Zdrowie i zdrowe żywienie

Dziś dzień pączusia!

.

Grzegorz Wojciechowski

.

Dziś „TŁUSTY CZWARTEK”- piękny dzień, wzbudzający jednak grozę dietetyków. W czasach pandemii, gdy pozamykane są wszystkie siłownie i kluby, gdzie można walczyć z nadwagą i poprawić swoją kondycję fizyczną, dzisiejszy dzień jest szczególnie niebezpieczny.

Polacy już zapewne przy porannej kawie delektują się tym słodkim przysmakiem, nie przejmując się skutkami pączkowego obżarstwa. Panom trudniej będzie teraz dopiąć spodnie i schylić się, panie mają lepiej, najwyżej będzie im się bardziej miękko siedziało na biurowych krzesłach. Ale jak nie zjadać w ten dzień pączków, skoro powszechnie jest wiadome, że jeśli ktoś tego nie zrobi to będzie prześladował go pech przez cały rok.

Wiadomo, że są smaczne i wielu z nas nie tylko w ten dzień lubi sobie wciągnąć pączusia. Trzeba jednak pamiętać, że jest on kaloryczną bombką, w zależności od tego jak jest upieczony, ma przeciętnie od 300 do 400 kcal. Pączek smażony jest na tak zwanym głębokim tłuszczu i z tego powodu podwyższa i to znacznie zły cholesterol, jest wręcz „cholesterolową bombą”. Jako, że jego ciasto zrobione jest z białej mąki pszennej, podnosi znacznie poziom glukozy we krwi. Dla osób mających problemy z cukrem jest więc wyjątkowo niebezpieczny.

.

Jakie natomiast ma zalety – Jest smaczny i to powoduje, że zapominamy o jego rozlicznych wadach.

Pączki znane już były w świecie antycznym, opychano się nimi w starożytnym Rzymie, chociaż uważa się, że są one pochodzenia arabskiego. W każdym razie znane są w prawie każdej części świata, ponieważ wszędzie pod każdą szerokością geograficzną są łasuchy.

W naszym kraju pojawiły się one już w wieku XVI, co nie znaczy, że nie były u nas pożerane już wcześniej, w każdym razie w XVI wieku pojawiły się pierwsze wzmianki o nim. Bynajmniej te pierwsze polskie pączki nie były nadziewane słodkościami, ale smażona słoniną, dopiero później przegoniono słoninę, a na jej miejscu rozpanoszyła się marmolada, i tak jest już do dziś.

Więc SMACZNEGO