyły się niepowodzeniem, niejako intuicyjnie wyczuwać należy, że było ich dużo więcej niż tych udanych, a kto zliczy tych, którzy rozważają taka możliwość nagłego zakończenie życia?

Dynamika ta jest przerażająca, a nikt nie próbuje dociec przyczyn tego dramatu współczesnej Polski. Politycy godzą się na to, aby co roku wiele tysięcy ludzi rozstawało się z życiem, bardzo często pozostawiając swoje rodziny bez środków do życia, bez wsparcia. Co roku samobójstwa popełnia więcej ludzi niż ginie w wypadkach drogowych, ale nikt nie chce, nie czuje potrzeby chronić ludzi zagrożonych, aby uratować ich często złamane życie i przywrócić ich społeczeństwu.

Utrata życia w wyniku samobójstwa to pod względem ilości zgonów siódma z przyczyn śmierci współczesnych Polaków.

    Jeśli chodzi o liczbę skutecznych zamachów na własne życie znajdujemy się w ścisłej czołówce światowej plasując się po Korei Południowej , Węgrzech, Japonii i Finlandii. Można wytłumaczyć wysoką pozycję Korei Południowej i Japonii, tam bowiem samobójstwo jest mocno wpisane w tradycję i kulturę tych narodów. Można też wytłumaczyć wysoką pozycję Finlandii, jest to bowiem kraj, który z powodu klimatu ma największy odsetek ludzi cierpiących na depresję, ale Polska? Co jest przyczyną, że nie wszyscy Polacy chcą żyć?

To nie jest jakiś marginalny problem polskiego społeczeństwa, to jest dramat jaki codziennie rozgrywa się często poza naszymi oczami, ale gdzieś wśród nas.

Co dzieje się, że tak wielu spośród nas woli wybrać śmierć niż dalej żyć?

Przyczyn na pewno jest wiele, podzielić je można na dwie grupy.

Pierwsza to ta wynikająca z okoliczności zdrowotnych – nieuleczalna choroba, choroba psychiczna, nieszczęśliwa miłość.

Druga z tych grup ma podłoże społeczne i obecnie bardzo często ekonomiczne – w tej grupie w latach 1991 – 2014 z powodów ekonomicznych ( bankructwo, zniszczenie firmy przez organy państwa, długi wynikające z braku możliwości spłaty kredytu bankowego itp.) rozstały się z życiem 5743 osoby.

Z powodu nagłej utraty pracy w tym samym okresie, aż 1880 ludzi straciło życie. Niewątpliwie zasługują oni z całą pewnością na uznanie, iż są ofiarami istniejącego systemu społeczno – ekonomicznego. Pogrążeni w hipokryzji polscy politycy w żadnym wypadku nie czują się odpowiedzialni za śmierć tych ludzi. O nich nikt nic nie napisze, nikt nie postawi im pomnika, oni nie istnieją w świadomości politycznej i społecznej współczesnej Polski jako ofiary systemu, są poza nawiasem społecznej rzeczywistości.

Prawie w każdym z wypadków bezpośrednią przyczyną staje się depresja, to ona pomaga w podjęciu tych tragicznych decyzji, stając się niejako narzędziem zbrodni na własnym życiu. Nawet nie uświadamiamy sobie jak wiele osób cierpi na ten stan; szacuje się, że jest to około 1, 2 do 1, 5 mln ludzi, to bardzo często potencjalni samobójcy. Przyczyn depresji jest wiele i są bardzo różnorodne, ale część z nich związana jest z trudną sytuacją życiową, nieumiejętnością radzenia sobie w życiu i braku wsparcia ze strony społeczeństwa.

Politycy nie interesują się tym współczesnym polskim dramatem, wolą rozmawiać i czcić rzeczywistych i wydumanych bohaterów z przeszłości, niż zająć się ofiarami teraźniejszości. Kościoła już nic właściwie nie interesuje poza władzą i pieniędzmi, tam złamani ludzie nie znajdują jak widać wsparcia.

Żyjemy w jakiś koszmarnych czasach, gdzie część Polaków nie chce już żyć w Polsce i ucieka z kraju, część woli umrzeć niż żyć, a politycy są szczęśliwi i zadowoleni, że żyjemy w wolnej Polsce.

 Gdzieś blisko rozgrywają się dramaty, których wielu z nas zajętych swoimi sprawami, swoim życiem nawet nie uświadamia sobie. Czasami potrzeba tak niewiele, aby uratować czyjeś życie i zapobiec tragedii – dobre słowo, serdeczna rozmowa, pomoc, komuś, kto tego potrzebuje.

Rozglądajmy się więc i patrzmy co dzieje się wokół nas.

.

Listek figowy i genitalia demokracji. Jak nie pudrem to Ogórkiem

Inne z sekcji 

Chwila liryki. Odsłona dwudziesta – Jaroslav Seifert

. Jan Chudy . Jaroslav Seifert , jedyny póki co , Czech nagrodzony – w 1984 roku – Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury żył 84 lata ( 1901 – 1986 ) . Najwybitniejszy czeski liryk miał robotnicze korzenie a w latach dwudziestych należał do Komunistycznej Partii Czechosłowacji z której go usunięto w 1929 roku za […]

Wiersze Jana Zacharskiego: „Sojusznik”

Flaga Republiki San Escobar . Jan Zacharski . Sojusznik . Wbrew czarnowidzom, nie wydaje mi się, By się nasza dyplomacja znalazła w kryzysie, Z dyplomatycznych zabiegów wyraźnie wynika, Że potężnego w świecie mamy sojusznika. Cenny nam Waszczykowski ofiarował dar, Odkryte przezeń państwo to San Escobar, W wyniku czego, jasno przyznać muszę, Są nasze oba państwa […]