Historia

Kim pan jest kapitanie Tom? – cz.2

Na zdjęciu Israel Ajzenman

.

Dr Mirosław Małecki

.

25 stycznia odbył się pogrzeb ofiar napadu w Drzewicy. Sprawa stała się głośna i III Obwód GL w Radomiu zerwał kontakty z oddziałem „Lwy”. Na Izraela Ajzenmana wydano wyrok śmierci za rabunki i zbrodnie. W lutym na połączone oddziały „Lwa” i „Stacha” spadła wyprawa żandarmerii niemieckiej pod Wywozem, Zielonką i Goździkowem. Poległo 14 GL-owców, a 23 dostało się do niewoli. Druga niemiecka obława z 3 marca w okolicach Brzezinek pochłonęła dalsze 8 ofiar spośród członków oddziału „Lwy” i utratę wielu jednostek broni, jak też zniszczenie leśnych bunkrów. W maju oddział zmienił skompromitowaną nazwę „Lwy” na „im. L. Waryńskiego” z Józefem Rogulskim – odtąd „Stachem” – na czele.

Latem 1943 r. w Skarżysku Książęcym odbyła się narada komendantów Powiatów NSZ, z udziałem przedstawiciela KG NSZ kpt. Witolda Borowskiego „Witka”, członka Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego i kierownika Wydziału Ogólnoorganizacyjnego  Oddziału I KG NSZ ppor. W. Pacholczyka „Adama Linowskiego”. Postanowiono utworzyć oddział Pogotowia Akcji Specjalnej do walki z przestępczością pod nadzorem kpt. M. Borkowskiego „Wróbla”, przy współpracy z szefem sztabu Okręgu VII NSZ Częstochowa-Śląsk i przedstawicielem KG NSZ rtm. S. Figurskim „Zenonem”. Taka była geneza powstania kilkudziesięcioosobowego oddziału „Sosna” dowodzonego przez mianowanego porucznikiem Józefa Woźniaka „Burzę”, pod nadzorem szefa PAS Okręgu Radom NSZ kpt. Huberta Jury „Toma”.

22 lipca por. „Burza” miał, według jego relacji przytoczonej przez świadków historii z Przysuchy, uzyskać informację od spotkanego koło gajówki Suchodół człowieka, że oddział „Lwy” stacjonuje w gajówce Puszcza. Dotarł tam ze swymi ludźmi i przedstawił się za GL-owca z Lubelskiego. Miał skłonić ich do opowiedzenia „przy wódce” o przebiegu wydarzeń w Drzewicy. Podczas prezentacji polskiego erkaemu zastrzelił zastrzelono siedmiu spośród tych, którzy się najbardziej obciążyli, a dwóch uwolniono (NN „Nenka” i NN „Zenka”). Nieobecny I. Ajzenman „Lew” uniknął losu pozostałych.

Przytoczmy także inne relacje  świadków. np. Pawlikowie, którzy zamieszkiwali wówczas w gajówce „Puszcza” tak zapamiętali tamte wydarzenia:

„Łącznik z oddziału GL poinformował gajowego,że wybierają się z wizytą  na Puszcze. Kazali sobie przygotować dobry obiad. Ta informacja dotarła do „Burzy’. 21 lipca 1943 roku. Zarządził on zbiórkę przy gajówce Suchodół  i wcześnie rano przemaszerował do gajówki „Puszcza”. Rozlokowali się u rodziny Pawlików. Wokół zabudowań  wystawili posterunki. Po pewnym czasie zauważono zbliżających się dwóch mężczyzn. Jeden ukrył się na brzegu las, a drugi wszedł do budynku. Odczekano, aż opuści mieszkanie gajowego i wtedy padła komenda „stój”. Mężczyźni zaczęli uciekać. Do uciekających oddano serię strzałów. Jednemu udało się zbiec, drugi został zatrzymany i on doprowadził„Toma”,do pozostałych którzy biwakowali ok. 1 km od gajówki . Tam nastąpiła likwidacja oddziału GL Udało się zbiec trzem gwardzistom, których zabito później. Jednego w Stefanowie, a dwóch pozostałych w Sołtysach.

