Artykuły

Bitwa pod Lenino. Fakty i dylematy

.

Gen. Zdzisław Rozbicki

.

Mija kolejna rocznica bitwy pod Lenino. Wzbudza ona wciąż duże emocje i kontrowersyjne oceny, w tym bardzo krzywdzące tych, którzy brali w niej udział. Rocznica ta skłania właśnie do zabrania głosu o roli tego wydarzenia w najnowszej historii Polski. Spór o jej ocenę, cele, przebieg działań bojowych, a także znaczenie dla spraw polskich będzie trwał jeszcze długo. Sprawia to m. in. propaganda upowszechniająca historię czasów Polski Ludowej zanurzoną w fałszu i ukazującą ją w czarno-białych schematach. A przecież ta nasza narodowa przeszłość miała różne barwy i odcienie.

W 1943 roku, kiedy 1. Dywizja Piechoty imienia Tadeusza Kościuszki przygotowywała się do podjęcia walki, która trwała na ogromnych przestrzeniach świata, a największe bitwy toczono na terytorium byłego Związku Radzieckiego. Ginęły miliony ludzi (podaje się, że w II wojnie światowej poległo 50 milionów, a najwięcej, bo 20 milionów, to obywatele Związku Radzieckiego) w morderczych zmaganiach koalicji antyhitlerowskiej z Niemcami i ich sojusznikami. Niemieckie obozy zagłady unicestwiały w każdej godzinie i w każdym dniu setki tysięcy ludzi. Czyniono to na skalę niemal przemysłową. Dymiły kominy krematoriów, a ich paliwo stanowiły istnienia ludzkie. Były to czasy pogardy człowieka dla człowieka. Polska już czwarty rok żyła w warunkach okupacji przez „nadludzi”. Trwał morderczy opór naszego narodu przeciwko okupantowi.

.

Siedlce nad Oką. Msza polowa żołnierzy 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki

.

Na wschodnich frontach, na rozległych obszarach byłego państwa radzieckiego, Armia Czerwona po wielkich klęskach odnosi sukcesy w walkach. Wielka Trójka w październiku 1943 roku w Teheranie podjęła ważne decyzje dotyczące losów wielu narodów po wojnie, ich granic, w tym Polski. Stalin uzyskał zgodę na wytyczoną przez siebie granicę zachodnią łącznie z Lwowem i Wilnem. Prawie jedna trzecia byłego terytorium Polski ma być w granicach radzieckich. Zdecydowano bez zgody Polski o jej nowych granicach na wschodzie. Sprawa granicy zachodniej miała być ustalona po zakończeniu wojny. Lewica będzie zabiegać o granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej. Rząd Polski w Londynie żądał granicy z 1939 roku, nie wypowiadając się w ogóle o zachodniej granicy z Wrocławiem i Szczecinem. Domagał się tych ziem tylko PKWN i Rząd Tymczasowy, jego liderzy Władysław Gomułka, Edward Osóbka-Morawski i inni przedstawiciele lewicy.

W takich to warunkach, w jakże złożonej sytuacji politycznej i militarnej, trwała przecież wojna, podjęta została decyzja, po wycofaniu armii generała Władysława Andersa do Iranu, o organizacji dywizji Wojska Polskiego. Polacy po ogłoszeniu komunikatu Rządu Radzieckiego, zesłańcy z Syberii, wiedząc, w jakich warunkach żyją ich rodacy w kraju, podejmują decyzje o udziale w śmiertelnym boju o Polskę, o jej wyzwoleniu. Żyjąc w dramatycznych warunkach, głodni i narażeni na ogromne mrozy, pokonując wielkie odległości, by znów stanąć pod sztandarem biało-czerwonym i toczyć bój na śmierć i życie z myślą o powrocie do ojczystego kraju.

.

Żołnierze 1 Dywizji w drodze na front.

.

