Artykuły

Juana Castro Ruz – siostra Fidela

.

Grzegorz Wojciechowski

.

Fidel Castro pochodził z zamożnej, i wielodzietnej rodziny, był jednym z siedmiu nieślubnych dzieci Ángela Castro y Argiz oraz jego partnerki, a właściwie kochanki, ponieważ Castro był wówczas w związku małżeńskim z Marią Luisą Argote, Riny Ruz Gonzalez. Rodzeństwem z tego związku byli dwaj bracia: Ramon i Raul oraz cztery siostry: Angelita, Enma, Augustina i Juanita.

Z kolei ze związku małżeńskiego swojego ojca Fidel miał pięcioro rodzeństwa: siostry Lidię, Georgine, Antonię i braci Emilia i Pedro.

Spośród jego sióstr najbardziej znana ze względu na swoją polityczną działalność była Juanita, a właściwie Juana. Była o siedem lat młodsza od Fidela, urodziła się bowiem 6 maja 1933 roku.

W 2009 roku ukazała się jej książka „ Fidel y Raul – Mis Hermanos, La Historia Secreta” („Fidel i Raul. Moi bracia, tajna historia”). Nie była to praca, która ukazywała jej starszych braci w dobrym świetle, a wręcz przeciwnie. W tymże samym roku hiszpańska telewizja TVE wyemitowała film dokumentalny na podstawie tej książki. W filmie tym zwierza się: „Dorastaliśmy pod kloszem, byliśmy rozpieszczani. Ale kiedy Fidel rozpoczął studia na uniwersytecie, stał się aktywny politycznie, a wówczas doszło też do zamachu stanu Fulgencio Batisty, pokój w rodzinie się skończył.”

W okresie, kiedy Fidel i Raul walczyli o obalenie dyktatury Batisty, Juanita, podobnie jak reszta rodzeństwa wspierała ich. W listopadzie 1957 roku, kiedy Fidel organizował swoją wyprawę na Kubę jachtem Gramna, była w Meksyku i pomagała mu. W czasie rewolucji kubańskiej, musiała nawet korzystać z azylu w ambasadzie brazylijskiej w Hawanie.

Po zwycięstwie rewolucji również angażowała się w budowę nowego porządku i lepszej nowej Kuby, w szczególności zajmowała się organizowaniem szkolnictwa na wsi, gdzie od lat panoszył się analfabetyzm. Szybko jednak zaczęła rozczarowywać się do rewolucji i zaczęła dostrzegać w jak drastyczny sposób jej bracia odeszli od głoszonych wcześniej haseł i wyznawanych ideałów.

We wspomnianej książce napisała, że już od 1961 roku, czyli w okresie, gdy doszło do słynnej inwazji w Zatoce Świń, siostra wodzów kubańskiej rewolucji rozpoczęła współpracę z CIA, do której została zwerbowana przez swoją przyjaciółkę Virginię Leitao da Cunha, żonę ambasadora Brazylii w Hawanie, która w roku 1958 ukrywała ją i innych zwolenników Castro przed prawicowym reżymem Batisty.

Do pierwszego kontaktu z przedstawicielem amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej doszło w 1961 roku w jednym z hoteli w Maxico City. Otrzymała wówczas pseudonim Donna i książkę kodów, których miała używać na Kubie oraz krótkofalówkę, aby mogła otrzymywać w ten sposób instrukcję od swoich szefów z CIA. Juanita oświadczyła, że zgodzi się na współpracę z CIA, pod warunkiem, że nie będzie wykorzystywana do żadnych akcji zbrojnych w stosunku do braci lub innych członków rządu.

Na pytanie czy czuła wyrzuty sumienia, prowadząc takie pertraktacje z wrogami swoich braci, odpowiedziała pytającej ją dziennikarce, że nie uważa, iż ich zdradziła, to oni zdradzili ją, ponieważ zdradzili rewolucję. Juanita oświadczyła też, że nigdy za swoją współpracę nie otrzymywała pieniędzy, to co robiła, robiła to z pobudek ideologicznych i politycznych.

Siostra Fidela swoją działalność koncentrowała głównie na ochronie ludzi prześladowanych przez władze kubańskie, udzielała wskazówek, gdzie można ich ukryć, w tym celu wynajęła nawet mieszkanie w hawańskiej dzielnicy Vedado, gdzie mogli znaleźć schronienie poszukiwani. Do współpracy tej zaangażowała swoją i Fidela matkę Linę Ruz Gonzales.

