Felietony

Listek figowy i genitalia demokracji. Bociany zastrajkowały w kapuście też pusto

.

Grzegorz Wojciechowski

.

   Bociany odlatują juz do ciepłych krajów, mają jak zawsze powrócić, gdy wiosna będzie w pełnym rozkwicie. Niegdyś zawsze mogliśmy liczyć na to, że przyniosą nam w swoich dziobach jakieś wrzeszczące kochane zawiniątko, a tu prawie nic. Nasz przebiegły rząd zapłacił im hojną ręka polskiego podatnika wysoka łapówkę w postaci 500+, ale efekty tego są na razie jakieś bardzo mizerne. A może należy szukać w kapuście? Ale tam też pusto i głucho, czasami tylko coś skromnie zakwili.

     Prawda jest tragiczna, jako narodowi zaczyna grozić nam degradacja demograficzna, za kilka dziesiątków lat nasza populacja może zmniejszyć się i to bardzo. Z zazdrością można tylko powspominać, jak w czasach Nieboszczki Komuny przybywało w Polsce rocznie 300 000 – 400 000 nowych obywateli. Wyż demograficzny z lat pięćdziesiątych rodził nowy wyż. Jak tu wierzyć tym, którzy twierdzą, że wiele gatunków ssaków w niewoli nie rozmnaża się, że potrzebna jest im wolność. Mamy wolność, i co ? Gdzie są te dzieciaki?

    Bynajmniej nie jest to problem polski, lecz dotyczy wszystkich krajów europejskich i innych wysokorozwiniętych jak chociażby Japonii. Dramat demograficzny, którego jesteśmy świadkami stanowi jedno z najpoważniejszych wyzwań przed jakim stają współczesne społeczeństwa. O ile na przykład problem zmian klimatycznych na kuli ziemskiej jest zauważalny przez wszystkich liczących się polityków i publicystów, obecny jest stale w światowych mediach, to problem katastrofy demograficznej jest zdecydowanie nie doceniany, nie traktuje się go jako jednego z najważniejszych problemów współczesności, którego nierozwiązanie może mieć fatalne skutki dla całego świata.

    Nie pomagają nawet znaczące zachęty materialne, jak na przykład u naszych zachodnich sąsiadów, efekty wciąż są bardzo mizerne. Znaczna część ludności nie chce po prostu mieć dzieci, lub kilkoro potomków. Zaczyna dominować model rodziny 2 + 1, wiele osób w ogóle nie zamierza zakładać rodziny i mieć dzieci, decydując się na spędzenie życia w pojedynkę, co dla demografii jest katastrofą, ponieważ taki współczynnik dzietności nie gwarantuje nawet „reprodukcji prostej społeczeństwa”.

     Co bardziej przebiegłe rządy próbują zastąpić niedobory w przyroście naturalnym importem obywateli z innych regionów świata, gdzie jest nadwyżka demograficzna.

Zaowocowało to niedawno słynnym kryzysem migracyjnym. Niech nikt naiwny nie myśli, że rząd Niemiec tak bardzo przejmuje się problemami praw człowieka na Bliskim Wschodzie i losami ludności syryjskiej, nie należy wierzyć w bajki pani Merkel o solidarności międzyludzkiej, za jej działaniami stoi zwykły interes ekonomiczny. W całej tej sprawie chodziło i chodzi o zwiększenie ilości obywateli i zwiększenie podaży siły roboczej na rynku. Gospodarka Niemiec zaczyna się dusić z powodu niedoboru pracowników, a przy tym konsumentów. Bez stałego przyrostu ludności nie jest wstanie rozwijać się rynek wewnętrzny i gospodarce grozi zastój a nawet głęboka recesja. Nie jest to jednak żadne rozwiązanie na dłuższą metę; jak dowodzą badania zachodnich socjologów, emigranci, już w następnym pokoleniu nie tworzą rodzin wielodzietnych, ale dostosowując się do nowych warunków społeczno-ekonomicznych i cywilizacyjnych zachowują się pod tym względem podobnie jak reszta społeczeństwa kraju gdzie się osiedlili.

     Nikt nie wie jak wybrnąć z tej sytuacji i co zrobić, aby pobudzić wzrost demograficzny. Przyczyn tej sytuacji na pewno jest wiele i nie zawsze są one wynikiem spadku świadczeń socjalnych, czy dewastacji przez neoliberałów pozostałości socjalnych państw prawa, dających społeczeństwom zachodnim poczucie pewności i stabilizacji życiowej, które są tak bardzo niezbędne przy planowaniu rodziny.

    Można oczywiście nic nie robić i czekać, aż wymrzemy jako gatunek, degradując się cywilizacyjnie z pokolenia na pokolenie. Kurczyć się będzie gospodarka, to z kolei będzie powodowało spadek nakładów na rozwój nauki i postęp techniczny i tak w kółko będzie trwać ta spirala upadku, aż powrócimy do ery brązu i żelaza. No może nie całkiem, może dojść bowiem do sytuacji, że gdy jako społeczeństwo nie będziemy wstanie wytwarzać środków antykoncepcyjnych, to produkcja demograficzna drgnie i ruszy do przodu. To nie żart, to realna perspektywa jaka nas czeka za kilkaset lat, jeśli nie rozwiążemy problemów demograficznych.