Jeszcze inny przebieg zdarzeń relacjonował jedyny uratowany gwardzista. Gdy stacjonowali w gajówce „Puszcza”, 21 lipca 1943 roku, skontaktował się z nimi  nieznany oddział partyzanci, którego wysłannik twierdził, że przymaszerowali z Lubelszczyzny i są oddziałem GL dlatego chcą nawiązać kontakt  z miejscowym oddziałem GL. Następnego dnia zjedli wspólny obiad.. Na umówione hasło , goście otworzyli ogień. Zabitych przywieziono do Przysuchy i pochowano na Kirkucie.

Podobnie zdarzenia te przedstawiał Józef Woźniak „Burza” podczas spotkań koleżeńskich w Przysusze. Twierdził on , że podali się za oddział GL, który przymaszerował z Lubelszczyzny Po obiedzie, udając niezorientowanego partyzanta, „Burza” zapoznawał się z działaniem polskiego rkm- u. W  pewnym momencie  odbezpieczył broń i jedną serią zastrzelił wszystkich gwardzistów.

30 sierpnia w starciu z Niemcami zginął „Stach” i oddział GL „im. L. Waryńskiego” zamienił się w oddział GL „im. S. Wiktorowicza”. 25 września oddział pod nową nazwą skonfiskował broń członkom NSZ w Brogowej i pobił ich. 3 października w majątku Zameczek patrol żołnierzy oddziału NSZ „Sosna” wpadł w zasadzkę żandarmerii opoczyńskiej powiadomionej przez GL-owców – pchor. K. Malanowicz został zabity, a pchor. K. Chrząstowski „Zadora” ciężko ranny i wzięty do niewoli. Ppor. M. Drabikowi „Słoniowi” udało się zbiec.

Kpt. H. Jura „Tom” wyznaczył 16-osobową grupę partyzantów celem porwania miejscowego lidera Partii Narodowosocjalistycznej NSDAP Helmuta Gaberta zamieszkałego w Zameczku i wymiany go za „Zadorę”. Gdy Gabert znalazł się w rękach partyzantów, opoczyńskie gestapo w odwecie aresztowało 150 osób, spośród których wyselekcjonowało 55 zakładników. Gdy Gabert został wypuszczony z niewoli, Niemcy uwolnili ich.

Bratobójcza walki trwały nadal. Nikt nikomu nie pozostawał dłużny. Po oczyszczeniu powiatów opoczyńskiego i koneckiego, „Tom” ze swoimi  ludźmi prowadził działalność w innych częściach województwa kieleckiego. Np dowodzi oddziałem” Kamień” działającym na południe od Radomia, np. Łysowody rok 1943 – 22 zabitych; 1944 powiat opatowski- kilkudziesięciu zabitych ( wg sprawozdań AL ). Rozszerzył zakres swej działalności na zwalczanie grup  szpiegowskich NKWD , które były zrzucane na spadochronach. Tak było w przypadku  wsi Janki koło Opoczna . Gdzie zginęło czterech skoczków z ich dowódcą mjr Griszką. Pozostałych trzech z radiostacją doczekało się wkroczenia Armii Czerwonej  17 stycznia 1945 r.  Okazało się ,że” razwiedka” nie tylko rozpracowywała przygotowania obronne Niemców, ale i miejscową konspirację.  Hubert Jura, jako kierownik Pogotowia Akcji Specjalnej dozbroił swoich ludzi. Zaprowadził dyscyplinę  w podległych placówkach.

