Listek figowy i genitalia demokracji

Listek figowy i genitalia demokracji. Kto spieprzył Państwo?

.

Grzegorz Wojciechowski

.

Artykuł był publikowany w „Odrodzonym Słowie Polskim”

 

Zbliża się nowy polityczny karnawał. Do sejmu walą drzwiami i oknami już nie tylko politycy, na których większość Polaków patrzyć już nie może, ale także modelki, aktorzy, muzycy, sportowcy, celebryci i różni inni „fachowcy” od rządzenia państwem; aż strach pomyśleć jaki mógłby być skład nowego parlamentu, gdyby zbuntowane społeczeństwo zechciało głosować na wszystkich innych, tylko nie tych, którzy posiadają lepsze, a często słabe kompetencje, do kierowania sprawami państwa – czyli zawodowych polityków.

Minął nieco rok, jak jeden ze znanych funkcjonariuszy państwowych, powiedział szczerze, gdyż nie do wyborców, że „państwo istnieje już tylko teoretycznie”. Oburzyły się media, opozycja i część społeczeństwa, bowiem reszta wie to już od dawna. Na tego nieszczęśnika, który w przypływie szczerości i zaufaniu powiedział prawdę, posypały się gromy, obelgi i oskarżenia. Ja go szanuję bo był na tyle uczciwy, że powiedział prawdę.

Wszyscy oburzeni zgadzali się jednak z tym faktem – państwo jest słabe, niewydolne, nieporadne, niesprawiedliwe, niekompetentne i co najważniejsze bardzo nie lubiane przez społeczeństwo. Polacy w większości kochają Polskę, ale nie cierpią swojego państwa.

Co ciekawe, myślałem, że za tą falą oburzenia, pójdzie fala rozsądnej krytyki państwa, merytorycznej analizy, dlaczego i co jest tego powodem, że z tym państwem jest „coś nie tak”. Zamiast tego zafundowano nam jednak „styropianową” propagandę sukcesu z okazji 25 lecia wolności. Sprawa przycichła i nikt nie chce wiedzieć co jest przyczyną tego, że „państwo istnieje już tylko teoretycznie”.

Oczywiście, można powiedzieć, że to rządy obecnej koalicji są odpowiedzialne za tą sytuację. Ale czy na pewno tylko oni i nikt więcej?

Problem rozpadu państwa rozpoczął się od „wielkich solidarnościowych reform”, a w szczególności sięga roku 2000, kiedy to zafundowano nam samorządność, w formie i postaci, na którą po prostu nas nie stać. Wprowadzając nowy podział administracyjny i instytucje samorządowe napędzono to co jest zgubne dla każdego państwa, obudzono demona biurokracji. Efekt: za „Nieboszczki Komuny” było 168 000 urzędników państwowych i administracji terenowej i nie było komputerów i internetu, dziś jest dwukrotnie więcej. Mamy województwo opolskie, które przetrwało w takiej postaci terytorialnej jak w strukturze 49 województw, tylko, że dołożono tam 11 powiatów i jedno miasto na prawach powiatu, a w dodatku doszedł niezwykle okazały w etaty Urząd Marszałka Województwa Opolskiego. Za to płacimy my jako społeczeństwo, brakuje więc pieniędzy na inne ważne cele społeczne, a przy tym nieczytelny podział kompetencji i wprowadzenie ogniwa pośredniego jakim są powiaty, utrudnia administrowanie i tworzy administracyjny chaos, widzą to już co mądrzejsi samorządowcy i zaczynają krytykować tą radosna twórczość premiera Jerzego Buzka i Akcji Wyborczej Solidarność, która nam upiekła ten pasztet, którym dzisiaj się dławimy. Nie miejsce i czas, aby pisać więcej na temat absurdów, a wręcz idiotyzmów tego samorządowego sukcesu, samozadowolonych polityków, przyjdzie na to czas w następnych numerach naszej gazety.

