Historia

Żołnierze wykleci czy przeklęci cz. II.

Na zdjęciu Romuald Rajs – „Bury”

.

Prof. zw. dr hab. Zbigniew Wiktor

Emeryt. Prof. Uniwersytetu Wrocławskiego

.

Niniejszy tekst otrzymaliśmy, z przeznaczeniem do publikacji, z Dolnośląskiego Oddziału Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego.

Ze względu na znaczną jego objętość, aby ułatwić czytelnikom zapoznanie się z nim, podzieliliśmy go n cztery części.

Redakcja „LDŚl”

.

Dziś są oni przedstawiani przez tendencyjnych historyków, głównie przez IPN jako wielka siła bojowa, która niemal sama wyzwoliła Polskę spod okupacji niemieckiej i zadawała decydujące ciosy Wehrmachtowi. Podobno można spotkać nawet opracowania głoszące, że Berlin zdobyty został przez żołnierzy wyklętych. Śmiechu warte. Żołnierze wyklęci jako najbardziej antysowiecko i antykomunistycznie kształtowani żołnierze byli przygotowywani głównie do walki z „nowym jeszcze gorszym okupantem” czyli Związkiem Radzieckim. Od początku ich strategią była oficjalnie „walka na dwa fronty”  faktycznie jednak  „walka” z okupantem niemieckim polegała na staniu z bronią u nogi, a w licznych przypadkach nawet kolaboracji z okupantem i aktywnej walce z partyzantką radziecką i lewicową partyzantką polską, szczególnie na wschodnich obszarach kraju. Dowództwo czekało na pomoc z Zachodu i czyniło przygotowania do 3. wojny z „nowym okupantem” ze Wschodu. Potwierdzeniem tych mrzonek były słowa popularnej „leśnej piosenki”: „Jedna bomba atomowa i wrócimy wnet do Lwowa. Jeszcze jedna albo dwie – w Wilnie znów znajdziemy się!” NSZ nie miało żadnych zasług w powrocie Polski na Ziemie Odzyskane. Wręcz przeciwnie, ich marzenia błądziły na „Kresach”, w referendum 1946 r. występowali przeciwko granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej i gdzie mogli, także zbrojnie, szkodzili polityce polskiej lewicy, która prawidłowo formułowała i realizowała interesy narodowe Polaków. 7/

[ 7. Niektóre problemy  antyludowego ruchu oporu po 1945 r. , w tym NSZ przedstawia  Antoni Czubiński, Polska i Polacy po II wojnie światowej (1945-1989).  Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 1998, s. 95, a w szczególności 105 i n. Zob też artykuł publicystyczny M.Z., Bojownicy z całym światem,  Wyklęta wojna domowa, „NIE” Satyryczny Tygodnik Polityczny. Warszawa, 28 lutego – 5 marca 2020, Nr 9 (1536), s. 7. ]