Po śmierci matki, która zmarła stosunkowo młodo, bo w wieku zaledwie 57 lat, sytuacja Juanity pogorszyła się znacznie, jej jawna krytyka tego co dzieje się na Kubie stawiała ją w sytuacji bardzo dwuznacznej, niewątpliwie jej bracia nie mogli tego więcej tolerować. Doszło więc do ważnej rozmowy pomiędzy nią a Raulem Castro, który wówczas był ministrem obrony narodowej. Brat radził jej, aby opuściła wyspę, najwyraźniej nie było już dla niej miejsca na Kubie.

W roku 1964 roku opuściła Kubę i udała się do Meksyku, gdzie wygłosiła oświadczenie, w którym przedstawiła swoje powody, dla których zmuszona była udać się na emigrację.

Z Meksyku Juanita udała się do Miami, gdzie wspiera do dziś kubańską opozycję i prowadzi aptekę. Przez wiele lat udzielała się w mediach jako przedstawicielka opozycji.

Poniżej prezentujemy dwa teksty:

Pierwszy z nich to wywiad jakiego udzielił Fidel Castro amerykańskiej dziennikarce Barbarze Walters w 1977 roku, w którym odnosi się do działalności politycznej swojej siostry.

Drugi tekst, to oświadczenie Juany Castro Ruz po przybyciu w roku 1964 do Meksyku na emigrację.

.

Wywiad jaki udzielił Fidel Castro amerykańskiej dziennikarce Barbarze Walters.

Barbra Walters:

Ostatnio pańska siostra występowała w amerykańskiej telewizji. Ma pan siostrę Juanitę, która mieszka w USA. Bardzo ostro pana krytykuje. Napisała nawet do prezydenta Cartera w pańskiej sprawie: mówi, że jest pan potworem, którego powinno się zniszczyć.

Fidel Castro:

No proszę, coś takiego.

Barbara Walters:

Mam dwa pytania:

Fidel Castro:

Czy nie wydaje się pani potworne, że siostra mówi coś podobnego o bracie?

Barbara Walters:

Tak i zadaje sobie pytanie dlaczego

Fidel Castro:

Dobrze, powiem pani jedną rzecz. Jesteśmy rodzeństwem, to znaczy dziećmi tego samego ojca i matki. Mamy tę samą krew, ale mamy różne idee. Ja jestem socjalistą, jestem komunistą. Ona ma inne idee polityczne, jest wrogiem socjalizmu, jest wrogiem komunizmu, jest aktywna i gwałtowna w swojej walce przeciwko komunizmowi. I to wyjaśnia wszystkie krytyczne opinie, jakie ma na mój temat.

Wiem, że napisała list do Cartera – potem opublikowano ten list – przeciwko stosunkom s Kubą. W rzeczywistości popełnia się błąd, jeśli próbuje się identyfikować Castro jako symbol wszystkiego złego w tym świecie. Ale dobrze, nie to jest najistotniejsze. Jestem obywatelem kraju, gdzie jest nas dziewięć i pół miliona mieszkańców. I powiedziałbym z głębokim przekonaniem, co następuje: mam dziewięć i pół miliona sióstr, braci, braci w ideach, braci w ojczyźnie, braci w Rewolucji. To są naprawdę moi bracie. Mamy miliony dzieci. To są rzeczywiście nasze dzieci, dla nich walczymy, dla nich pracujemy.

.

Cytat za K. Mroziewicz, Fideliada. Od fascynacji do irytacji, Poznań 2011, s. 162-163.

.

Oświadczenie siostry Fidela Castro Juany Castro po jej wyjeździe z Kuby do Meksyku w 1964 r.