Lenino. Mała miejscowość na Białorusi. Tam znów żołnierz polski stanął do walki o wolność krwawiącej ojczyzny. Tym razem także, jak czynił to w różnych okresach dziejów oręża polskiego, z własnej woli i potrzeby serca. Nie zastanawiał się, jakie były cele polityczne Stalina zezwalającego Polakom na ponowną organizację swojego wojska na terytorium mu podległym. Przybywający do jednostek tworzącej się dywizji, jak i później, tuż przed pierwszą bitwą, żołnierze nie znali faktycznej intencji rządu radzieckiego, a właściwie Stalina. Jego strategicznym zamiarem nie było odrodzenie się niepodległego państwa polskiego, lecz poszerzenie wpływów, i kolejne republiki socjalistyczne Związku Radzieckiego. To właśnie był główny jego zamysł i dążenie. Miał on świadomość, że aby to zrealizować, muszą zaistnieć odpowiednie warunki w danym kraju, a nie tylko fakt obecności Armii Czerwonej (oficjalna nazwa do roku 1949) na danym terytorium, ale także czynnik wewnętrzny, to jest poparcie sił lewicowych, które formalnie legitymizowały nową rzeczywistość. Stanowisko polskiej lewicy, PPS i PPR, jej liderów, było inne od zamiarów Stalina. Ich zamiarem było odrodzenie Polski niepodległej i suwerennej. Politycy lewicy zdawali sobie sprawę, że Polskę trudno będzie po prostu włączyć do Związku Radzieckiego jako kolejną jego republikę. Dalecy byli od takiej koncepcji ustrojowej swego kraju. Ale jednocześnie Władysław Gomułka, Edward Osóbka-Morawski, także inni, realnie oceniali możliwości Polski na wybicie się na niepodległość w stu procentach.

Ówczesne uwarunkowania polityczne temu nie sprzyjały. Konieczne będą pewne ograniczenia naszych racji narodowych i celów, do których dążyli, by mogła zaistnieć znowu Polska o określonym kształcie terytorialnym, być międzynarodowym podmiotem prawnym. Tym się kierowali, zapewniając Stalina, że państwo polskie będzie prowadzić politykę w ścisłym sojuszu ze Związkiem Radzieckim, zapewniając go o wieczystej przyjaźni i braterstwie broni, godząc się na ograniczoną suwerenność. Stalin też zdawał sobie sprawę z faktu, że Polaków trudno będzie podporządkować sobie jako jedną z republik radzieckich. Trzeba dać im trochę formalnej samodzielności i poczucia własnej państwowości, ale jednocześnie trzymać na smyczy, by wspierali go w jego dążeniach strategicznych. Żartował, że komunizm pasuje do Polski jak siodło do krowy.

.

Generał Zygmunt Berling – dowódca 1 Dywizji Piechoty

.

A teraz trochę polemiki z przyjaciółmi i starszymi nieco kolegami, a m.in. z uczestnikami bitwy pod Lenino. Od wielu lat spotykam się z nimi z okazji kolejnych rocznic heroicznej walki o niepodległą Polskę. Podziwiam ich postawy i hart ducha, wręcz bohaterską walkę. Mam dla nich ogromny szacunek i zawsze się im nisko kłaniam. Bo przecież ich droga życia na początku wczesnej młodości była pełna bezdroży, zagrożeń, głodu i zimna. Po prostu cierpień i ofiarności dla Ojczyzny, do której pragnęli wrócić. Słucham ich opowieści ze wzruszeniem. Mówią nie tylko o swojej walce, lecz także kolegów, którzy na zawsze zostali tam pod Lenino. Ich wspomnienia to jakże żywa cząstka naszej żołnierskiej, także narodowej historii. Dobrze, że to robią, bo czas ucieka. Słuchając wielokrotnie, bardzo aktywnych wciąż, uczestników bitwy, a najczęściej płk. Bronisława Jakimowicza i Wacława Sawickiego, nachodzą mnie różne myśli o tej bitwie, a szczególnie o jej ocenach i znaczeniu polityczno-narodowym, jaki był jej wpływ na powojenne losy Polski. W tych rozmyślaniach zastanawiam się, czy ukazujemy jej faktyczną istotę, społeczną i psychologiczną, dla polskiej racji stanu, a także, i to szczególnie, dla obecnego terytorialnego kształtu. Zastanawiam się, jak by była dziś Polska, jej wielkość, gdyby nie ludzie, którzy ruszyli spod Lenino do Polski i nie podjęli współpracy ze Związkiem Radzieckim, decydując się na akceptację ograniczonej suwerenności w imię uzyskania poparcia naszych żądań granicy na Odrze i Nysie. Chodziło przecież o jedną trzecią obecnego terytorium naszego kraju. Będąc gościem na spotkaniu z kombatantami zorganizowanym w 69. rocznicę tej bitwy, głośno powiedziałem, co myślę, co trapi mnie od wielu lat i muszę kolegom to głośno powiedzieć oraz dać pod rozwagę.

