Artykuły

Jak Rosjanie, Kozacy i Polacy maszerowali na Chiwę

 

Grzegorz Wojciechowski

 

   W roku 1989 zostałem zaproszony do Taszkentu, stolicy Uzbeckiej SRR, przez miejscowy Instytut Kultury, miałem okazje poznać ten ciekawy kraj. W czasie pobytu w Azji Centralnej zainteresowałem sie w jaki sposób te ziemie weszły w posiadanie Rosji. Z ówczesnej polskiej literatury bardzo niewiele mogłem się na ten temat dowiedzieć. Moi uzbeccy przyjaciele nie bardzo jednak kwapili się, aby mi o tym opowiedzieć.

    Po powrocie do Wrocławia pobiegłem więc do biblioteki, aby poszukać czegoś interesującego na ten temat. Znalazłem dwutomową Historię Samarkandy wydaną przez Akademie Nauk ZSRR. Tom pierwszy skończył się na roku 1868, kiedy to miasto należało do emira Buchary. Otworzyłem więc tom drugi i ze zdziwieniem dowiedziałem się, że jest już częścią Imperium Rosyjskiego. Co więc się wydarzyło pomiędzy pierwszym a drugim tomem?

   W drugiej połowie XIX wieku przyłączono do państwa carów, lub uzależniono od niego, trzy niepodległe państwa : Emirat Buchary, Chanat Chiwy i Chanat Kokandu, a także znaczną część rozległych stepów zamieszkałych przez koczownicze plemiona Kazachów. W ciągu zaledwie 30 – 40 lat wielkie tereny Azji znalazły się pod wpływem „ cywilizacji europejskiej”. W czasach Związku Radzieckiego utworzono na tym terenie nowe republiki związkowe – Uzbecką, Tadżycką, Turkmeńską , Kirgiską i Kazachską. Po rozpadzie ZSRR w ich miejsce powstały nowe niezależne organizmy państwowe.

    Na zajętych przez Rosję terenach żyło wiele narodów azjatyckich takich jak: Uzbecy, Turkmeni, Kirgizi, Tadżycy, Karakałpacy, Tatarzy, Kazachowie a także inne mniejszości narodowe – Kałmucy, Żydzi, Hindusi oraz stara autochtoniczna ludność tych terenów, pochodzenia irańskiego, zwana Sartami, asymilowali się oni z napływającym żywiołem ludów tureckich – Uzbekami i Turkmenami.

      Kultura i historia tych terenów sięga niekiedy kilku tysięcy lat. Takie miasta jak Buchara, Samarkanda czy też Taszkent znane były już w czasach starożytnych. To właśnie pod murami Marakandy ( dziś Samarkandy ) został postrzelony strzałą z łuku wódz Macedończyków Aleksander Wielki.

    W XIX wieku, wieku pary i elektryczności, rejon Azji Centralnej jawił się jako obszar wyjątkowo zacofany pod względem społecznym i kulturowym, a także bardzo mocno niedorozwinięty ekonomicznie. Tam w oazach położonych nad dużymi środkowoazjatyckimi rzekami – Amu – Darią, Syr – Darią, Jany – Darią i Zerawszanem życie toczyło się podobnie jak przed kilkuset laty wstecz. Te same problemy – ciągłe waśnie między poszczególnymi państewkami, walka o władzę – niekiedy niezwykle brutalna i krwawa, połączona z fizyczna eksterminacją konkurentów , najczęściej własnych braci bądź innych bliskich krewnych, zajmowała głównie uwagę rządzących. Wszechwładza chanów – despotów, surowe prawo, powszechne stosowanie kary śmierci, za nawet niewielkie przewinienie, bardziej umieszczało te państwa w realiach czasowych głębokiego średniowiecza, niż w czasach dynamicznie rozwijającego się kapitalizmu. Jedną z głównych przyczyn tego zapóźnienia były problemy z dotarciem do tych regionów. Otoczone olbrzymimi stepami i niegościnnymi rozległymi i bezwodnymi pustyniami, były prawie niedostępne dla europejskiej cywilizacji, niewątpliwie hamowało to rozwój ekonomiczny, a co za tym idzie kulturalny i społeczny, konserwując jednocześnie wszelkie relikty średniowiecza.