Wypowiadanie się publicznie, a w szczególności na tematy związane z moją własną rodziną, jest dla mnie trudne. Mimo to moje sumienie nie pozwala mi milczeć w sprawach, dotyczących Kuby. A nawet więcej, kiedy tak dobrze znam temat i osoby odpowiedzialne za sytuację, w jakiej znalazł się mój kraj.
Moi bracia Fidel i Raul byli głównymi przywódcami rewolucji przeciwko dyktatorowi Fulgencio Batiście. Mój brat Fidel napełnił Kubańczyków nadziejami, obiecując trwałe wyeliminowanie niesprawiedliwości, terroru i dominacji militarnej. Krótko mówiąc, zagwarantował wolne wybory, wszystko, czego ludzie pragną do szczęścia. Podobnie jak wielu Kubańczyków podejmujących tę sprawę, pomagałam w każdy możliwy sposób, najpierw na Kubie, a później za granicą, w ramach Ruchu 26 lipca, zbierając fundusze na zakup broni, żywności i lekarstw dla kubańskich patriotów, którzy walczyli w górach o mój kraj. W ten sposób przyczyniliśmy się do obalenia istniejącego reżimu i zaszczepienia systemu wolności i sprawiedliwości społecznej, które były fundamentalnymi podstawami naszej walki.
Kiedy zwyciężyła rewolucja, a moi bracia przejęli stery, z wielkim entuzjazmem zaczęłam pracować, poświęcając wszystkie moje wysiłki na rzecz tworzenia szpitali i szkół wiejskich, uznając to za jedno z bezpośrednich zadań rządu rewolucyjnego. Pracowałam dla tego, co uważałem za sprawiedliwą rewolucję, do połowy 1960 roku, kiedy zaczęłam zdawać sobie sprawę ze zmiany, jaką przybierała nasza rewolucja. Zaczynaliśmy być ofiarami mistyfikacji, bo chociaż Fidel publicznie zaprzeczał komunistycznemu charakterowi rewolucji, mogliśmy obserwować, jak mijały dni, jak nasz kraj był przekazywany rosyjskiemu imperializmowi.
W połowie 1960 roku zerwałam z rządem. Jakiś czas później rząd ten przestał ukrywać swoje zamiary i nie chował się już za flagą Sprawiedliwej Rewolucji, gdyż w grudniu 1961 r. premier rządu rewolucyjnego ogłosił się marksistą-leninistą.
Ja i większość Kubańczyków czuliśmy, że to nie była rewolucja, o którą walczyliśmy. Ja i większość Kubańczyków, którzy wierzyli w obietnice Fidela, mówiąc o przywróceniu sprawiedliwości i wolności Kubie, wiedzieliśmy, że zdradzono nasze ideały.
Wiem, że w rządzie i Armii Powstańczej jest wielu ludzi, którzy nie są po stronie rządu komunistycznego i doskonale wiedzą, jak i kiedy zdradzono rewolucję.
Po zerwaniu z rządem zrobiłam wszystko, co mogłam przeciwko niemu. Pomagałam ukryć ludzi prześladowanych przez słynne G2, porównywalne z najgorszymi elementami hitlerowskiego Gestapo.

Pomagałam wielu Kubańczykom opuścić dzisiejsze piekło, jakim jest Kuba. Pomagałam kupić i ukryć broń dla grup kontrrewolucyjnych.

Pomagałam w wysyłaniu lekarstw i żywności więźniom politycznym; Wielokrotnie próbowałam ratować życie skazanych więźniów przed plutonem egzekucyjnym. Pomagałam utrzymać kontakty w sferze rządu i otrzymałam szczegóły, które dotarły do ​​inteligencji kontrrewolucjonistów.

Krótko mówiąc, pomagałam w każdy możliwy sposób, ponieważ wierzyłam, że lepiej niż większość ludzi, że rewolucja i ludzie zostali zdradzeni i oszukani.
Kuba, mój kraj, żyje w ciągłym zagrożeniu, stając się ofiarą brutalnej dyktatury, która wspiera jedynie terror i przestępczość.
Nie będę dziś mówić o braku podstawowego pożywienia do życia na Kubie. To wszyscy wiedzą. Dość powiedzieć, że słynna książeczka, czyli sposób kontrolowania racji żywnościowej, pozwala na jedną rodzinę złożoną z ojca, matki i dwojga dzieci [ na otrzymanie takich produktów jak ]:

Mleko: dwie puszki na osobę co 15 dni;
Mięso: ćwierć funta, 125 gramów na osobę tygodniowo;
Cukier: 3 funty, półtora kilograma na osobę miesięcznie;
Kawa: pół uncji; 14 gramów na osobę tygodniowo;
Ryż: 6 funtów; 14 gramów na osobę miesięcznie;
Kurczak: tylko dla dzieci poniżej 7 lat i starszych powyżej 65 lat; jajka tylko dla dzieci poniżej 7 roku życia i powyżej 65 lat.
Nie będę mówić o braku odzieży i butów.

Nie będę mówiła o braku lekarstw, chociaż ciągle zadajemy sobie pytanie, co zrobiliśmy z lekarstwami o wartości 63 milionów dolarów, które zostały wysłane po wymianie więźniów z Playa Giron, skoro na Kubie umierają dzieci i dorośli codziennie z ich braku.
Nie będę mówiła o pracy przymusowej, którą komuniści nazywają dobrowolną.