   Jakie więc są możliwości zaradzenia tej sytuacji, co należy robić, aby nie dopuścić do upadku cywilizacji człowieka na naszej planecie?

   Przypomina mi się obraz z filmu „Seksmisja” Juliusza Machulskiego, gdzie dzieci wytwarzane były droga laboratoryjną. Czy czeka nas taka perspektywa? Przeraża nas myśl takiego „odhumanizowanego” ludzkiego bytu, który byłby produktem tego systemu, nie jesteśmy wstanie zaakceptować takiej rzeczywistości, ale czy nie jest ona realna? Jako jedne ze sposobów zapobieżenia tragedii demograficznej?

    A może trzeba pójść inna drogą i wprowadzić przymus administracyjny, nakazując kobietom rodzic dzieci? W Chinach władze poszły właśnie ta drogą, ale w przeciwnym kierunku ograniczając wzrost demograficzny i zabraniając im rodzić wielu dzieci, ustalając dopuszczalny limit. W warunkach europejskich wydaje się to mało prawdopodobne zważywszy na powszechna niechęć tych społeczeństw do ograniczania wolności osobistej obywateli.

    Co raz częściej nasi politycy martwią się o to jak będą wyglądały nasze emerytury i kto będzie na nie pracował. A może więc uzależnić wielkość emerytury nie tylko od wielkości składki na ubezpieczenie społeczne, ale również od ilości dzieci? Dlaczego ktoś kto nie chce mieć potomstwa ma dostawać wysoką emeryturę, to przecież dzieci kogoś innego, kto na przykład ma ich trójkę, będą na niego pracowały, a ich rodzice żyli przecież przez wiele lat w gorszych warunkach materialnych inwestując w nie i bardzo często odmawiając sobie wielu przyjemności? Dlaczego teraz gdy dorosły mają pracować na kogoś innego? Czy to właśnie nie oni powinni uzyskać z tego powodu na starość większą premię i mieć lepsze warunki życia, niż ktoś, kto z powodu swojego egoizmu nie wniósł nic do demograficznego rozwoju społeczeństwa? Wydaje się, że w tej sytuacji trzeba uzależnić wielkość emerytury od dwóch czynników: wielkości składki emerytalnej i ilości dzieci, które się wychowało. Moim zdaniem trzeba się nad tym zastanowić myśląc o reformie systemu emerytalnego.

    A może pójść jeszcze inną drogą? Przed wielu, wielu laty doszło do Wielkiego Społecznego Podziału Pracy polegał on na oddzieleniu się rzemiosła od rolnictwa. Spowodowało to powstanie stosunków towarowo-pieniężnych i szybki rozwój cywilizacyjny ludzkości. Może właśnie dzisiaj musi dojść do kolejnego takiego Wielkiego Społecznego Podziału Pracy, który polegałby na tym, że część społeczeństwa zajmowałaby się rozwojem gospodarczym, a druga rodzeniem i wychowywaniem dzieci. Państwo miałoby obowiązek zapewnić tej grupie wszystkie potrzebne do tego celu warunki prawne i materialne. Ludzie mają bowiem różne potrzeby i marzenia, jest wielu takich, których marzeniem jest posiadanie licznej rodziny i wielu dzieci, są też i tacy, którzy dzieci nie chcą mieć i to też należy uszanować.

   Obecna sytuacja potrzebuje całkiem nowych rozwiązań, ponieważ stare są nieefektywne i nie przynoszą żadnych pozytywnych skutków, a kryzys pogłębia się coraz bardziej. Nie można liczyć, że ta smutna rzeczywistość kiedyś się zmieni sama i ludzie w przypływie jakiegoś nowego bodźca zaczną rozmnażać się jak króliki.

.

Listek figowy i genitalia demokracji. Polska krajem samobójców

Inne z sekcji 

Nie dla pomnika Wyklętych we Wrocławiu

. Radosław S. Czarnecki, Wrocław   NIE  DLA  POMNIKA  WYKLĘTYCH  WE  WROCŁAWIU   Wrocławska rada miejska staje się kolejną płaszczyzną emanacji mentalności, którą celnie prof. Bronisław Łagowski określił jako przejaw symbolicznego pożarcia rzeczywistości przez symbole. Przy okazji zamienionych w fantazmaty i mity.  Szef klubu radnych Jacka Sutryka uznał, że bez pomnika tzw. Żołnierzy Wyklętych wrocławianie […]

Sondaże wyborcze: Gdzie jest Strajk Kobiet?

. Grzegorz Wojciechowski . Co tydzień pojawiają się wyniki badań opinii publicznej dotyczące preferencji wyborczych Polaków. W tym tygodniu opublikował je IBRiS. Według nich: PiS ma 32,9%; Koalicja Obywatelska 18,2%; Polska 2050 – 17,3%; Lewica 10,1 %; PSL – Koalicja Obywatelska 5,9%; Konfederacja 5%. „Nie wiem” odpowiedziało 10,6% badanych. Analizując te wyniki widać, że rodzą […]