Co im powiedziałem? Wspominacie, koledzy, o wzruszających faktach, dramatycznych obrazach walk polskiego żołnierza, jak ginęli, bo chcieli wrócić do wolnej Polski. I bardzo dobrze, że to robicie. Tak, trzeba o tym mówić kolejnym pokoleniom Polaków. Nie tylko mówić, lecz także dokumentować i opisywać. Jesteście to winni tym, którzy przyjdą po was na ten padół ziemski. Wasze lekcje patriotyzmu, to nie teoria i banały książkowe, lecz przekonująca historia jej współtwórców. Najczęściej opisuje się i wspomina przebieg bitwy, zamiar taktyczno-operacyjny, skład i organizację dywizji, ugrupowanie bojowe, uzbrojenie. Oceniacie także krytycznie wsparcie waszej walki przez lotnictwo i artylerię, podkreślając słabe współdziałanie z sąsiadami. Ukazujecie dużą daninę krwi poległych. To można także przeczytać w książkach wspomnieniowych. Trochę inaczej pisze płk Bronisław Jakimowicz w swojej książce pt. „Walczyłem pod Lenino”, w której pięknie opisuje relacje żołnierskie, ich zachowania i stan ducha przed walką i w czasie walki oraz po wycofaniu dywizji z pola walki do drugiego rzutu. Czytelnika wzruszają zachowania żołnierzy w sytuacjach pełnych grozy, śmierci i rannych. Pisze on także o pracy wychowawczej prowadzonej w dywizji, której głównym celem i treścią było przygotowanie do walki młodych ludzi. Ale, niestety, pomija się bardzo często właśnie jej znaczenie polityczne, patriotyczne, a także psychologiczne, to czym ta bitwa była dla Polaków, narodowych racji, granic państwa polskiego. Ukazała przecież światu, że Polacy znów podjęli walkę i wykazali się dalekowzrocznością, godząc się wziąć udział w boju, ramię w ramię z tymi, którzy 17 września 1939 roku wspólnie z Niemcami dokonali agresji na nasz kraj. Nie wolno też zapominać o jej znaczeniu dla poprawy relacji polsko-radzieckich. Te właśnie nowe stosunki z sąsiadem uratowały nas od realnej groźby przekształcenia naszego państwa w księstwo wciśnięte między dwa wielkie bloki decydujące o losach Europy i świata na długie lata.

