Aktualności

Inflacja świętych i ich upadek

.

Radosław S. Czarnecki

.

Wszystko co stałe, wyparowuje,

a wszystko co święte ulega profanacji.

Karol Marks

.

 

          Santo subito – wołał tłum zebrany na pl. Św. Piotra w Rzymie podczas pogrzebu Jana Pawła II – przed 16 laty. Został on kanonizowany – w przyśpieszonym tempie wedle zatwierdzonego przez niego wcześniej schematu wynoszenia ludzi Kościoła godnych atencji i kultu na katolickie ołtarze z pominięciem także reguł jakie do jego pontyfikatu obowiązywały dodatkowo gdy kanonizowany miał być papież – w niewiele  lat po śmierci.  Dziś ten nimb świętości Wojtyły mocno przyblakł, a towarzyszące mu monumentalne, alabastrowe pomniki co rusz się kruszą pod naporem skrywanych i zamiatanych pod dywan do tej pory informacji, danych czy faktów. Wiara religijna wsparta emocjami potrafi przenosić góry , ale po to aby je wznieść w innych, najmniej spodziewanych, miejscach. Kościół z balastem pontyfikatu Jana Pawła II, sprowadzony przez Polaka do wymiaru „po-trydenckiego”, kontrreformacyjnego, niemalże średniowiecznego (czyli wojowniczego, obskuranckiego i fundamentalistycznego)  jest tego zawsze najlepszym przykładem.

     Psycholog społeczny, wrocławski działacz lewicy, dr Jarosław Klebaniuk w książce Piotra Szumlewicza (>OJCIEC NIE-ŚWIĘTY<) w krótkich słowach podsumował pontyfikat Karola Wojtyły na podstawie jego początku: „Karol Wojtyła został wybrany na urząd w atmosferze skandalu, i to podwójnego. Po pierwsze obejmował stanowisko po niezwykle, jak na Watykan, egalitarnym i uczciwym poprzedniku. Po drugie, okoliczności śmierci Lucianiego ani wtedy, ani później nie zostały wyjaśnione”. 2.04.2021 minie 16 rocznica śmierci Karola Wojtyły, 264 papieża rzymskiego, który  pozostawił po sobie rzesze świętych. Dziś w obliczu skandali wychylających coraz obficiej i szerzej zza Spiżowej Bramy owe tabuny kanonizowanych i beatyfikowanych kobiet i mężczyzn wyglądają coraz pokraczniej, świadcząc o absolutnej hipokryzji, alienacji autora tej inflacji świętości z codziennego życia przełomu tysiącleci. Bo żaden papież w historii Kościoła katolickiego nie wyprodukował tylu kanonizowanych i beatyfikowanych osobowych wzorców. Z tym właśnie się wiąże wyniesienie jakiejś osoby (czy grupy osób en bloc) na ołtarze:  mają oni stanowić modele postępowania, naśladowania przez wiernych, członków katolickiej wspólnoty.

     Świeci stanowili jedną z osnów pontyfikatu Karola Wojtyły. To miała być rękojmia tzw. nowej ewangelizacją jaką postawił przed sobą Jan Paweł II. Metoda zmiany procesów laicyzacyjnych i sekularyzacyjnych jakich świat zachodni, euro-atlantycki doświadczał od dekad. Vaticanum II nie zahamował tych tendencji, wstecz pokazał jak Kościół katolicki będący do tamtej pory postrzegany jako monolit, jest pluralistyczny, jak jest wielka chęć i potrzeba zamian, wyrwania się z konserwatywnych i tradycjonalistycznych ram epoki Piusów oraz pęt jakie na Kościół powszechny nałożył Sobór Watykański I . Zmiany które miałyby dostosowania go do wymogów współczesność. Aggiornamento i accomodata renovatio Jana XXIII miały być tego symbolem i zapowiedzią. I w jakimś sensie – co widać przynajmniej do początku lat 70. – były choć sam Kościół jako struktura i instytucja na wskroś tradycjonalistyczna i do szpiku kości konserwatywna nie mógł tak z roku na rok się zmienić, porzucić swojej tradycji (często złej, czasami zbrodniczej, a nade wszystkim – dwulicowej). I ta właśnie dwulicowość, hipokryzja, manipulacja w przedmiocie tzw. świętości i jej prezentacji dla „ludu bożego” jest jak dziś widać głównym leitmotivem pontyfikatu Wojtyły.   

     Jan Paweł II cofnął Kościół o kilka dekad. Może do epoki Piusów a może jeszcze dalej, do czasów kontrreformacji. Jego zdaniem masowa produkcja świętych – mających być  niejako stemplem czasów w jakich żyli – miała zaświadczać, że tylko życie wg norm i kanonów Kościoła którym on kierował jest przeznaczeniem do świętości. Że tylko takie wartości są ludzkie i stanowią jedyną podstawę ziemskiego bytu. Reszta klasyfikowana była do rzędu „cywilizacji śmierci”. Specyficzny wybór i prezentacja tak rozumianych wartości i cnót wartych admiracji, oddawania im czci i uprawiania ich kultu świadczą wyraźnie o preferencjach i zamiarach całego tego procesu. I mentalności kreatora tego procesu. Jednak jak to dziś wyraźnie widać  świat Wojtyły oparty o masową produkcję osób godnych naśladowania z racji swych walorów (a de facto papieskiego uwielbienia określonych wartości niesionych przez te osoby swoim życiem) okazał się rzeczywistością na wskroś zakłamaną, pustą i godną napiętnowania. Właśnie z racji potwornych rozbieżności miedzy medialnym zadęciem, żarliwymi przemówieniami, groźnymi potępieniami oraz ekstatycznymi modłami.    