Tzw. „niezłomne podziemie” po 1944-45 r. było niewiele znaczącymi zbrojnymi bandami, które zamiast pójść  do odrodzonego Wojska Polskiego i walczyć z silnym nadal okupantem w zachodniej Polsce, kryło się po lasach i zgodnie z wytycznymi wodzów politycznych z Londynu hołdowali zasadzie „walki z dwoma wrogami”, a więc przede wszystkim walki z „żydo-komuną”, mniejszymi pododdziałami Armii Czerwonej. Główny problem polegał na tym, że faktycznie były to mało znaczące grupy, które opuszczali bardziej światli członkowie, korzystali z amnestii i zaciągali się na własną rękę do berlingowców. Operacyjnie nie były one zdolne do prowadzenia otwartych walk z oddziałami regularnej armii. Uciekały się zatem do różnych form terroru wobec bezbronnych wsi, małych pododdziałów, maruderów, lewicowej partyzantki, napadały na posterunki MO, lokalne więzienia. Najłatwiejszymi  celami była ludność cywilna i ofiarni działacze szeroko rozumianej lewicy i postępu społecznego, którzy mieli dość wojny, okupacji niemieckiej, chcieli wreszcie żyć w spokoju i pokoju, a przede wszystkim absolutnie nie godzili się na powrót rządów dawnej sanacji, rządów jaśnie panów, burżuazji i ich zagranicznych mocodawców. Historycy oceniają, że  w latach 1944-48, kiedy w kraju toczyła się półotwarta wojna domowa, szczególnie we  wschodnich województwach, żołnierze wyklęci wymordowali około 20.000 zwolenników rodzącej się Polski Ludowej, radnych, starostów, sołtysów, geometrów, działaczy PPR a także innych postępowych partii, milicjantów, ormowców, żołnierzy czynnej służby, także żołnierzy Armii Radzieckiej. Na  Ziemiach Zachodnich władza ludowa była silniejsza i tu „wyklęci” niewiele mogli zdziałać, ale np. w Jaworze ofiarą bandytyzmu politycznego stał się pierwszy starosta, na posterunek MO  w Czarnym Borze napadli bandyci, były jakieś formy konspiracji w Sadach i w innych miejscowościach. Mordował także oddział niejakiego Otta spod Kluczborka, który później uciekał do Bawarii i został rozbity przez siły Bezpieczeństwa w okolicach Kamiennej Góry. I to były ich największe „osiągnięcia  bojowe” i za to obecny reżim tak bardzo ich docenia i fetuje. 8/

[ 8. Norbert Kołomejczyk, Bronisław Syzdek, Polska w latach 1944-1949…, op.cit., s. 84 i n. ]

A jak politycznie prezentowali się ówcześni żołnierze wyklęci. Dziś pod to pojęcie wkłada się całą Armię Krajową (AK) a nawet Bataliony Chłopskie, które były odrębną formacją ruchu ludowego i tylko czasowo i w luźnych formach podporządkowały się dowództwu  AK. Żołnierzami wyklętymi byli głównie  członkowie Narodowych Sił Zbrojnych i ich różnych odłamów. Było to najbardziej reakcyjne ugrupowanie ideowo-polityczne, nawiązujące do programów  i działalności Obozu Narodowo-Radykalnego i Endecji. W czasach okupacji „wsławiły się” mordowaniem Żydów, oddziałów Gwardii i Armii Ludowej, partyzantki radzieckiej, np. w Borowie (Lubelskie), Rząbcu na Kielecczyźnie. Dowództwa niektórych  oddziałów szły na niemal jawną kolaborację z Gestapo i innymi organami okupanta niemieckiego. Po wyzwoleniu tzw. Polski lubelskiej, powstaniu PKWN i Rządu Tymczasowego, a w czerwcu 1945 r. Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, następowała stabilizacja nowej władzy, której  podstawą były reformy ustrojowe, w tym reforma rolna, demokracja ludowa, zapowiedź upaństwowienia podstawowych gałęzi przemysłowych, co umacniało  ludowo-demokratyczny rząd w Warszawie i osłabiało siły reakcji społecznej.

Mając to na uwadze głównodowodzący Armią Krajową gen. Okulicki wydał 19. stycznia 1945 r. rozkaz rozwiązania AK, ale nie wszyscy dowódcy mu się podporządkowali, część zeszła do głębszego podziemia, a niektóre oddziały odmówiły wykonania rozkazu. Część AK przekształciła się w podziemną organizację „NIE”. Powstał także WiN. Szczególnie aktywni byli członkowie Narodowych Sił Zbrojnych. Już w  listopadzie 1944 r.  część NSZ wyodrębniła się z AK i po połączeniu się z Narodową Organizacją Wojskową utworzyła  Narodowy Związek Wojskowy. Na Kielecczyźnie „działała” Brygada Świętokrzyska  NSZ. Była ona bezprzykładnym przypadkiem kolaboracji z Niemcami, mordowania żołnierzy lewicowej partyzantki (Borów, Rząbiec), szerzyła terror wobec zwolenników Polski Ludowej i „wsławiła się”  kolaboracją i haniebną ucieczką pod skrzydłami Wehrmachtu do Bawarii  wobec zbliżania się w styczniu 1945 r. nowej ofensywy Armii Czerwonej – operacja wiślańsko-odrzańska. 9/

