Artykuły

Lądecki basen, w którym kąpał się sam Fryderyk Wielki

.

Grzegorz Wojciechowski

.

 

W centrum lądeckiego uzdrowiska znajduje się niezwykły budynek, jego neoberokowa architektura przyciąga uwagę licznych przyjezdnych kuracjuszy. Swym wyglądem przypomina arystokratyczną rezydencję, a jej charakterystycznym elementem jest znajdująca się w centralnej środkowej części wysoka okrągła kopuła, która kryje pod sobą wspaniały basen. Budynek, w którym mieści się obecnie zakład przyrodo-leczniczy  otoczony jest parkiem, w którym rosną gównie drzewa liściaste takie jak buki, klony, jawory i lipy z alejkami, gdzie spacerują kuracjusze, niewątpliwie pełni funkcję serca uzdrowiska.

Historia źródła, którego wody są eksploatowane w tym wspaniałym obiekcie sanatoryjnym sięgają już co najmniej roku 1678, ale było ono już znane wcześniej wykorzystywane przez okolicznych chłopów i pasterzy, z tego powodu dzisiejszy  „Wojciech” zwany był wówczas „kąpieliskiem  krągłym” lub też „chłopskim”. Po tragicznej w skutkach dla Śląska wojnie trzydziestoletniej owym „chłopskim źródłem” zainteresował się miejscowy przyrodnik i lekarz dr Wolter von Liebenfeld, który wydał o nim bardzo pozytywną opinię uznając, że tamtejsza woda ma właściwości lecznicze. Właśnie z tego powodu zainteresował się nim  również i cesarski radca baron Jan Zygmunt von Hoffmann z Kłodzka, który zakupił teren wokół niego. Baron postanowił oddać wodę ze źródła do analizy wiedeńskim cesarskim lekarzom zajmującymi się wodami leczniczymi, opinia wydana przez nich była bardzo pozytywna i to właśnie skłoniło jego właściciela do podjęcia inwestycji.

W 1678 roku wokół źródła zaczęły powstawać zabudowania zakładu kąpielowego, któremu właściciel nadał nazwę „Naszej Kochanej Pani Zdrój” ( NMP ), popularnie zwano go „Zdrojem Marii” ( Marienbad ). Budynek zdroju, który mieścił okazały i piękny basen był wzorowany na łaźni tureckiej z węgierskiej Budy. Miał kształt ośmiokąta, wewnątrz w centralnym miejscu było usytuowane  ujęcie źródła, obiekt zwieńczony był ośmiokątną kopułą i był dziełem dwóch architektów z Kłodzka Christopha Gröera i Josepha Sassa. Architekci zaprojektowali wewnątrz budynku nawet specjalną galerię przeznaczoną dla muzyków, którzy grając umilali zabiegi kuracjuszom. Całość budynku była zwieńczona miedzianą kopułą, w której właściciel baron  Hoffmann umieścił kilka relikwii.  Basen otoczony był  kabinami wyposażonymi w wanny. Zaś na piętrze, gdzie mieściła się galeria usytuowano pokoje gościnne, tak że można było obserwować z góry co dzieje się w basenie.

.

Lądecki „Wojciech”

.

Marienbad szybko zyskał duże uznanie, wprawdzie toczone o d 1740 roku trzy wojny śląskie nie sprzyjały rozwojowi kurortu, ale w sierpniu 1763 roku przez blisko trzy tygodnie w lądeckim basenie kąpał się nie kto inny jak sam Fryderyk Wielki król Prus.

Przyjazd pruskiego władcy wywołał  nie lada panikę. Wraz z Fryderykiem II miał przecież przybyć cały orszak przyboczny i jego trzej synowie. Niewątpliwie Lądek nie był przygotowany na taki tłum znakomitych gości, trzeba było więc sobie jakoś radzić. Postanowiono szukać ratunku u właściciela pobliskiego zamku w Trzebieszowicach hr. Wallisa, nie był on jednak jak się wydaje zbyt skory do pożyczenia części wyposażenia swojej posiadłości, zapewne w obawie, ze wrócić ona może do niego w stanie znacznie pogorszonym. Zapewne to opór właściciela Trzebieszowic spowodował, że Rada Miejska Lądka Zdroju zwróciła się do radcy Tarracha z Kłodzka, aby ten doprowadził do przekazania potrzebnego wyposażenia mieszkalnego dla króla i jego świty. Z Trzebieszowic do Lądka powędrowały więc stoły, kanapy, krzesła, fotele i wiele innych elementów wyposażenia jak: firany, dywany, zasłony. W uzdrowisku było też zbyt mało łóżek i trzeba było rekwirować je z okolicznych majątków.

