Artykuły

Nasz Kościół – wasz Kościół czyli o patologii w polskiej polityce

.

Janusz Palikot w rozmowie z Cezarym Michalskim

.

Tytuł od redakcji LDŚl.

.

Prezentujemy czytelnikowi fragment wywiadu, w formie książkowej, przeprowadzonego przez Cezarego Michalskiego z Januszem Palikotem z roku 2014. W wybranym fragmencie ukazuje się cała patologia w stosunkach państwa i partii postsolidarnościowych wobec Kościoła katolickiego w naszym kraju.

.

Janusz Palikot:

(…) PiS miał u nas w 2005 roku 40 procent poparcia, PO – 20 procent. A potem wygrywamy wybory samorządowe i człowiek z PO zostaje prezydentem miasta. Szok. Ale on był człowiekiem wierzącym, no i niestety po tych wyborach urządził uroczystą mszę, którą celebrował [ arcybiskup ] Życiński.

Wtedy to ci nie przeszkadzało. Tak jak zresztą Życińskiemu nie przeszkadzało mieszanie się do polityki, tyle że po waszej stronie.

To miało sens polityczny, ale dotyczyło też człowieka wierzącego. I był jednocześnie w Lublinie ksiądz kiełbasa, który w imieniu Życińskiego kontaktował się zawsze z samorządem, żeby załatwiać wszystkie interesy Kościoła. A to remont jakiejś elewacji, a to coś innego. Wcześniej, za prezydenta Andrzeja Pruszkowskiego z PiS-u, ksiądz Kiełbasa wpadał do sekretariatu i mówił do sekretarki, żeby zawiadomiła, że jest, i żeby prezydent przerwał spotkanie, bo on przyjechał tylko na dziesięć minut. Po wyborach prezydent jest nowy, ale sekretarka nie, no i ona oczywiście dzwoni, że jest ksiądz Kiełbasa, wpadł na dziesięć minut, trzeba go zaraz przyjąć. I słyszy w słuchawce głos nowego prezydenta Wasilewskiego: „ No dobrze, ale ja się nie umawiałem z księdzem Kiełbasą, proszę go umówić na jutro czy po0jutrze, proszę zobaczyć w kalendarzu, kiedy jest miejsce.” Sekretarka nawet nie wie, jak to księdzu Kiełbasie przekazać. No więc ona bardzo go przeprasza, ale się trzeba umówić. Od razu sięga po zeszyt, mówi, że wpisze księdza w najbliższym terminie…

żeby maksymalnie osłodzić ten cios?

Jutro o godzinie dziesiątej, prezydent będzie miał czas… I co się dzieje? Kiełbasa dzwoni do Życińskiego. Życiński dzwoni do mnie, że co to jest? Co to się stało? Po prostu o co chodzi?! Czy mamy coś przeciwko Kiełbasie? Czemu ksiądz Kiełbasa nie może wejść do prezydenta? Na co ja mówię: „Jest po prostu normalnie. |Chętnie we wszystkim pomożemy, ale nie może być tak, że ksiądz jakiś wchodzi, z całym szacunkiem, bez kolejki bez umówienia się nawet. I tak się rządzi jak na parafii, prawda?

Co Życiński na to?

Zapowietrzył się, a po chwili mówi: „Ja rozumiem, ja rozumiem, ale…”

Wszystko przez telefon?

Tak, przez telefon. „ja rozumiem, ale…”. Ja mówię: „Niech Kiełbasa przychodzi do prezydenta, ale normalnie, umówiony”.I potem Kiełbasa dostał to, co chciał. Tak to się skończyło. I to było maksimum tego, co można było w tej obowiązującej powszechnie formule polskiej polityki w ogóle wywalczyć w stosunkach z Kościołem. Że jest państwo, świecki urząd, w którym również będąc księdzem, trzeba się przynajmniej umówić. Czyli ja jestem w 2006 roku (…) wciąż na poziomie tego ogólnego oportunizmu polskiej polityki w stosunku do Kościoła. Tego Łagiewnickiego, „naszego”.

Maksimum jest to, że nie zrobiłeś awantury prezydentowi Lublina za to, że on próbował kazać się księdzu Kiełbasie umówić.

Nie, broniłem tego człowieka przed Życińskim. Kierowałem się przekonaniem, że tego typu anarchia jest niedopuszczalna>

To jest wciąganie Kościoła do polityki po swojej stronie i ty to robiłeś. A jak usłyszałeś Rokitę przeciwstawiającego Kościół łagiewnicki Kościołowi toruńskiemu, uważałeś takie chwyty za słuszne, bo to służyło waszej formacji?

Kościół łagiewnicki to była dla mnie linia Życińskiego, lina Zięby. Oni walczyli z Rydzykiem. Cała ta ekipa kościelna, z którą się wtedy spotykałem.

Ale przegrali, a Rydzyk trzęsie całym episkopatem.

Przegrali, tak. Ale jak jeszcze walczyli, jak się opierali Rydzykowi, żeby nie stał się jednym głosem polskiego Kościoła, to dla mnie wybór był oczywisty. To było także przeciwstawienie partyjne, że Rydzyk to jest PiS, a Życiński to jest Platforma.

I trzeba się rewanżować „swojemu Kościołowi”, tak jak Kaczyński się rewanżował „swojemu”?

Ja też uważałem wtedy, że jest sens w tym, żeby wzmocnić w Kościele tę lepszą, bardziej liberalną część, że to jest sensowne. Dziś uważam to za fundamentalny błąd. W ogóle wikłanie się partyjnej polityki w wewnętrzne życie Kościoła i wikłanie Kościoła w partyjną politykę. Dopiero odejście z Platformy otworzyło mi tę przestrzeń do przemyślenia wszystkiego do końca.

Palikot w rozmowie z Cezarym Michalskim: Zdjąć Polskę z krzyża”, Warszawa 2014, s. 79-81.

.

Kościół: Między rewolucją a kompromisem

Inne z sekcji 

Kościół na drodze do samobójstwa

. Grzegorz Wojciechowski . Nastały złe, smutne czasy, nie chodzi tu tylko o pandemię, która skutecznie dezorganizuje nam życie, niszczy nasze plany, marzenia i nadzieje, ale chodzi również i o to co wyrabiają w naszym kraju ludzie, którym powierzono sprawowanie władzy. Nieco ponad rok temu pisałem na łamach miesięcznika „Odra” o Kościele i o tym […]

Jana Zacharskiego fraszki świeże i chrupiące jak bułeczki ( 24. 10. 2020 )

. Z publicznej areny . Szansa Pilnując stale europejskiego stadła, Unia naszemu krajowi wyraźnie podpadła, Oczekujemy zmiany tego obyczaju, Wtedy ją przyłączymy do naszego kraju. . Kamraci Choć rząd odchudzono, to wierchuszka zyska, Będą dla niej stworzone nowe stanowiska, Są zadowoleni partyjni kamraci, Bo intratnej posady żaden nie utraci. . Łapanka Mogłeś być nawet wicepremierem, […]