     Święci w Kościele są niczym herosi z greckiej mitologii. I stanowią jak oni swoistą, katolicką mitologię, oprawę dla masowej wersji przekazu jak należy postępować oraz jakie wartości są niesione aktualnie przez naukę Kościoła. O zmienności tych tendencji niech świadczą przypadki Oscara Romero (zamordowanego przez prawicowe bojówki arcybiskupa San Salwador) oraz Pedro Arrupe (wieloletniego generała jezuitów, gorącego zwolennika teologii wyzwolenia i przez lata postponowanego publicznie przez Jana Pawła II aż ten niezwykle szanowany Hiszpan doznał rozległego wylewu krwi do mózgu i musiał w 1981 ustąpić ze stanowiska). Ci usuwani w cień podczas pontyfikatu Wojtyły ludzie Kościoła dziś mają otwarte procesy beatyfikacyjne. O czym Kościół Wojtyły (a także Ratzingera) nie chciał absolutnie słyszeć.    

     Jan Paweł II wyniósł z wielką pompą i medialną fanfaronadą na ołtarze tak kontrowersyjne (już w chwili kanonizacji) postacie jak abp Alojzy Stepinać – ustaszowski prymas Chorwacji błogosławiący swym milczeniem zbrodnie faszystów z Zagrzebia w latach 1941-54 – czy założyciel i promotor Opus Dei Jose Maria Escriva de Balaguer. Kontrowersje i negatywne opinie osób obcujących przez lata a dot. charakteru, osobowości i relacji interpersonalnych jakie ów przyszły święty prezentował, przekazywane do Watykanu nie miały znaczenia. Ważnym – taką promocję wartości przy wynoszeniu na ołtarze nakreślił Wojtyła – był jego skrajny antykomunizm, anty-progresywizm w każdym wymiarze życia i bezwzględne podporządkowanie się wytycznym Rzymu. I obaj – Stepinać i Escriva – splamili się współpracą i admiracją faszyzmu: chorwackiego i hiszpańskiego. 

     Dzisiejsze kontrowersje i skandale kłębiące się wokoło takich świętych jak Matka Teresa z Kalkuty czy o. Pio z Pietrelciny potwierdzają jedynie wnioski o wybitnie konserwatywnym szkodliwym (dla świata, gdyż rzucały cień na świadomość ok. 1 mld ludzi na Ziemi) – wręcz toksycznym dla postępu i rozwoju ludzkości – pontyfikacie polskiego papieża.

     Gdyby sytuacja potoczyła się inaczej a Jan Paweł II władał by Kościołem jeszcze przez kilka lub kilkanaście lat (de facto w ostatnich latach rządził  – jak mówiono w kurii rzymskiej – i o wszystkim decydował vice-papież, „don Stanislao” czyli abp Stanisław Dziwisz, tylko osobisty sekretarz Wojtyły) na ołtarze wyniesiono by osobistych kamratów Dziwisza abp Paula Marcinkusa (to ten skompromitowany duchowny o afery z Banco Ambrosiano) i założyciela Legionu Chrystysa, zwyrodnialca, gwałciciela dzieci, bigamistę Marciala Maciel Degollado („ukochanego syna Jana Pawła”). Ale żarliwego antykomunisty, prawicowca, skutecznego w pozyskiwaniu dochodów.

     Zgnilizna masowej pedofilii w łonie instytucji którą Jan Paweł II kierował przez prawie 30 lat i którym to procesom oraz zbrodniom funkcjonariuszy Kościoła w żaden sposób nie przeciwdziałał powinny jednoznacznie demistyfikować ten pontyfikat w absolutny sposób. W Polsce jednak znajdują się gremia które w imię własnych, partykularnych, czysto subiektywnych (choć z wartościami i moralnością na ustach) temu zaprzeczają. Protestują głośno i agresywnie przeciwko demitologizacji osoby Wojtyły. Obowiązkiem progresywnej, racjonalnej, lewicowej części naszego społeczeństwa jest jednak pokazywanie autentycznych, prawdziwych stron tego szkodliwego dla świata i Polski pontyfikatu.   

.

Papież i kamień

ATAK NA KAPITOL JAKO SYMPTOM CHOROBY

Pseudo Urzędnicy

Inne z sekcji 

Warszawa w ogniu powstania ( cz. 1 )

. Zygmunt Zaremba . Czy pamięta ktoś dziś we Francji, że dwa lata temu dnia 24 sierpnia Warszawa powstańcza po zrzuceniu okupacji słała pozdrowienia wyzwolonemu właśnie Paryżowi? Mamy ten tekst przed sobą: „Powstańcza Warszawa do wyzwolonego Paryża. Jesteśmy dumni, że nasi lotnicy i żołnierze z polskiej dywizji pancernej biorą udział w bitwie, która doprowadziła do tego zwycięstwa. Wyzwolenie […]

SPOŁECZNE OBLICZE POWSTANIA [ WARSZAWSKIEGO ]

. Zygmunt Zaremba . Od czasu klęski wrześniowej, w której załamał się fizycznie i moralnie system sanacyjnej dyktatury, życie Polski wyraźnie oparło się o siły ludowe. Fundamentem, z którego wyrosła nieugięta walka narodu w czasie okupacji, tak na odcinku wojskowym, jak i cywilnym, były PPS i Stronnictwo Ludowe. Związek Walki Zbrojnej, powstały w końcu 1939 roku, przekształcony później w Armię Krajową, przyjął za podstawę […]