Jak wskazują zachowane w Niemczech dokumenty, o  wszystkich swoich posunięciach informował swojego patrona z radomskiego gestapo Paula Fuchsa. Urodził się on  w Hochst koło Frankfurtu nad Menem w 1908 r. Maturę zdał w 1927r. Od 1934 r. oficer policji w Augsburgu. W  1934r.  zostaje oficerem policji politycznej – gestapo. Szybko zdobył dobrą opinię u przełożonych: pracowity, inteligentny, zaangażowany. W latach 1937 – 1939. Był szefem policji w Moguncji. Czekał na przyjęcie do SS od 1937 – do 1941 r. W roku 1939 trafił do osławionych  EISATZGRUPPEN. Służył w EINSATZKOMMANDO 2/III pod dowództwem Fritza Lipharda. Do Radomia trafił za sprawą Lipharda, który pamiętał o inteligentnym i pracowitym oficerze. Powierza mu kierownictwo Sonderkommando IV A (walka z podziemiem).

Była to wspaniała decyzja kadrowa dla Niemców i tragiczna dla Polaków biorących udział w ruchu oporu. Przebiegły i bardzo inteligentny Fuchs, nie preferował bicia i tortur – chociaż je stosował, gdy uznał to za konieczne. Posiadał około 150 agentów. Do dyspozycji miał 40 tłumaczy z języka polskiego na niemiecki i odwrotnie, ale stale narzekał na brak tłumaczy, którzy posiadając wykształcenie, potrafiliby  zauważyć niuanse języka polskiego czy niemieckiego. Sam nauczył się języka polskiego na tyle, że mógł przeczytać dokumenty i porozumieć się z rozmówcą. Był twórcą wielu prowokacji i złożonych gier operacyjnych z wywiadami wielu podziemnych organizacji. Udało mu się pozyskać najlepszych agentów w postaci:    Hubert Jura pseudonim „Tom”; Jerzy Wojnowski pseudonim „Motor” czy Wanda Zemsta V-168, dzięki której uzyskał wgląd w najważniejsze sprawy ZWZ i Armii Krajowej ( umożliwiała  gestapowcom instalowanie w lokalach konspiracyjnych aparatury podsłuchowej. ). Był twórcą prowokacyjnych przedsięwzięć typu organizacja „Miecz i Pług”. Jego ludzie starali się  przejąć kierownictwo PPR w Radomiu i Kielcach. Twierdził, że ma rozpracowanych 40 tysięcy wrogów III Rzeszy w dystrykcie Radom ( w postaci katalogu) i ich aresztowanie załatwiłoby  problem ruchu oporu na jego terenie. Na przeprowadzenie  takiej akcji brakuje mu jednak wystarczającej ilości wojska – bo akcję trzeba przeprowadzić jednocześnie.

Z jego wyroku pojechało do Obozu Zagłady w Oświęcimiu kilkanaście tysięcy ludzi i kilka tysięcy zostało rozstrzelanych na Firleju pod Radomiem. W końcówce wojny zaangażował się w budowę międzynarodówki  antykomunistycznej i tworzenie konspiracji nakierowanej na walkę ze Związku Radzieckim. Był doskonałym nabytkiem organizacji wywiadowczej GEHLENA powstałej w 1945 roku pod auspicjami Stanów Zjednoczonych.

Śledztwo przeciwko Fuchsowi prowadzono w latach 1964 – 1980. Umorzono w 1980 roku. Zmarł 9 października 1983 r w Augsburgu. Kpt Tom spotykał się z Paulem Fuchsem wielokrotnie, przekazując mu listy ludzi do likwidacji ( zachowały się w archiwach niemieckich w Koblencji ), wg z góry zaproponowanego harmonogramu. Jednocześnie nad jego głową zaczęły zbierać się chmury. Wiązało się to z jego kontaktami z radomskim gestapo. Po klęsce pod Stalingradem wielu Niemców zaczęło zdawać sobie sprawę że klęska Hitlera jest nieunikniona. Należy zatem  znaleźć te siły polityczne i wojskowe, które zechciałby porozumieć się w tej sprawie. W Polsce  takich chętnych  było niewielu, a to za sprawą ogromu zbrodni popełnionych przez Niemców, a z drugiej strony Polskie Państwo Podziemne dbało o to, aby nikt z nimi nie kolaborował. Bez wątpienia kapitan „Tom” był zarejestrowany jako agent „Georg” przez radomskie gestapo od roku 1943. Wielokrotnie spotykał się  z SS-hauptsturmfuhrerm Paulem Fuchsem – szefem  Sonderkommando  IV A ( walka z podziemiem ). Ze strony niemieckiej kontakty z polskim podziemiem  utrzymywał także Hauptsturmfuhrer Alfred Spilker  – urzędujący w Warszawie szef tamtejszego Sonderkommando IV A .