Prawica, jej szwadrony dyżurnych historyków i publicystów, zwalczając lewicę, interpretując przeszłość narodową, stosuje taktykę przemilczania pozytywnych wydarzeń, które działy się za sprawą sił właśnie lewicowych. W ten sposób chce minimalizować ich rolę dla losów Polski. Dowodów jest ogromnie dużo, że tak właśnie czyni. Podręczniki dla szkół, filmy historyczno-dokumentalne, teatr i telewizja publiczna jest tego jaskrawym przykładem. To, co się czyni z historią, to nic innego, jak potok propagandy państwowej, pełen kłamstw i fałszu. Cała ta jej interpretacja najnowszych dziejów Polski to przekręty, dorabianie faktów do tez inspirowanych przez polityków prawicowych. Egzemplifikacją tego może być przeróbka morderców i bandytów na bohaterów narodowych, bo w rodowodzie mieli także karty walki z lewicowymi ugrupowaniami. Prezentowane np. w licznych publikacjach tzw. prawdy i analizy porównawcze to nic innego, tylko kiereszowane i zakłamane prawdy o naszej historii, w tym i o bitwie pod Lenino, jeżeli się ją już wymienia. Wystarczy wziąć do ręki jedną z wielu książek wydawanych przez IPN. Przecież ci niby-historycy na wielu stronach tego, co piszą i wydają, zanurzają historię właśnie w fałszu. Czytając ich opasłe tomy kierowane m.in. bezpłatnie do szkół, ma się wrażenie, że autorzy mają szeroką gamę urojeń politycznych i żadne fakty nie docierają do nich. Dokonują antynaukowej selekcji i weryfikacji faktów oraz zdarzeń. Robią to osobnicy mieniący się dziennikarzami, publicystami o zacietrzewieniu graniczącym z obłędem. Właśnie ich emocje dominują, naiwna interpretacja, a nie racjonalne myślenie. Wielu z nich jest w rozbracie, sprzeczności z warsztatem naukowym, z pryncypiami metodologicznymi i etyką zawodową. I to wszystko dzieje się za sprawą pieniędzy podatników i propagandy państwa. Te pseudonaukowe tezy dyżurnych i piszących na zamówienie polityków telewizja i prasa ogłasza i upowszechnia z wykorzystaniem środków socjotechnicznych. Przekracza to granice racjonalności. Ustala się z góry tezę i dopasowuje się do niej fakty i zdarzenia, które nie zaistniały w ogóle. Tak się czyni m.in. z bitwą pod Lenino. Pisze się o niej niewiele, a jeżeli już coś napisano, to tylko krytycznie.

Można dziś, po latach, prowadzić spór, i jest on faktem w naszej rzeczywistości, komu historia przyznała rację w sprawie najważniejszej dla Polaków, czyli naszych granic na Odrze i Nysie. Realistom, czy fanatykom walczącym w oddziałach niepodległościowych jeszcze przez parę lat po zakończeniu wojny. Czy jednym i drugim? Istnienie podziemia niepodległościowego musiało rzutować na ówczesne relacje polsko-rosyjskie i międzynarodowe. Przecież nie można negować, że Polska Ludowa stała się faktem na cztery dekady, będąc państwem uznawanym niemal przez cały świat, w tym przez wszystkie mocarstwa. Liczono się z nią, dostrzegano jej rolę w Europie i w organizacjach międzynarodowych. Byliśmy obecni w różnych wydarzeniach, w które angażowały się dwa istniejące bloki polityczno-militarne. Rozmawiano z nami, handlowano, udzielano kredytów i braliśmy aktywny udział w licznych misjach pokojowych – Wietnam, Korea, Bliski Wschód i inne rejony świata.

.

Cmentarz żołnierzy polskich pod Lenino

.

I już końcowe refleksje. Kto jak kto, ale współtwórcy Polski Ludowej, ci którzy z nią się utożsamiają, nie powinni zapominać o znaczeniu w jej historii czynnika wewnętrznego i walki wielu Polaków sprzed siedemdziesięciu laty. Trzeba mówić otwartym tekstem, kto sprawił i zabiegał usilnie o obecny kształt terytorialny Polski. Przecież ugrupowania prawicowe były przeciwnego zdania. Byli zapatrzeni tylko na wschód, Wilno i Kijów. A sprawa tych m. in. miast była już przesądzona mocą decyzji wielkich mocarstw. Powiem więcej, gdyby nie Lenino, Polski mogłoby nie być przez kilkadziesiąt lat. Bylibyśmy po prostu 17. republiką Kraju Rad, podobnie jak Litwa, Łotwa i Estonia. Dlaczego ten fakt jest przemilczany przez wielu polityków i historyków? To żołnierze spod Lenino, w składzie 1. Armii Wojska Polskiego zdobywali Berlin i stawiali słupy graniczne na Odrze i Nysie. Takie były powojenne realia polityczne i militarne.