Nie będę mówić o braku swobody wyboru własnej pracy przez jednostki. Rząd określa, gdzie ma się pracować, pensję, harmonogram, ponieważ znane komunistyczne związki robotnicze są dalekie od zagwarantowania pracownikom bezpieczeństwa w ich pracy, nie zrobiły nic poza odebraniem im ich praw.
Nie będę mówiła o obowiązkowej służbie wojskowej, którą narzucają nawet wtedy, gdy Fidel nie znudzi się ogłaszaniem ludowi przy wielu okazjach „uzbroić to”, „żołnierze tak to”. Najgorsze z obowiązkowej służby wojskowej jest to, że nie jest to taka obowiązkowa służba wojskowa. Lepiej powiedzieć, że jest to obowiązkowa służba rolnicza, ponieważ rekrutów wysyła się na wieś, aby wykonywać zadania wyraźnie rolnicze, otrzymując tylko 7 pesos miesięcznie jako zapłatę.
To, o czym chciałbym powiedzieć, to terror i panika istniejące w moim kraju. Synowie i córki wydają rodziców i przyjaciół; komitety obrony złożone z sąsiadów w każdym bloku, które obserwują wszystkich ludzi wchodzących i wychodzących z ich domów i zawiadamiają bestie z G-2. O panice, która ogarnia każdy dom, gdy potwory z G-2 pukają do ich drzwi o każdej porze dnia i nocy.
Wiem bardzo dobrze, że ten terror i panika odczuwają nie tylko przeciwnicy reżimu, ale raczej opanował też ich własnych wojskowych i rządzących. Zaginęły pojęcia przyjaźni i zaufania; wiem o żołnierzach Armii Powstańczej, którzy nie są za rządem, ale którzy nie powiedzą tego nikomu z obawy, że zostaną wydani przez własnych towarzyszy.
Chciałabym coś wyjaśnić o sytuacji Kościoła na Kubie. Rząd komunistyczny nie chciał usunąć kultu religijnego na Kubie, uważając, że byłby to szkodliwy materiał dla propagandy za granicą. Doszło jednak do konfiskat i zamknięcia szkół religijnych oraz wydalenia dużej liczby księży i ​​zakonnic. Nie ma jednego prawa, które zabrania chodzenia do kościołów.
I w związku z tym chcę powiedzieć o czymś co sama przeżyłam, bo w tym uczestniczyłem. W roku 1961 na Kubie obchodzono święto Naszej Patronki, Matki Bożej Miłosierdzia, we wrześniu zezwolono na pochód – procesję wokół kościoła. Następnie, jak tylko ruszyła procesja, która była doskonale zorganizowana, przyjechały pałki policyjne, czyli „clque”, jak lubią to nazywać, oskarżyli wszystkich, którzy brali udział w pokojowej w procesji. Byłam w szeregu pierwszych, idąc w pierwszej grupie, obok chłopca, który niósł obraz Matki Boskiej, a gdy chłopiec upadł, zobaczyłem, że jest członkiem Młodzieży Katolickiej. Widziałam jak padł tam martwy zastrzelony przez milicję lub przez wojsko, nie wiem, w jakim momencie mógł paść strzał. I nie to było nawet najsmutniejsze w tej sprawie, ale że zabrali zwłoki, aby wykorzystać je propagandowo i zrzucić winę na katolików, mówiąc, że spowodowali to zaburzenie, ponieważ ten chłopiec należał do Katolickiej Młodzieży Kuby.
Chciałabym również wspomnieć o więźniach politycznych, których wyjątkową zbrodnią było to, że nie zgadzali się z reżimem komunistycznym. Są tacy, którzy zapewniają, że w kubańskich więzieniach przebywa sto tysięcy więźniów politycznych. Oczywiście dla większości ludzi nie jest możliwe podanie dokładnej liczby, ponieważ te fakty są utrzymywane przez rząd w tajemnicy. Poprosiłam osoby z rządu, aby powiedziały mi ilu jest więźniów – podobno około 75 000. Nikt nie może sobie wyobrazić sytuacji, w jakiej się znajdują ci ludzie. Są ofiarami najokrutniejszego maltretowania i mogę stwierdzić, że system penitencjarny na Kubie w stosunku do więźniów politycznych całkowicie zapomniał o ludzkiej kondycji.