Obaj mieli bezpośredni kontakt z Głównym Urzędem Bezpieczeństwa Rzeszy. Tak o Fuchsie pisał 7 czerwca 1977 roku jeden z założycieli NSZ- Tadeusz Boguszewski:

„Wiem, że Fuchs widział klęskę Niemiec i robił wszystko, co w jego mocy, by ratować elementy antykomunistyczne.”(Z. Siemaszko, Narodowe Siły Zbrojne,Warszawa 1988, s.107, ). Z Fuchsem rozmowy toczył także Otmar Wawrzkowicz, który pracował w wywiadzie NSZ. Był zarejestrowany jako współpracownik gestapo w Radomiu. Był też jednym z najważniejszych działaczy grupy Szańca. Gra wywiadu NSZ staje się bardziej zrozumiała, gdy przypomnimy, że zamiarem organizacji był ocalenie „substancji narodowej „ od zagłady ze strony okupantów.”

Zaczęto planować realizację militarnego planu  „ Z”. Miał on polegać  na opanowaniu przez oddziały Armii Polskiej ,wyłonione z sił NSZ, w momencie rozpadu Niemiec: Prus Wschodnich i terenów  po Odrę i Nysę Łużycką. Twórcy tego planu liczyli  na czasową pomoc aliantów zajmujących całe Niemcy. Wspomagać realizację ich planów  miał element zaskoczenia Niemców i samych aliantów. Jego sukces  przewidziany był tylko  w momencie gwałtownego załamania struktur państwowych III Rzeszy i panicznej ucieczki ludności cywilnej. W trakcie przygotowania do jego realizacji  nastąpił rozłam na tle scalenia z AK.

Od kwietnia 1944 roku funkcjonowały dwie organizacje NSZ. Popierającą z scalenie : NSZ-AK i druga część  wywodząca się  ze Związku Jaszczurczego. Określano ją jako NSZ- ONR (Obóz Narodowo-Radykalny) lub NSZ ZJ. Można dzisiaj zastanawiać się nad realnością tego planu, ale przykład wyprowadzenia Brygady Świętokrzyskiej NSZ świadczy o realności planu ratowania antykomunistycznej „substancji narodowej” przed  Armią Czerwoną. O usilnych poszukiwaniach chętnych do współpracy, świadczy fakt, że po aresztowaniu Komendanta Głównego AK „Grota” Roweckiego ( 30 czerwca 1943 r. ) starano się go nakłonić do wydania rozkazu o zaprzestaniu walki z Niemcami. Wyżsi funkcjonariusze RSHA  argumentowali, że głównym wrogiem Polaków przestali być już Niemcy a stał się nim Związek Sowiecki. Wielka Brytania i USA  zaś pozostawili nasz kraj własnemu losowi. Rowecki tę propozycje stanowczo odrzucił. Niezrażeni tym Niemcy kontynuowali poszukiwania chętnych do współpracy.  Ale o tym opowiemy w dalszej części naszych rozważań.

.

Początki konspiracji narodowej w powiecie opoczyńskim

Narodowa Organizacja Wojskowa i Narodowe Siły Zbrojne w Przysusze

Kim pan jest kapitanie „Tom”? cz.3

Kim pan jest kapitanie Tom? cz. 1

ONR pod pręgierzem

 

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]