W historii naszego kraju było wiele bitew, przegranych powstań narodowych przeciw zaborcom, które miały przynieść wyzwolenie. Walczyli nasi rycerze i żołnierze. Wszystkie bitwy były przegrane. Ale bitwę pod Lenino należy ocenić jako wygraną. Spełniła znaczącą rolę w czasach II wojny światowej i zaważyła na długie lata po jej zakończeniu. Wywarła duży wpływ na naszą polityczną rzeczywistość czterech dekad. Przecież stał wówczas problem, jaka Polska, a nawet czy w ogóle Polska. Realiści wygrali w walce z fanatykami. Tak, Polska o ograniczonej suwerenności, członek bloku państw totalitarnych, ale jednak była Polska, polskie państwo. Świat zaakceptował nasze granice zachodnie ze Szczecinem i Wrocławiem. To jest wielki fakt historyczny, ogromnie ważny dla wszystkich Polaków. Mimo wielkich podziałów politycznych w tej sprawie jesteśmy zgodni. Stało się to za sprawą właśnie lewicy. Gdyby nie lewica, żylibyśmy dziś w państwie wielkości księstwa. To lewica, jej rządy, tworzyły warunki (taka, tak, taka jest prawda historyczna) do wybicia się na faktyczną niepodległość. Tym razem Polacy nie ginęli na barykadach. Lenino. To nie tylko wielki symbol patriotyzmu, znaczące wydarzenie w historii Polski i legenda. Ale nade wszystko epopeja walki o niepodległą Polskę.

Mam świadomość, że to, co piszę o bitwie pod Lenino, ma charakter subiektywny i może wywołać kontrowersje i sprzeciw nie tylko tych, którzy piszą kłamstwa o tej bitwie, lub tych, którzy uczestniczą w zmowie milczenia o niej, lecz także żyjących jej uczestników.

Jeszcze bardzo osobiste wspomnienia. Pamiętam jako trzynastolatek, co mówili starsi ode mnie w sierpniu 1944 roku w moim mieście o tej bitwie, o Wojsku Polskim, wojsku Wandy Wasilewskiej. Jaka była radość, że zobaczyli żołnierzy po blisko pięciu latach. Widziano ich we wrześniu 1939 roku uciekających przed Niemcami na wschód szosą w kierunku rzeki Bug. Oto ujrzano zwycięski pochód żołnierza polskiego, idącego wyzwalać Warszawę. Widziałem i słyszałem euforię radości, że nasze wojsko walczy ponownie z okupantem niemieckim.

I ostatni akcent tych moich rozmyślań o naszej żołnierskiej przeszłości, i nie tylko, bo także narodowej. Ucząc szacunku dla przeszłości powinno się uwzględniać wszystko to, co było, a nie jej wybrane elementy. W panteonie bohaterów narodowych powinno być miejsce dla ludzi różnych orientacji politycznych. Kryteria ich dokonań, i to szczególnych dla Polski,  powinny decydować o ich ocenie. Polityka historyczna o zabarwieniu prawicowo-konserwatywnym to nic innego, tylko manipulacja historią. W oglądzie przeszłości nie uwzględnia ona różnych barw, które charakteryzowały naszą rzeczywistość w dziejach narodowych. A przecież historia jako nauka jest dziedziną poznawczą i powinna uwzględniać nie tylko interpretację faktów, lecz także mechanizmy ludzkich działań. Nie można z historii robić polityki, która deformuje ją i tworzy nowe białe plamy. Emocjonalna jej interpretacja, jak to czynią niektórzy, zanurza ją faktycznie w fałszu.

.

Pamięć o Lenino

Działania Związku Weteranów i Rezerwistów WP Dolnego Śląska we wrześniu 2020 r.

Inne z sekcji 

Strajk kobiet. Wrocław 26 października 2020 r.

. Grzegorz Wojciechowski . Wczoraj ( 26. 10 2020 ) we Wrocławiu miał miejsce bodajże największy protest społeczny w historii stolicy Dolnego Śląska. Według informacji prasowych ( „Gazeta Wyborcza” ) wzięło w nim udział około 60 – 70 000 ludzi, w zdecydowanej większości młodzieży w wieku studenckim. Byłem jednym z uczestników tego wydarzenia i ze […]

Chwila Liryki. Odsłona druga. Octavio Paz

. Jan Chudy .   Przed zaduszkowy czas niewątpliwie sprzyja refleksjom egzystencjalnym . Zygmunt Freud w „ Aktualne uwagi o wojnie i śmierci „ z 1915 r. pisał : … śmierć jest nieuniknionym kresem wszelkiego życia , że każdy z nas winien jest naturze śmierć , i powinien być przygotowany na zapłacenie tego rachunku , […]