Artykuły

Czy Kabul będzie drugim Sajgonem?

.

Radosław  S. Czarnecki, Wrocław

CZY  KABUL  BĘDZIE  DRUGIM  SAJGONEM  ?

 

Nie walczymy i nie walczyliśmy w Afganistanie z międzynarodowymi

terrorystami, tylko z narodowym ruchem oporu. I hodujemy to, co

rzekomo zwalczamy. Zabijając jednego cywila, skłaniamy dziesięciu

młodych ludzi na świecie, by odpłacili za to terrorem.

Jürgen Todenhöfer

Szykuje się odwrót Amerykanów (i ich sojuszników) z Afganistanu. Zgodnie z harmonogramem i decyzją Joe Bidena ostatni żołnierze opuszczą ten środkowo-azjatycki kraj 11.09.2021. Czyli w 20 rocznicę ataku na WTC co stało się przyczyną inwazji USA na ten jeden z najbiedniejszych krajów świata, dotknięty niepokojami od ponad 35 lat (w latach 1981-1989 Afganistan doświadczył interwencji wojsk radzieckich i wojny z agresorem z północy). Jankesów w kontekście przewidywanej ostatecznej ewakuacji prześladują obrazy jakich doświadczyli 46 lat temu podczas dramatycznej i pośpiesznej ucieczki z Wietnamu Południowego po klęsce zadanej im przez wojska Vietcongu. Chodzi o ewakuację ludzi, którzy przez ten czas sprzyjali USA, realizując amerykańskie interesy i wspomagając zaprowadzanie w tym górskim, pustynnym, muzułmańskim kraju demokracji made in Ameryka.

W 1975 r. gdy Kongres odmówił dalszego finansowania „awantury wietnamskiej” ówczesny, młody senator Joe Biden mówił „Stany Zjednoczone nie mają obowiązku ewakuacji jednego, czy 100 001 południowych Wietnamczyków”. Jednak przed nacierającym Vietcongiem uciekło ponad 150 000 obywateli pd. Wietnamu, z różnych względów nie zamierzających mieć jakiegokolwiek kontaktu z nową władzą. Sceny bezwładnej i chaotycznej ewakuacji tych, którzy lojalnie stali przy Ameryce budzą grozę, zgorszenie, wstyd kładąc się cieniem, spędzającym sen z oczu wielu polityków nad Potomakiem. Sytuacja bowiem może się powtórzyć  w Kabulu.

Talibowie obecnie panują nad ok. ¾ wiejskich terenów kraju,  spokojnie czekając na ostateczny odwrót Amerykanów i ich NATO-wskich sojuszników (pozostały pod Hindukuszem jeszcze resztki z międzynarodowej armady – była tam też i Polska, w chwili obecnej utrzymując w Afganistanie ok. 300 żołnierzy)  aby wkroczyć do Kabulu jako najważniejsza siła polityczna w tym kraju. Jak podają wiarygodne i obiektywne źródła od lutego br. talibowie zacieśniają pętle wokoło głównych stolic prowincji Kandahar, Kunduz, Helmand i Baghlan. W wielu prowincjach obecność rządowej policji już się załamała, a armia afgańska jest zaś bliska rozpadu.

Stało się więc jasne, że 20-letni wysiłek militarny, wieloletnia pacyfikacja Afganistanu i agresja na ten jeden z najbiedniejszych krajów świata poszły na marne. Najsilniejsza armia świat ucieka po przegranej de facto wojnie. Co osiągnęło Imperium oprócz niewymiernej liczby ofiar wśród ludności cywilnej i wizerunkowej kompromitacji (mówi się o dziesiątkach, może kilku setkach, tysięcy zabitych cywilów) ? Niemożliwe jest określenie pośrednich zgonów z powodu biedy i chorób, spowodowanych społeczno- ekonomicznymi konsekwencjami tej wojny. Także z racji rozplenienia się na niebotyczną skalę uprawy maku oraz dystrybucji opium. Afganistan to kraj produkujacy dziś ponad 80 % tego narkotyku na światowy rynek.

Warto pomijając ofiary w obozie agresorów zauważyć (dane za NEW YORK TIMESEM), że USA wydały ponad 2,2 biliona $ plus ponad 500 miliardów na pomoc medyczną dla weteranów. Szkolenie i uzbrojenie afgańskich sił rządowych (ok. 300 000 ludzi) kosztowało 87 miliardów. 54 miliardy dolarów wydano na pomoc ekonomiczną i odbudowę (gros tych środków  zmarnowało się z powodu korupcji i nieefektywności “demokratycznej” administracji afgańskiej). Na walkę z narkotykami wydano 10 miliardów dolarów, a skutek jest nek: zerowy.   

