Artykuły

Jesienne róże w Sangerhausen

 

Wojciech W. Zaborowski

.

Przewodniki nie poświęcają temu miastu zbyt wiele miejsca. Podobnych jest przecież w Niemczech wiele. A jednak do Sangerhausen przybywa każdego roku 100 000 zwiedzających! Prawdę mówiąc, nie tyle do miasta, co do położonego na obrzeżach grodu parku. Różany park liczy już sobie 113 lat i na trzynastu hektarach prezentuje 80 000 sztuk i 8500 odmian „królowej kwiatów” z całego świata. Wymieniany jest też w księdze rekordów Guinnessa. A gdy otwierano ogród w 1903 roku, zajmował on zaledwie 1,5 ha powierzchni!


Zapewne rację mają fachowcy, którzy twierdzą, że najlepszym okresem do podziwiania róż jest maj. Gdy wyczytałem jednak, że jeden z największych na świecie ogrodów różanych, Europa – Rosarium w Sangerhausen, mieście położonym na południu Harzu, między Kassel i Halle oraz Magdeburgiem, zaprasza również… w zimie, uznałem, że tym bardziej koniec lata i początek jesieni nie powinny zniechęcać do odwiedzin tego wyjątkowego ogrodu.


Cenione przez miłośników róż i parków Rosarium, zrzeszone w związku Botanischer Gärten e.V., szczególnie w tym roku we wrześniu cieszyło się wyjątkowym zainteresowaniem przybyłych do Sangerhausen gości, a to z powodu dwudziestych już Dni, które fetował kraj związkowy (Land) Sachsen-Anhalt (20. Sachsen-Anhalt Tag). W br. pod hasłem „Sachsen-Anhalt trifft Rose” odbywały się one właśnie w Sangerhausen. Róża była symbolem Dni i miasta. Jej wizerunek umieszczono na okolicznościowej plakietce, a Rosarium w naturalny sposób wpisało się w program festynu.


Obchody się skończyły, ale po Dniach, ku radości mieszkańców, pozostał wyremontowany i zmodernizowany dworzec DB oraz wykraczające daleko poza granice trzydziestotysięcznego miasta wzmożone zainteresowanie Rosarium. Bo choć i dzisiejsze Sangerhausen ze swą tysiącletnią już historią (pierwszy dokument wymieniający „Sangirhusen” pochodzi z czasów cesarza Ottona III i nosi datę 4 października 991 roku), swoimi pamiątkami z przeszłości może zainteresować turystę, to jednak Rosarium jest atrakcją na skalę światową. Jak głosi jedno z reklamowych haseł, zwiedzanie parku stanowi „Erlebnisse für alle Sinne” (doznanie dla wszystkich zmysłów). Co oczywiście nie oznacza, że będąc w tym mieście nie należy zainteresować się kamiennymi świadkami jego przeszłości, m.in. czterema kościołami, fragmentami murów obronnych, interesującym ratuszem.


Korzystający z połączeń kolejowych natrudzi się trochę, nim dotrze do Europa-Rosarium. Wprawdzie sześć autobusowych przystanków znajduje się na przydworcowym placu, ale informacja o tym, skąd odjeżdżają do Rosarium, znajdującego się na peryferiach miasta, pozostawia jednak wiele do życzenia. Donoszę więc zainteresowanym, że korzystać należy ze Stadtbusu nr 42, który co godzina odjeżdża z przystanku nr 6. Kto chciałby zwiedzić przy okazji centrum miasta, może w kursującym co pół godziny busie dojechać do centrum, Marktu, i następnie kolejnym udać się dalej do Rosarium.
Idąc od skrzyżowania ulic Beyernaumburger i Sotterhäuser Weg w stronę głównego wejścia do Rosarium wysadzaną różami alejką, już przed właściwym parkiem przykuwają wzrok opatrzone metrykalnymi tabliczkami eksponaty, a to przecież zaledwie wstęp do tego, co oczekuje

odwiedzających ogród po przekroczeniu głównej bramy. Nie jestem botanikiem, ale nie tylko poszczególne okazy, również ich nazwy robią wrażenie. Obok dość znanej Schwarze Rose i Grüne Rose spotykam Virginiana-Hybryden, Bengelrosen, Zwergstrauchrosen, Teehybriden-Edelrosen i tyle innych gatunków, że doprawdy nie jest się ich w stanie spamiętać i gdyby nie przewodnik, który można nabyć w kasie biletowej, oraz robione na bieżąco notatki, zwiedzający ogród laik mógłby się czuć w tym gąszczu kwiatów naprawdę zagubiony.


Budzący zachwyt nie tylko miłośników kwiatów ogród powstał z inicjatywy hodowcy róż z Trier Petera Lamberta, który w 1897 roku zaproponował Towarzystwu Niemieckich Przyjaciół Róż (Verein Deutscher Rosenfreunde) stworzenie Stowarzyszenia Rosarium. Ideą było uratowanie zagrożonych wyginięciem gatunków róż, a w realizacji tej idei walnie pomogli inni miłośnicy tych kwiatów, Albert Hoffmann i Ewald Gnau, którzy namówili władze Sangerhausen do bezpłatnego udostępnienia powierzchni na utworzenie Rosarium. Dziś Europa-Rosarium jest jednym z 11 niemieckich parków odznaczonych angielską „zieloną flagą” („Green Flag Award”), przyznawaną szczególnie interesującym i profesjonalnie prowadzonym parkom i ogrodom. Na gości Rosarium oczekuje przez cały rok wiele atrakcji.

Na co dzień mogą nabyć związane z różami pamiątki w przyogrodowym sklepie, mogą też skosztować specjału lokalnego bistro – lodów różanych. Są i większe atrakcje. I tak np. tradycyjnie 1 maja odbywa się wybór i koronacja Księżniczki Róż (Rosenprinzessin) , w ostatnim tygodniu czerwca festyn, w drugą sobotę sierpnia Noc 1000 świateł (Nacht der 1000 Lichter), nie mówiąc już o corocznym balu Sangerhauser Rosenball. A to tylko niewielki wycinek z całorocznego programu Rosarium, w formie drukowanej również do nabycia w mieszczącym się przy kasie biletowej sklepie, lub też nieopodal ratusza w siedzibie Informacji Turystycznej.


Sangerhausen. Szkoda, że na ogół omijane przez spieszących do Halle, Lipska czy Magdeburga turystów, którzy widzą w nim jedynie węzłową stację DB, umożliwiającą dogodne połączenia z Saksonią, Turyngią i Hesją. A przecież naprawdę warto się tu zatrzymać. Wszak Sangerhausen, nawet jesienią, różami pachnie.

.

23.02.2020

Bamberg to „miasto siedmiu wzgórz”. O cesarzu, świętych i… piwoszach

W słonecznym księstwie Monaco

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]