[ 9. Wojciech Roszkowski, Historia Polski 1914 – 2001. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002, s. 145. ]

Obecnie rządzący i ich apologeci pod niebiosa wychwalają „czyny zbrojne” żołnierzy wyklętych, które w latach 1945-1948 były niczym innym tylko zwykłymi aktami terroru, bandytyzmu i nowego barbarzyństwa, głównie wobec bezbronnej ludności cywilnej. Paradoksem historycznym było,  że w ich szeregach znajdowało się wielu młodych chłopców, rekrutujących się z najbardziej zapadłych części wschodniej Polski, często  wywodzących się z najbiedniejszych warstw wiejskich, folwarcznych, którym oenerowska i endecka propaganda, wspierana przez najbardziej reakcyjną część kleru katolickiego wpajała nienawistny obraz wszystkiego, co wiązało się z lewicą i „żydo-komuną”. Byli oni kierowani przez  reakcyjnych oficerów, którzy z powodów ideowo-politycznych i za londyńskie funty i amerykańskie dolary kierowali ich do najbardziej ohydnych czynów, co umacniało związanie przysięgą wojskową. Faktycznie prowadzili oni dalszą wojnę, choć w ograniczonej skali, przy czym nie była to tylko wojna przeciwko rządowi demokracji ludowej, ale także przeciwko całemu narodowi polskiemu, którego interes historyczny w tym czasie prawidłowo formułował, określał i realizował obóz polskiej lewicy i demokracji, na czele z PPR, PPS i innymi demokratycznymi partiami.

Jej podstawowymi celami było: 1. Mobilizowanie wszystkich sił narodu do walki z okupantem niemieckim i faszyzmem. 2. Budowanie  i umacnianie przyjaźni i dobrosąsiedzkich stosunków z wszystkimi sąsiadami, a głównie ze Związkiem Radzieckim. 3. Ziemie ukraińskie – Ukrainie, ziemie białoruskie – Białorusi, litewskie – Litwie i uznanie granicy wschodniej na Linii Curzona. 4. Piastowskie ziemie nad Odrą, Nysą i Bałtykiem mają wrócić do Polski. 5. Naczelnymi wartościami są: precz z sanacją, sprawiedliwość społeczna, demokracja ludowa, reforma rolna, upaństwowienie podstawowych gałęzi przemysłowych. 6. Pokój i przyjaźń między narodami, precz z wojną. 7.Suwerenem państwa polskiego jest lud pracujący miast i wsi, określający interesy i politykę polskiego narodu. 10/

[ 10. Manifest Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego cyt. za Norbert Kołomejczyk, Bronisław Syzdek, Polska w latach 1944-1949…, op. cit. s. 281-285. ]

Program i polityka PKWN, Rządu Tymczasowego i Rządu Jedności Narodowej, który powstał w czerwcu 1945 r. stworzyły historyczną szansę odrodzenia na demokratycznych zasadach i sprawiedliwości społecznej powstanie i odrodzenie nowego państwa polskiego, które było antytezą przedwojennej burżuazyjno-obszarniczej i sanacyjnej II. Rzeczypospolitej. Odrodzone państwo polskie rodziło się jako nowy typ państwa, definiowany początkowo jako demokracja ludowa, a w późniejszych latach w następstwie dalszych reform jako państwo budujące socjalizm. Umacniało ono i zapewniało warunki nowego odrodzenia narodu, w którym suwerenem stał się lud pracujący miast i wsi, kierowany politycznie przez klasę robotniczą, które ekonomicznie, socjalnie i na arenie międzynarodowej tworzyły i zapewniły pomyślny byt narodu polskiego do 1989 r., a w pewnych częściach, np. w zakresie kontynuacji porządku terytorialno-granicznego trwa do dziś.