Przez prawie 20 lat tej wojny i faktycznej okupacji Waszyngton w polityce globalnej, regionalnej i lokalnej, przez permanentne pacyfikacje i ofiary wśród ludności cywilnej (o zachowywaniu się prymitywnym i  prostackim – to kraj tradycyjnie muzułmański, o ortodoksyjnej obrzędowości i religijnej kulturze, która okupanci zazwyczaj nie rozumieli – żołnierzy amerykańskich nie wspominając) szedł ku pewnej klęsce. Nawet teraz, w środku odwrotu po porażce, oficjalnie Waszyngton nie ma jasnego pojęcia, dlaczego ostatecznie przegrał ten  konflikt. Dodatkowo poczucie przegranej ostatecznie wojny wzmacnia totalna klęska w walce z narkobiznesem. Nadaje ona wycofaniu USA określone znaczenie. Jest to kolejny sygnał dla ludzkości, iż Waszyngton nie ma już nie tylko nadziei, ale też i możliwości, na uporządkowanie świata tak jak sobie tego życzy.  Jego potężna, globalna, imperialna hegemonia kruszy się i na naszych oczach dematerializuje się. Ekipa Bidena próbuje kombinować jakby „wyjść i zostać w Afganistanie”. Regularna amia opuści ten kraj, ale zostać mają doradcy oraz prywatne agencje bezpieczeństwa (tragicznie i toksycznie osławione na wzór Blackwater / Academi). Czyli nastąpi prywatyzacja wojny i przemocy – ulubiona idea demo-liberałów różnej maści wychowanych na szkółce i narracji „Chicago Boy’s”. Jednak kompromitacja będzie się tylko nasilać.  

Kiedy Stany Zjednoczone wycofają się z Afganistanu, upadnie skorumpowany marionetkowy rząd założony przez siły koalicyjne USA, a talibowie wejdą na powrót do Kabulu Jankesi stracą Afganistan w taki sam sposób, jak stracili Wietnam. To  ironia losu. Brzeziński obiecał Carterowi dać Związkowi Radzieckiemu jego własny Wietnam, wspierając mudżahedinów w Afganistanie. Tak się też i stało. Ale jednocześnie hegemonistyczna polityka bez oglądania się na okoliczności dostarczyła Amerykanom Wietnam – bis. W rzeczywistości tajna wojna Brzezińskiego zdestabilizowała kraj i doprowadziła do ostatecznego upadku świeckiego rządu, który bronił praw kobiet, zniósł cenę za żonę i promował walkę z analfabetyzmem, zaawansowaną edukację i pełne zatrudnienie. Wyzwolenie kobiet zostało wykorzystane przez CIA celem rekrutacji reakcyjnych islamskich fundamentalistów do walki z socjalistycznym rządem Afganistanu i bezbożną, ateistyczną armią Związku Radzieckiego.

Afganistan jest znany jako „cmentarz imperiów”. Aleksander Wielki i starożytne greckie imperium macedońskie, imperium brytyjskie, potem ZSRR, dziś hegemon na jakiego się kreuje USA zostaje zmuszony do opuszczenia tej zapomnianej ziemi, po raz kolejny udowadniając ponadczasowy aksjomat filozofa George’a Santayany: „Ci, którzy nie uczą się historii, są skazani na jej powtarzanie”.

.

Pseudo Urzędnicy

Inflacja świętych i ich upadek

 

Inne z sekcji 

Wiersze Jana Zacharskiego; „Obywatel”

. Jan Zacharski . Obywatel . Powstanie tego wiersza jest konkretnym celem, Z wybitnym chcę zapoznać was obywatelem, Jest jednak okoliczność nie bardzo szczęśliwa, Że wielu obatelem często go nazywa. On się żwawo porusza w polszczyzny obrębie, Należy jednak uznać, że ma kluski w gębie, I każdy obserwator bez namysłu przyzna, Że piętą Achillesa jest […]

Warszawa w ogniu powstania ( cz. 1 )

. Zygmunt Zaremba . Czy pamięta ktoś dziś we Francji, że dwa lata temu dnia 24 sierpnia Warszawa powstańcza po zrzuceniu okupacji słała pozdrowienia wyzwolonemu właśnie Paryżowi? Mamy ten tekst przed sobą: „Powstańcza Warszawa do wyzwolonego Paryża. Jesteśmy dumni, że nasi lotnicy i żołnierze z polskiej dywizji pancernej biorą udział w bitwie, która doprowadziła do tego zwycięstwa. Wyzwolenie […]