      Dziki okrutny i brutalny azjatycki feudalizm odciskał przez stulecia olbrzymie piętno na zamieszkujących Azję Centralną narodach. Nie tylko cała ziemia, ale i ludzie byli własnością chanów, ich życie zależało niekiedy wyłącznie od ich kaprysów i humorów, nie sprzyjało to wytwarzaniu się poczucia świadomości narodowej. Właśnie dlatego Rosjanie mogli tak łatwo i stosunkowo szybko zdobyć Azję Centralną. Jakaż była różnica dla Sarta z Taszkentu, Buchary czy Chiwy kto będzie jego chanem i czy będzie jeden, czy też dwóch – jeden w Chiwie a ten drugi zwany Białym Carem gdzieś na końcu świata w Petersburgu. To właśnie było jedną z głównych przyczyn, dzięki której łatwiej było kolonizować Centralną Azję niż na przykład Kaukaz.

   Olbrzymia różnica w wyszkoleniu wojskowym i wyposażeniu technicznym, jaka istniała pomiędzy wojskiem środkowoazjatyckich chanatów a wojskami agresora rosyjskiego, przygniatała Azjatów i budziła w nich często strach i przerażenie. Rosja jak walec wtaczała się do Azji, gniotąc wszelki opór i zagarniając wszystko co znajdowało się na jej drodze.

    Rosyjska dziewiętnastowieczna polityka dążyła do przyłączenia na wschodzie i południu coraz to większych terenów Azji. Marzenie rosyjskich carów o zdobyciu Konstantynopola i unicestwieniu Turcji, wciąż jednak nie było się w stanie spełnić. W Azji Centralnej Rosjanie natrafili jednak na silnego konkurenta z którym musieli się liczyć i którego się obawiali – Wielką Brytanię. To właśnie w tym regionie Azji interesy tych dwóch mocarstw zaczęły się niebezpiecznie krzyżować.

   Dla Brytyjczyków podstawowym wyznacznikiem polityki w tym rejonie było bezpieczeństwo Indii ich „ Perły w Koronie”. Z lękiem więc patrzyli jak Rosja przybliża się do ich granic. Znane im były plany szalonego cara Pawła I syna Katarzyny Wielkiej, który przy współpracy z Napoleonem Bonaparte chciał dokonać inwazji na Indie, by wydrzeć je Brytyjczykom. Przez cały XIX wiek Anglicy starali się utworzyć strefę buforową, która oddzieliłaby Indie od przybliżającego się do nich Imperium Rosyjskiego.

    Anglików dosięgła rusofobia objawiająca się panicznym strachem przed tym, że pewnego dnia mogą ujrzeć Kozaków pojących swoje konie w Indusie, a nie daj Boże i w Gangesie..

    Walka dyplomatyczna i wywiadowcza jakiej terenem była Azja Centralna została nazwana „Wielką Grą ( The Great Game ).

      Z dziewiętnastowiecznymi dziejami Azji Centralnej związane są również losy wielu Polaków. Nazwiska niektórych z nich są znane – jak chociażby postać Jana Prospera Witkiewicza, gen. Izydora Borowskiego, Alojzego Pieślaka, Bronisława Grąbczewskiego i wielu innych. Mało kto słyszał natomiast o Polaku – rosyjskim generale Stanisławie Ciołkowskim, który w latach 1839 – 1840 wspólnie z generałem – adiutantem Wasilijem Pierowskim prowadził ekspedycje wojskową przeciw Chiwie. Tak samo mało wiadomy jest fakt, iż olbrzymią część stanu osobowego piechoty biorącej udział w tej wyprawie stanowili Polacy, bądź to zesłańcy polityczni, bądź też rekruci z poboru z Królestwa Polskiego.

    Właśnie o tym traktuje moja książka, która jest pierwszą z czterech, jakie napisałem, lub kończę pisać, a które można by umieścić pod wspólnym tytułem – „Jak Rosja zagrabiła Azję Centralną”. Dzięki wydawnictwu „Inforteditions” z Zabrza, już za kilka tygodni ukaże się na półkach pierwszy tom z tego cyklu „Chiwa 1839 – 1840.

Tekst objęty prawami autorskimi. Publikowanie i kopiowanie bez zgody autora zabronione.

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]