Wszystkie te postulaty były popierane bardziej lub mniej przede wszystkim przez Związek Radziecki i jego kierownictwo polityczne – WKP(b) na czele ze Stalinem, ale także przez pozostałe wielkie mocarstwa,  co zostało przypieczętowane na Konferencji Wielkiej Trójki w Jałcie, następnie w Poczdamie, a ukoronowaniem tej polityki  było przyjęcie Polski do ONZ jako członka założyciela. Jednak zasadniczą zmianę  w budowaniu stabilizacji politycznej miało powstanie Rządu Jedności Narodowej w czerwcu 1945 r., który powstał nie tylko jako rezultat zawiązania szerokiej demokratycznej koalicji „Polaków z Warszawy i Londynu”, ale także  mocarstwa zachodnie uznały ten rząd na arenie międzynarodowej jako legalny rząd polski i jednocześnie odmówiły  tego uznania tzw. rządowi londyńskiemu. W następstwie praktycznie wszystkie państwa świata uznały wkrótce rząd warszawski. W tej sytuacji rząd polski miał nie tylko wewnętrzny mandat polityczny i historyczny, ale także prawno-międzynarodowy do pełnego zaprowadzenia porządku wewnętrznego w Polsce. Od tego czasu  „żołnierze wyklęci” stali się nie tylko metaforycznie wyklęci, także  pod względem prawnym i to tak w stosunkach wewnętrznych jak i międzynarodowych. Od tego czasu pod każdym względem stali się oni niczym innym jak tylko leśnymi bandami, zwalczanymi przez legalne władze państwowe z całą surowością prawa. Ta nowa sytuacja prawno-międzynarodowa spowodowała poważne uszczuplenie i osłabienie sił „wyklętych”,  masowe stały się ucieczki z oddziałów i korzystanie z amnestii, szczególnie od 1947 r.  Czym zatem kierowali się i na co liczyli pozostali tzw. niezłomni. Niektórzy czekali na 3. wojnę światową, inni przywykli do bandytyzmu i nie chcieli nauczyć się uczciwego życia, jeszcze inni mieli na sumieniu liczne zbrodnie i nawet mimo amnestii obawiali się ludowej sprawiedliwości. Dziś instruktorzy IPN wynajdują „niezłomnych”, którzy podobno trwali w oporze nawet do lat 60-tych. Pożałowania godny bandytyzm. Jest to nowa czarna legenda, mająca osłabić Polskę Ludową.

.

Dalej w części III

.

Żołnierze wyklęci czy przeklęci cz. I

Żołnierze wykleci czy przeklęci cz. III.

Żołnierze wyklęci czy przeklęci cz. IV

74 rocznica mordu w Zaleszanach dokonanego przez bandę „Burego”

O tak zwanej „polityce historycznej”

Inne z sekcji 

Niezwykłe dzieje klasztoru w Lubiążu. Był tu nawet Michael Jackson, Maria Antonina i Józef Piłsudski

Grzegorz Wojciechowski . Nie wiem czy jutro w „Gazecie Wrocławskiej” ukaże się ten artykuł, zmiany organizacyjne spowodowały sporo zamieszania. Prezentuję więc go w całości i w takim stanie jakim oddałem go do redakcji.   Jadąc drogą z Wrocławia w kierunku Zielonej Góry, niedaleko za Środą Śląską, widać po prawej stronie oddalony o kilka kilometrów od […]

Hrabina z Bukowca, czyli opowieść o wspaniałej kobiecie, jej niezwykłej miłości i miejscowości koło Jeleniej Góry

 . Grzegorz Wojciechowski .         Pewnej hrabinie z Borowa dedykuję tą opowieść.   .         Niedaleko Karpacza, na przedmieściu Kowar, leży  wioska Bukowiec, znana głównie ze szpitala, gdzie składa się połamane kończyny miłośnikom białego szaleństwa. W wiosce mieści się niewielki pałacyk z dużym dobrze urządzonym ogrodem. Ta niepozorna budowla miała bardzo duże znaczenie […]