Nie ma demokracji bez praworządności, a w Polsce wszyscy wiedzą, że praworządność to najsłabszy „punkt” tego państwa, więc czy możemy mówić o demokracji i wolności w takim państwie. Uznano jednak, że to taka „polska specyfika”. Gdy rozmawiam na ten temat z posłami i senatorami, każdy mówi źle o polskich sądach i prokuraturze, niekiedy padają bardzo ostre i niecenzuralne słowa, ale później w telewizji, ci sami ludzie mówią coś innego. Co więc jest tego przyczyną, że jest tak źle? Fałszywa doktryna. Prawo służyć ma społeczeństwu, stworzone jest dla niego, po to, aby mogło ono normalnie funkcjonować w oparciu o porządek prawny, który leży w społecznym interesie ludzi. W Polsce jest odwrotnie, niezależność sądów, traktuje się jako nadrzędność nad państwem i społeczeństwem. Według tego co jest u nas, to my, społeczeństwo jesteśmy po to, aby mogły istnieć sądy. Czyż nie najlepiej świadczy o tym fakt, że niem u nas instytucji rewizji nadzwyczajnej od wadliwych prawomocnych wyroków. Czytałem niedawno, iż z powodu błędu sędziego starzy ludzie stracili dorobek całego swojego życia i nic się nie da zrobić, ponieważ wyrok jest prawomocny. To jest ciężko chore państwo, a czy obchodzi to kogoś z polityków?

Zbliżają się wybory, tłumy kandydatów szturmują sejmowe ławy, słuchajmy dokładnie co mówią, co chcą zmienić, aby „państwo nie istniało już tylko teoretycznie”, ale aby było nam , zwykłym ludziom przyjazne i pomocne.

Kręci mi się łza w moich oczach, gdy wspominam sobie lata siedemdziesiąte w Europie, rządy sił politycznych, które rzeczywiście interesowały się problemami zwykłych ludzi, wspaniała koncepcję „socjalnego państwa prawnego”, dzięki, której Niemcy dziś są tym czym są. Można więc inaczej, można więc myśleć kategoriami państwa, pod warunkiem , że pod pojęciem państwa, będzie się kryło społeczeństwo – całe, a nie uprzywilejowana grupa, czy grupy społeczne.

Kto jest więc winny? Wszyscy, cała klasa polityczna, gdyż wszyscy robili ten bałagan i każdy dołożył od siebie jakąś cegiełkę. Również i ci, którzy tkwili w opozycji, śpiąc wygodnie w sejmowych ławach i nie interesując się tym co się wokół nich dzieje. Dziś trudno jest nawet ustalić co i kto spieprzył i za czyim przyzwoleniem, lub braku sprzeciwu. Jeśli są winni wszyscy, to znaczy, że nikt nie ponosi za to odpowiedzialność i tak jest w rzeczywistości.

Polsce potrzebne są zmiany, i to daleko idące, a nie mówienie o tym, że są potrzebne. Pytajmy więc kandydatów, na nowych „pieszczochów narodu”, nie tylko co chcą zmienić, ale i w jaki sposób to uczynić, aby było lepiej. Dzisiaj bowiem jest już tak, że ludzie z Polski uciekają, a nie chcą do niej przyjeżdżać, nawet mieszkańcy ogarniętych wojną krajów.

Wybierajmy więc mądrze i z namysłem, tak, aby wybrać najbardziej kompetentnych i kreatywnych ludzi.

Wszyscy do urn!!!

.

Listek figowy i genitalia demokracji. Polska krajem samobójców

Listek figowy i genitalia demokracji. Destyropianizacja czyli taczki dla władzy

 

Inne z sekcji 

Katastrofa na Lewicy. Trzeci „pocałunek śmierci” Aleksandra Kwaśniewskiego

. Grzegorz Wojciechowski .   To co dzieje się od pewnego czasu na Lewicy budzi przerażenie i zgorszenie, a skończyć się może dla naszej formacji katastrofą, czyli sromotną porażką wyborczą. Nie wiadomo kiedy będą nowe wybory, może przecież stać się tak, że i w tym roku, a Lewica jest w stanie kompletnego rozkładu.  Najnowsze badania […]

Listek figowy i genitalia demokracji. Biały koń powrócił na Donaldzie Tusku

. Grzegorz Wojciechowski .   Przyznam się, że pan Donald Tusk nie zalicza się do moich ulubionych polityków. Pamiętam dobrze, jak uciekł do Brukseli, chociaż cały czas zapewniał, że nigdzie się nie wybiera, to zwiał z Polski jak Henryk Walezy. Teraz siedzi zaszyty gdzieś jak większość opozycyjnych polityków i pohukuje dookoła. Tusk nie zdaje sobie […]