Jak wyjaśniłam wcześniej, mam wiele przyjaźni związanych z ludźmi ważnymi w reżimie komunistycznym. Od nich mogłam się dowiedzieć, że Kuba przewodzi komunistycznej działalności wywrotowej w Ameryce Łacińskiej. Znam Amerykanów z Ameryki Łacińskiej, którzy wjechali na Kubę z fałszywymi dokumentami, niektórzy legalnie, a inni statkami operującymi nielegalnie. Osoby te zostały przeszkolone jako partyzanci i agitatorzy, a teraz są przygotowani, są wysyłani do swoich krajów. Wiem o lotach samolotów przewożących personel i broń w różne miejsca w Ameryce Łacińskiej. Korzystają również ze statków handlowych i rybackich.
Przyjaciel, blisko związany z rządem, którego nazwiska nie mogę wymienić, powiedział mi, że Departament Bezpieczeństwa Państwowego ma sekcję poświęconą wyłącznie sprawom szpiegostwa i partyzantów w Ameryce Łacińskiej. Ta sekcja przygotowuje fałszywe dokumenty, szkoli personel specjalizujący się w szpiegostwie i działalności wywrotowej oraz przygotowuje kubańskich dyplomatów, którzy pracują w krajach, które twierdzą, że są przyjaciółmi komunistycznej Kuby. Do tej sekcji należą kubańskie misje dyplomatyczne. Ich zadaniem jest dostarczanie instrukcji dla agentów komunistycznych, a także broni i propagandy w celu wprowadzenia ich w zaprzyjaźnionych krajach i rozpowszechniania zarówno w nich, jak i tych, które nie utrzymują stosunków z rządem kubańskim. Dowiedziałam się również, że kubańskie ambasady w Ameryce Łacińskiej to gniazda dywersji i szpiegostwa. Sekcja Departamentu Bezpieczeństwa Państwowego, która zajmuje się wyżej wymienionymi pracami, nazywana jest Dyrekcją Generalną Wywiadu, a jej szefem jest Komendant Manuel Piñeiro Losada (alias) Barba Roja.
Cała Ameryka ignoruje fakt, że Kuba to ogromne więzienie otoczone wodą. Ignoruje, że naród kubański jest przypięty do Krzyża męczeństwa narzuconego przez międzynarodowy komunizm i tych, którzy zdradzają swoją ojczyznę i oddają ją rosyjskim imperialistom, którzy wyzyskują i wykrwawiają naszą ukochaną Kubę.
Mam nadzieję, podobnie jak wszystkich Kubańczyków, że na następnej Konferencji Organizacji Państw Amerykańskich organizacja ta podejmie ostateczne działania przeciwko dyktatorskiemu rządowi Kuby, tak jak to uczyniła przeciwko dyktatorskiemu rządowi prawicowego Trujillo.
Wiem, że większość ludzi w Ameryce Łacińskiej wierzy w samostanowienie ludzi, w ich formę rządów. Uważam, że tę determinację przejawia się w głosowaniu ludu. Fidel obiecał wybory 18 miesięcy po triumfie rewolucji. Potem, żeby ich nie zrobić, wypełnił Plaza Civica ludźmi, deklarując, że nie chcą wyborów.
Historia narodu latynoamerykańskiego jest pełna dyktatorów i placów, pełnych ludzi, którzy z polecenia dyktatora krzyczą „tak” za wszystkim, co każe dyktator.
Wiem, że na Kubie istnieją grupy opozycyjne przeciwko reżimowi, które chcą jak najszybciej otrzymać skuteczną pomoc. Biorąc pod uwagę, że te grupy nie są wystarczającymi oddziałami, aby obalić rząd komunistyczny, wspierany przez tysiące Rosjan, mamy nadzieję, że wezwanie to zostanie usłyszane przez siostrzane narody amerykańskie i tym samym unikniemy powtórzenia na Kubie podobnej sytuacji jak na Węgrzech w 1956 roku.
Chciałabym zostać w moim kraju i dalej współpracować w anonimowej walce Kubańczyków z zaszczepioną na Kubie komunistyczną tyranią. Jednak moja sytuacja pogorszyła się w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zdałam sobie sprawę, że jestem zmuszona opuścić swój kraj. Mam nadzieję, że rząd Meksyku zaakceptuje mnie jako azylanta politycznego do czasu powrotu do mojej wolnej ojczyzny, Kuby.

Dziękuję za uwagę, którą tak łaskawie mi poświęciliście.

.

Jak Fidel Castro chciał zdobyć koszary Moncada

Broda Fidela Castro

Kryzys kubański czyli jak Chruszczow chciał wpuścić Kennedy’emu jeża w gacie.

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]