Monarcha nie żałował sobie godzin spędzanych w basenie, bowiem pławił się w zdrojowej wodzie w czasie pobytu w Lądku przez 80 godzin, co dawało średnią 4 godziny dziennie! Ta szokowa kuracja przyniosła jednak mu dużą ulgę bowiem jak pisał w jednym z listów, iż kąpiele w Lądku przywróciły mu władzę w nogach i czuje się tak jakby nigdy nie miał podagry.

.

Lądek Zdrój początek wieku XIX

.

Królowi  sudeckie uzdrowiska zawdzięczają to, że wprowadził politykę protekcjonistyczną, zakazując poddanym pruskim korzystania z innych uzdrowisk niż te położone w Sudetach, co niewątpliwie przyczyniło się do wzrostu ich popularności.

Budynek zdroju, w tym i basen były wielokrotnie przebudowywany, remontowany i modernizowany. W roku 1809 przebudowano zadaszenie, bowiem stwierdzono, że powietrze przy basenie jest zimne i trzeba podnieść jego temperaturę. W latach 1840-1845 w czasie przebudowy kopuły ponownie wymieniono jej zadaszenie. Jeden z ważniejszych remontów zdrój przeszedł w roku 1860, to właśnie wówczas basen został w całości wyłożony marmurem.

Równo dwieście lat po wzniesieniu budynków zdrojowych nastał ich kres, okazało się, że nie są już na tyle funkcjonalne, aby podołać wymogom rozwijające  się balneologii i sprostać znacznie zwiększającej się, prawie z roku na rok, liczbie odwiedzających zdrój kuracjuszy.

Budynki zostały rozebrane, pozostawiono jednak wyłożony marmurem basen, który obudowano nowymi zabudowaniami z charakterystyczną, tym razem nie ośmiokątną lecz okrągłą kopułą, znajdującą się nad basenem. Na piętrze podobnie jak poprzednio urządzono pokoje kąpielowe, jeden z nich wyróżniono pamiątkowym napisem, bowiem właśnie tam zażywał kąpieli Fryderyk II, w tej formie „Wojciech” pozostał do dziś.

Kiedy nastały czasy II wojny światowej uzdrowiska kłodzkie w dużej mierze pełniły funkcje związane z leczeniem rannych i chorych żołnierzy niemieckich.

W czasach powojennych część uzdrowisk w Lądku przejęła Armia Czerwona, z zamiarem wykorzystania ich dla leczenia swoich żołnierzy. Po utworzeniu Północnej Grupy Wojsk Radzieckich, których sztab mieścił się w Legnicy, utworzono też na bazie kilku lądeckich domów uzdrowiskowych specjalne przedsiębiorstwo sanatoryjne należące do armii radzieckiej stacjonującej w Polsce, również i dzisiejsze sanatorium Wojciech stało się jego częścią.

Po 1953 roku budynek zdrojowy przekazano Polsce, a w połowie lat siedemdziesiątych XX wieku przeprowadzono remont kapitalny kopuły, właśnie wówczas usunięto z niej pokrycie łupkowe i zastąpiono je blachą miedzianą. Groźba tego, że dojdzie do katastrofy budowlanej i kopuła runie prosto do basenu została oddalona. Budynek jednak wymagał dalszych nakładów i remontów, które przeprowadzono w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych poprzedniego stulecia.

Budynek sanatorium „Wojciech” wraz ze swoim pięknym zabytkowym basenem, starszym od budynku w którym obecnie się znajduje o okrągłe dwieście lat, dalej jest ozdobą Lądka Zdroju.

 

 

 

Inne z sekcji 

Wiersze Jana Zacharskiego; „Obywatel”

. Jan Zacharski . Obywatel . Powstanie tego wiersza jest konkretnym celem, Z wybitnym chcę zapoznać was obywatelem, Jest jednak okoliczność nie bardzo szczęśliwa, Że wielu obatelem często go nazywa. On się żwawo porusza w polszczyzny obrębie, Należy jednak uznać, że ma kluski w gębie, I każdy obserwator bez namysłu przyzna, Że piętą Achillesa jest […]

Warszawa w ogniu powstania ( cz. 1 )

. Zygmunt Zaremba . Czy pamięta ktoś dziś we Francji, że dwa lata temu dnia 24 sierpnia Warszawa powstańcza po zrzuceniu okupacji słała pozdrowienia wyzwolonemu właśnie Paryżowi? Mamy ten tekst przed sobą: „Powstańcza Warszawa do wyzwolonego Paryża. Jesteśmy dumni, że nasi lotnicy i żołnierze z polskiej dywizji pancernej biorą udział w bitwie, która doprowadziła do tego zwycięstwa. Wyzwolenie […]